Potwór spaghetti

spagZ góry przepraszam tych, dla których nie będzie to żadna nowina. Owszem, mogłaby to być nowina w roku, w którym zakładałem tego bloga, to jest przed pięciu laty. W czerwcu tamtego – 2005 – roku narodził się bowiem  pastafarianizm, jak brzmi nazwa nowej, mocno prześmiewczej religii (od włoskiego pasta – makaron).  Niejaki  Bobby Henderson, wówczas 25-latek, wysłał wtedy otwarty list do Board of Education (Rady Edukacji) w stanie Kansas w USA w odpowiedzi na ówczesną debatę, czy należy dać osławionej teorii inteligentnego projektu równouprawnienie względem teorii ewolucji i równy czas w nauczaniu na lekcjach biologii. Zażądał on równego czasu na nauczanie o… Latającym Potworze Spaghetti jako stwórcy wszechświata – takiego samego, jak dla pozostałych wersji teorii inteligentnego projektu oraz ewolucji.

Czytaj dalej

Początek wojny, czy tylko bitwa?

davinci Jak wiadomo, Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiedział się niedawno w kwestii krzyża w szkole. Wypowiedział się negatywnie, stwierdzając że znak religijny w przestrzeni publicznej może naruszać prawa ludzi, którzy tego znaku nie akceptują – bądź to dlatego, że  akceptują inne znaki i inną religię, bądź to dlatego, że nie akceptują żadnych tego typu symboli, są bowiem ateistami; a praw mniejszości w cywilizowanym świecie naruszać nie wolno. Oczywiście, mimo że sprawa nie dotyczy bezpośrednio Polski, natychmiast pojawiły się ruchy obrony krzyża i zaczął się ostry protest katolików. Myślałem, że do momentu, w którym ktoś z Polski nie wytoczy analogicznego procesu – nic więcej poza jazgotem nie nastąpi. Myliłem się.

Czytaj dalej

Smutek matematyka

Kiedy Donald Tusk mianował ministrem edukacji Katarzynę Hall – miałem pewne pozytywne nadzieje. Onaż dama ma bowiem wykształcenie matematyczne, które – tak sądziłem – oznacza, iż charakteryzuje ją zdolność do logicznego rozumowania, chłodny umysł, głęboki racjonalizm. Sam kończyłem przed laty matematykę, w środowisku zawodowych matematyków obracałem się wiele lat – i wiem, że poza miłymi wariatami (których ci u nas w tym zawodzie jednak sporo…) są to ludzie z niebywałym poczuciem humoru, spokojni, sympatyczni – i w większości w żaden sposób niezideologizowani. W szczególności większość przedstawicieli tego zawodu jest – tak mi się wydaje, bo badań przecież żadnych nie prowadziłem – co najmniej indyferentna, w żaden sposób nie zaangażowana religijnie. Oznacza to – w moim rozumieniu – idealne predyspozycje do pracy w republikańskim aparacie państwowym, który powinien być przecież skrajnie świecki i racjonalny.

Czytaj dalej