Dwa zbrzydy ekstraordynaryjne

z7859567X[1] Jak zapewne Czytelnicy tego bloga zauważyli – nie palę się w tych dniach do dokonywania kolejnych wpisów. Znajduję się otóż w stanie, który dałoby się określić zdaniem “ręce i piersi mi opadły”. Uczenie mówiąc, jest to – politycznie w każdym razie – stan bliski depresji. Polska scena polityczna, opanowana niestety przez nastroje postfuneralne, które najzupełniej niespodziewanie wywarły istotny wpływ na wszystkie działające na niej czynniki, wydaje mi się dość żałosna i niezbyt godna komentarza. Czasem jednak cholera trzepie mnie dość wyjątkowo. Dziś o dwóch takich zbrzydach-zgrzytach.

Numer jeden – to wczorajsze przesłanie Jarosława Kaczyńskiego do narodu rosyjskiego. Jest ono otóż tak śmiertelnie fałszywe w każdym pikselu obrazu i w każdym nadawanym dźwięku, że nie sposób na nie machnąć ręką. Tak się składa, że niedaleko mnie są fachowcy od reklamy, którzy nauczyli starego człowieka, że jak się jakiś towar źle sprzedaje, to najtańszym sposobem wzmocnienia zainteresowania klienteli – oczywiście tej o najniższym poziomie umysłowym – jest zmiana nie towaru samego, ale opakowania. “Teraz w nowym opakowaniu…” to podobno slogan – samograj; każdy idiota się zachwyci.

Czytaj dalej

Reklamy

Wszystko zgodnie z przepisami i aby taniej

Ktoś zapukał do drzwi. Spojrzałem przez wizjer – jakiś brodacz, nawet na oko sympatyczny. Spytany kto zacz, odparł: z urzędu gminy, zawiadomienie przyniosłem. Otworzyłem, pan wręczył kartkę. – Podatek gruntowy – wyjaśnił. Nieco się zdziwiłem. – To teraz kurierem, już nie wysyłacie tego kwitu na 20 złotych listem? – Nie – odparł – i ja nie jestem żadnym kurierem, tylko merytorycznym urzędnikiem gminy. Zdziwiłem się jeszcze bardziej; widząc to, młody człowiek wyjaśnił: chodzi o oszczędności; za pocztę trzeba płacić. – A pana czas nic nie kosztuje? – spytałem. – No nie – odparł – ja dostaję polecenie służbowe…

Gdybym krócej żył na tym świecie i na dodatek w innym kraju, pewno wdałbym się w dalsze rozważania, bowiem tłumaczenie sympatycznego pana wydało mi się, prawdę mówiąc, idiotyczne. Spacerki merytorycznego – a zatem zapewne dość wysoko kwalifikowanego – urzędnika muszą w przeliczeniu na złotówko-godziny na mój chłopski rozum kosztować znacznie więcej, niż znaczek na list. Gdzie tu oszczędność? Ale to nie pierwszy idiotyzm, z którym zetknąłem się ostatnio.

Czytaj dalej

Podziękowania i wyjaśnienia

Po pierwsze – dziękuję Pawłowi Wimmerowi – powtarzam to po raz chyba setny: najwybitniejszemu dziennikarzowi, zajmującemu się problematyką IT w tym dziwacznym kraiku – za wyróżnienie „Uber Amazing Blog”; to dla mnie honor. Ponieważ regulamin tego pryzu tak wymaga – wszem i wobec oświadczam, iż moimi z kolei wybrańcami zostają:

  1. onże Paweł Wimmer (za najwyższy poziom popularnego dziennikarstwa informatycznego, prezentowany obecnie – i mam nadzieję, że tylko przez chwilę – wyłącznie w Internecie, „Poradnik webmastera);
  2. Azrael – za wysoki poziom profesjonalny… amatorstwa („Zwykłe pisanie, bo Autor nie jest przecież zawodowym żurnalistą!);
  3. Daniel Passent za blog „En Passant„, mądry i świetny formalnie;
  4. Jacek Pałasiński („Jacek Pałasiński & friends„) za wybitne i emocjonalne dziennikarstwo;
  5. Wojciech Pastuszka („Archeowieści„) za wspaniałą popularyzację wybranej dziedziny nauki.

To by było na tyle, gdy chodzi o kumoterstwo, ostatnie ludzkie uczucie na drodze do nowoczesnego kapitalizmu. A teraz ekspiacje.

Czytaj dalej

Odkryto istotę „zemsty Montezumy”?

Jak nam nieźle poszło z upowszechnieniem odkrycia „budulca życia” w metorycie Murchison, to idźmy za ciosem: kto się założy, że i ta informacja będzie tu podana jako pierwsza w polskich mediach? Ale najpierw dwa słowa wprowadzenia: sławny władca Meksyku Montezuma II– jak głosi legenda – straszliwie zemścił się na konkwistadorach; Hiszpanie umierali seryjnie w męczarniach, dręczeni potworną biegunką z wymiotami. Choroba ta znana jest turystom do dziś, nie tylko tym odwiedzającym Meksyk. Nosi popularną nazwę „biegunki turystów” i jest drugą co do rozpowszechnienia w świecie chorobą zakaźną po malarii (zapada na nią co roku 500 mln ludzi!). Znane są też z grubsza jej przyczyny: oczywiście, nie mają one żadnego związku z jakąś „klątwą” Azteków, ale z bakteryjnymi zanieczyszczeniami wody. Niemniej sama istota zachorowania, mechanizm pokonywania przez bakterie układu odpornościowego człowieka pozostawał do dziś tajemnicą. Dziś już nią nie jest…

Czytaj dalej