W sprawie sportu

Ciekawe rzeczy wychodzą na jaw w polskim sporcie przy okazji Igrzysk. Co się przede wszystkim rzuca w oczy – to absolutna niewydolność tzw. „działaczy”. Są to bowiem z reguły jakieś kościane dziadki z 30-letnim stażem, pobierające gigantyczne pieniądze za kompletny brak kwalifikacji, chlejące wódę z rozmaitymi „asystentami” i odkopulowujące – jesli się uda – sflaczałymi penisami co bardziej urodziwe zawodniczki, dziadki wybierane wciąż na nowe kadencje przez zamknięte „koleżeńskie” sitwy, zasługujące po prostu na miano gangów…

Czytaj dalej

Futbolowe paradoksy

No więc – szaleństwo piłkarskie za nami. Ze wstydem się przyznam, że oglądałem; na usprawiedliwienie mam to tylko, że towarzyszyłem Kobiecie, która się „tym” pasjonowała. Oczywiście, nie ustrzegłem się odruchów kibica, to jest jedne drużyny były mi bardziej sympatyczne niż inne. Aż przyszedł finał… i tu serce mi się pokłóciło kompletnie z rozumem. Czytaj dalej

W sprawie piłki kopanej

Nie powiem, żebym był fanem futbolu. Prawdę mówiąc, gra ta nudzi mnie śmiertelnie. Jedenastu wyrośniętych facetów, w większości z ilorazem inteligencji sporo poniżej 100, za to zarabiających indywidualnie tyle, co mieszkańcy sporego miasteczka do spółki, uwijających się wokół wypełnionego powietrzem kawałka skóry… Nie, to nie tylko nudzi: to wręcz irytuje. No i – jak się okazuje – ci faceci in corpore kantują widzów, załatwiają wyniki meczów metodą „weź i daj”; słowem robią ze sportu cyrk. Myślę, że nic dziwnego, iż pierwszym moim pomysłem po ujawnieniu ostatnich przekrętów było: a rozwiązać to wszystko w cholerę, wywalić oszustów z ciepłych posad – niech idą ulice zamiatać albo seksualnie obsługiwać bogate starsze panie – ligę rozwiązać i wyłączyć kraj na jakieś 10-15 lat z jakichkolwiek rozgrywek międzynarodowych; dodatkową korzyścią będzie upadek kibolstwa (na które – całkiem odrębnie – też mam pomysł: wydać im zamiast jakichś tam „zakazów stadionowych”… broń ostrą: po dwóch sezonach nie będzie problemu…). Czytaj dalej