Dmuchanie Grzesia

Grzegorz Napieralski zebrał blisko 14% głosujących w wyborach prezydenckich i wszyscy oszaleli. Głoszą niezwykły sukces lewicy i jego osobiście, sypią się zewsząd gratulacje dla SLD, ogólny szacunek, ą i ę. Nawet Jarosław Mały podjął niezwykłą decyzję o zaniechaniu używania słowa postkomuniści, i teraz chce mówić po prostu lewica; ba, sam powiedział, że PiS jest w pewnym stopniu lewicowy. Donald Tusk też nagle dostrzegł w Grzesiu poważnego partnera do rozmów…

Pod pewnym względem jest w tym racja: pod tym mianowicie, że Napieralski startował od poziomu akceptacji bodaj trzyprocentowego i wynik ten – uporczywą ciężką harówą przedwyborczą – pomnożył przez co najmniej cztery. Ale to wszystko. Wygląda na to, że polska „klasa polityczna” już była w zupełności przekonana, że lewica w naszym kraju to taka ryba latimeria: w zasadzie to jej nie ma, a odnaleziony egzemplarz wzbudził sensację. No i wyszło na to, że ta lewica jednak istnieje i w politycznym ekosystemie ma swoją całkiem wyraźną niszę; nie latimeria zatem, ale – powiedzmy – goryle; gatunek zagrożony, ale jeszcze w przyrodzie występujący. Czyli wyszło na to, że owa polska „klasa polityczna”, to en masse niedokształceni durnie, biorący za dobrą monetę własne życzenia. Dla mnie nie nowina.

Zatem – czy te 14% to sukces? Oczywiście – nie. Przypomnijmy, że lewica osiągała już poparcie wyborcze bliskie 40%; wprawdzie był to wynik zupełnie niewyobrażalnie durackich rządów głupawego AWS i skutek wdrażania osławionych „czterech wielkich reform”, których niemal wszyscy mieli po same uszy od momentu ich ogłoszenia (tak samo jak koszmarnej postaci Pięknego Mariana), ale zawsze. Wynik poszedł w świat – jak lubią mawiać komentatorzy sportowi – i dziś zestawienie tych dwóch liczb – 14 i 40 – powinno jednak ludzi lewicy troszkę uspokoić w ich odczuwaniu zwycięstwa. Nazwijmy zatem rzecz po imieniu: nie jest to sukces, ale potwierdzenie istnienia; zresztą, też wartościowe politycznie.

No, ale Grzesia zaczęto nadmuchiwać. Już mamy kolejnego męża stanu (swoją drogą, piszę kolejnego – a chciałbym zobaczyć tego pierwszego, bo od czasów Piłsudskiego i Gomułki jakoś niedowidzę...), już mu oferują wicepremierostwo, już obliczają do kogo w drugiej turze przepłyną głosy, gdy Grześ da głos…

W tym wszystkim jedno jest pewne: dla Napieralskiego przyszedł czas wielkiej próby. W politycznym pokerze usłyszał słowo sprawdzam – i od tego, jakie karty teraz pokaże, zależy jego przyszłość. Ma to także znaczenie dla całej lewicy, a przez to samo dla całej Polski: czy ostatecznie na lata zostanie zatęchłym prawicowo-katolickim zadupiem mentalnym, czy też stanie się w miarę sensowną laicką i choć trochę wolnomyślicielską republiką; już nie powiem w stylu Francji, ale, powiedzmy, Czech.

Co więc powinien zrobić?

Przede wszystkim – nie poprzeć żadnego z panów K, w każdym razie nie szybko – jeżeli, to w ostatniej chwili. Musi brać pod uwagę między innymi to, że jego pozycja – choć bardzo umocniona – nie jest na lewicy wcale pozycją wodzowską. Może się zdarzyć, że jego elektorat wcale nie posłucha wskazania (w końcu, statystyki dowodzą, że jest w nim sporo całkiem rogatych młodych ludzi…)  – i będzie kłopot wizerunkowy.

Ale nie to jest najważniejsze. Niezłym pomysłem jest teraz stawianie warunków – choćby owo żądanie wyciągnięcia z parlamentarnej lodówki projektów paru ustaw, zgłoszonych w swoim czasie przez SLD, jak tej o in vitro, albo wniosku o podpisanie Karty Praw (spełnią, czy nie spełnią to żądanie – ale sprawa wróci na tapetę) – a jeszcze lepszym postawienie publicznie i Platformie i pisuarowi paru kłopotliwych pytań. Osobiście lubiłbym znać stosunek obu kandydatów na prezydenta do tych problemów – także w kontekście ewentualnych inicjatyw ustawodawczych. Może nawet mniej mnie interesuje sam ich stosunek do tych problemów (bo na większość pytań odpowiedzi łatwo przewidzieć, nie mam złudzeń), niż forma udzielenia odpowiedzi; chciałbym usłyszeć ten ton, czyniący piosenkę…

Oto więc kilka takich pytań, nieuporządkowanych, bez uwzględnienia ich istostności – po prostu, tak  jak ściekają z klawiatury:

