Zaczyna się uspokajać

Emocje opadają wraz z kurzem bitwy wyborczej. Wiekszość z nas uważa, że jest zupełnie nieźle, i chyba tak jest rzeczywiście – choć ci bardziej lewicowi woleliby zapewne więcej prawdziwej lewicy, ci bardziej konserwatywni – być w wyniku wyborów ciut dalej w prawo od środka.

Przegrał, na szczęście, narodowo-konserwatywny ruch źle wykształconego i zupełnie zagubionego w naszym XXI wieku drobnomieszczaństwa, prowadzony przez Prezesa; przegrał, ale powiedzmy wyraźnie: to nie jest jego ostateczna klęska, więc jeszcze się będzie działo i z nudów nie umrzemy. Tak nawiasem mówiąc: znam ludzi twierdzących, że w ciągu 6 miesięcy ta banda się rozleci – na kaczystów i ziobrystów. I wtedy się może skończyć; zobaczymy. Czytaj dalej

Reklamy

Uff…

I właściwie można by na tym westchnieniu zakończyć komentarz powyborczy. Ale rozwinę.

Z jednej strony – decyduje ulga, że nie zobaczę na stolcu premiera tego tłustawego niewysokiego starszego pana, zaplutego po czubek głowy swoją nienawiścią do reszty świata i swoim kompleksami. Nie będzie szefował siłom zbrojnym oszalały urojeniami Macierewicz, ani kierował polską polityką zagraniczną pan „Nie zabijajcie nas” Waszczykowski (bo już sam Prezes uznał, ze madame F. jest zbyt – nawet jak na nich – żałosna i kompromitująca). Nie będzie żadną służbą specjalną kierował ten zimny chuligan w okularkach, który rzucał jajkami w niemiłego sobie prezydenta RP, ani ten dwumetrowy goryl, ani prześliczny reproduktor, Tomek. Nie będzie też senatorował ten facet z wykrzywioną zajadłością gębą, Romaszewski. Nie będzie mistrza w ujeżdżaniu meleksa, pana Karskiego. Będzie za to posłował pan Godson.

Czytaj dalej

Zaraz wybory

Szalone miałem problemy z głosowaniem w tym roku. W końcu – nie bez wahań – podjąłem decyzję: głosuję na Tuska i PO do Sejmu oraz na Andrzeja Celińskiego do Senatu.

Uzasadnienie, jeśli kogoś ciekawi. Najważniejsze dla mnie jest to, by różnica między PO i PIS była jak największa; mam nadzieje, że ten mały tłustawy staruszek wyniku w okolicach upokorzenia politycznie nie wytrzyma i zejdzie ze sceny. Tej szansy (nie oceniam jej jednak zbyt wysoko, bo zwolennicy Prezesa to ludzie fanatycznie mu oddani i nawet jakby on sam rozpłakał się publicznie i przeprosił za monstrualne szkody, które robi Polsce, to też powiedzą, że to dowód geniuszu stratega…) nie daje głosowanie na nikogo innego. A poza tym Tusk ze swoim spokojnym pragmatyzmem da się zaakceptować. Czytaj dalej

Jest tak, jak się Państwu zdaje…

Pod tym tytułem jednorazowo emitowano wiele, wiele lat temu pewien program telewizyjny. Miał mieć z założenia ciąg dalszy, ale okazał się tak kontrowersyjny, że go natychmiast zdjęto z anteny. Twórca progarmu zaprosił mianowicie do studie krytyków muzycznych, którym odtworzył z taśmy trzy nagrania skrzypków: debiutanta, skrzypka filharmonicznego i wirtuoza – solisty. Zadaniem krytyków było wskazanie różnic w nagranich, wyłapanie błędów i udzielenie słabszym skryzpkom fachowych porad. Krytycy wywiązali się z tego zadania nad podziw dobrze. Wywody ich był świetnie umotywowane i wielce uczone. Tylko… w zakończeniu programu autor ujawnił, że w istocie słuchali trzykrotnie tego samego nagrania, Konstantego Kulki bodajże. Kompromitacja była totalna, kariera karytyków – skończona.

No to teraz do rzeczy.

Czytaj dalej