Co dalej?

Bronisław Komorowski

Nie jest źle. Wszystko wskazuje na to, że Bronisław Komorowski wygrał, więc  – co dla mnie znacznie ważniejsze – Kaczyński przegrał. Polska nacjonalistyczna, populistyczna, mniej oświecona, zaściankowa – okazała się na szczęście mniejszością. Ale nie aż taką, by skakać pod sufit z entuzjazmu; oceniam to tak: jak się zdaje, uniknęliśmy o włos katastrofy.

Ważniejsza po stokroć – jeśli to wszystko się potwierdzi – jest przyszłość. Nie sądzę, żeby mnie ktoś zapytał o radę, ale mimo to dam ją nowemu prezydentowi i jego partii. Po pierwsze, szybko dotrzymać paru obietnic: w kwestii in vitro, w kwestii parytetów i tych  50% ulgi dla studentów. To nie będzie zbyt dużo kosztowało, a zrobi wrażenie. Czytaj dalej
Reklamy

Dmuchanie Grzesia

Grzegorz Napieralski zebrał blisko 14% głosujących w wyborach prezydenckich i wszyscy oszaleli. Głoszą niezwykły sukces lewicy i jego osobiście, sypią się zewsząd gratulacje dla SLD, ogólny szacunek, ą i ę. Nawet Jarosław Mały podjął niezwykłą decyzję o zaniechaniu używania słowa postkomuniści, i teraz chce mówić po prostu lewica; ba, sam powiedział, że PiS jest w pewnym stopniu lewicowy. Donald Tusk też nagle dostrzegł w Grzesiu poważnego partnera do rozmów…

Pod pewnym względem jest w tym racja: pod tym mianowicie, że Napieralski startował od poziomu akceptacji bodaj trzyprocentowego i wynik ten – uporczywą ciężką harówą przedwyborczą – pomnożył przez co najmniej cztery. Czytaj dalej

Media odetchnęły

Skończyła się ta cholerna cisza wyborcza, w czasie której z byle kraksy ulicznej z dwiema osobami lekko rannymi, z chuligańskiego zachowania wiejskiego chłystka, który pojechał sobie polną drogą 150 km na godzinę, czy z takiego a nie innego wyniku w mundialowym meczu trzeba było na siłę robić sensację – bo przez dwie niemal pełne doby nie było normalnej politycznej naparzanki. „Komentatorzy”, których jedyną specjalnością dziennikarską – czy tego uczą na studiach? – jest napuszczanie jednego rozmówcy na drugiego i znaczące groźne marszczenie brwi, spokojnie wracają do swej ciężkiej, opłacanej marnymi dziesiątkami tysięcy złotych pracy. Politycy wracają do swojego bredzenia o „genetycznym patriotyzmie” i oczywistych oczywistościach; znowu mogą się publicznie nawzajem obrzucać inwektywami polszczyzną wołającą już nie pomstę do nieba, ale o zdrowego kopa w tyłek.

Czytaj dalej

Tusk dał ciała

Odwołanie prof. Ćwiąkalskiego ze stanowiska ministra sprawiedliwości to wielki błąd. To uleganie populistom i poddanie się szantażowi PiS-u. Jak powiedział jeden z moich przyjaciół dwa lata temu rzygać mi się chciało na rządy PiS-u; i znów czuję to samo, chociaż to oni przegrali podobno wybory. Jestem niemal pewien, że najbliższe sondaże wykażą spadek popularności Platformy; oczywiście, jej przeciwnicy powiedzą, że to wynik złych rządów. Ale będzie to wyłącznie skutek niepojętej ustępliwości Tuska wobec Kaczyńskiego i pozwolenie mu na wywieranie jakiegokolwiek wpływu na swoje decyzje personalne: kto ustępuje, ten jest – w mniemaniu ludzi – słaby i nie ma racji.. No, trochę się zapewne dołoży do tego haniebna polityka PO w kwestii in vitro – kunktatorska i prokościelna. Wprawdzie wybór Andrzeja Czumy na nastepcę Ćwiąkalskiego nie jest złym pomysłem, bo w żaden sposób nie jest on miły Kaczorom, ale robienie jakiegokolwiek ruchu pod naciskiem jest zawsze błędem … Ale ja, oczywiście, wolałbym w rządzie nie jegomościa z patentem byłego opozycjonisty, lecz jakiegoś wielkiego prawnika uniwersyteckiego, np. prof. Zolla.