  • Co oba ugrupowania myślą teraz, ubiegając się o poparcie lewicy, o zbiorowej odpowiedzialności i realizacji praw nabytych w świetle realizacji przez siebie ustaw antyubekizacyjnych?
  • Czy wyrzekają się raz na zawsze jeszcze dalej idących pomysłów dekomunizacyjnych?
  • Czy uznają, że PRL był pewną – zapewne kontrowersyjną – formą istnienia państwa polskiego, czy nadal będą bredzić o sowieckiej okupacji, zniewoleniu i „czarnej dziurze”?
  • Jak wyobrażają sobie dalszą interpretację zasady rozdziału Kościoła od państwa?
  • Czy nadal chcą utrzymać przekręciarską Komisję Majątkową, obdarowującą czarnych naszą wspólną własnością ponad wszelką miarę i bez jakiejkolwiek kontroli prawnej?
  • Czy nadal stopień z religii ma być wliczany do średniej?
  • Czy w ogóle w szkołach, a już szczególnie przedszkolach, ma być dalej prowadzona religijna indoktrynacja?
  • Czy uważają, że nadal należy karać za „znieważanie głowy państwa”, za które się uznaje niekiedy zwykłą krytykę prasową?
  • Czy ma to dotyczyć także głowy obcego państwa, w tym Watykanu?
  • Czy zgodzą się na usunięcie zapisów o „ochronie WC” z ustaw medialnych?
  • Czy pamiętają o Barbarze Blidzie i czy zobowiązują się do osobistego nadzoru nad poszukiwaniem i najsurowszym ukaraniem winnych tej ohydy?
  • Jak widzą rolę IPN? Czy nie powinno to być zwykłe archiwum i placówka ściśle badawcza, pozbawiona jakichkolwiek uprawnień śledczych?
  • Czy zgodzą się z opinią, że należy natychmiast zakończyć wszelkie procesy lustracyjne?
  • Jaki jest ich stosunek do praw ludzi o odmiennych preferencjach seksualnych?
  • Co – dokładnie – obaj myślą o „programie IV RP”, bez żadnych okrągłych sformułowań? Co myślą o Okrągłym Stole?

Pytania można mnożyć. Jak powiadam, nie chodzi zresztą o precyzyjne odpowiedzi, w dodatku ściśle zgodne z racjonalnie lewicowym punktem widzenia. Chodzi o to, by pytania te głośno padły publicznie i by kandydaci nie zareagowali na nie agresją; kto tak zareaguje – musi zostać natychmiast ostro i brutalnie skarcony. Raz rozpocznie się rozmowę – i już nigdy nie będzie można prowadzić jej z towarzyszeniem klątw i wrzasku. To jest – na początek – istota sprawy.

No i szalenie ważne: Napieralski musi zachować dystans do samego siebie i poczucie humoru, specjalnie na własny temat. Spuścić z wodą wszystkich potakiwaczy i dworaków. Otoczyć się przede wszystkim mądrymi, świetnie przygotowanymi ekspertami, którzy bez przerwy będą mu (życzliwie, ale surowo i bezwzględnie) wytykać każdy błąd. Musi pamiętać, że w czasach, kiedy jeszcze wydawało się, że uzyska 2-3% poparcia – był wyszydzanym i wyśmiewanym chłoptasiem. Nie w nim się nagle zakochano; cały ten zgiełk wokół niego, to strach o siebie.

Mówiąc krótko i węzłowato, a nieco dosadnie: musi przejść przez nieuniknione dmuchanie, ale nie dać się wydmuchać. Ma szanse; ale to tylko szansa.

15 thoughts on “Dmuchanie Grzesia

  1. Coś mi podpowiada (nie chce mi się szukać), że w Pan już w pierwszej turze głosował na Pana Komorowskiego. Bo TVP itp. I wydaje mi się (jeśli tak było), że trochę ‚strzelił Pan sobie w stopę’. Tzn – z liczenia głosów wynika, że Pan tak samo zagłosuje w drugiej turze. Więc z punktu widzenia sztabu Pana Komorowskiego nie ma sensu o Pana głos zabiegać. Innymi słowy – wyższy wynik Pana Napieralskiego (do czego mógł się Pan przyczynić) dawałby mu lepszą pozycję przetargową.
    Ale to już Pana Napieralskiego problem…

    1. Jasne; tak właśnie było: głosowałem na BK, i zrobię to ponownie. Ale gdzie tu strzał w stopę? Czy ja chcę, by Komorowski zabiegał o mój głos? Więc sensy tych starań (ewentualnych) są bez znaczenia. Co mnie obchodzi pozycja przetargowa Napieralskiego? Ja wyrażam swoje poglądy i opinie, nie żądam od nikogo ich uwzględniania i zachowam się stosownie do sytuacji; powiedziałbym „ich sprawa”, ale nawet nie spodziewam się, że moje opinie są gdziekolwiek czytane; piszę je, bo mi się tak podoba – i to wszystko. Może ktoś z Czytelników się zastanowi czy nie mam racji. Albo i nie – i znów: jego sprawa. W sumie – mam to w nosie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.