Uff…

I właściwie można by na tym westchnieniu zakończyć komentarz powyborczy. Ale rozwinę.

Z jednej strony – decyduje ulga, że nie zobaczę na stolcu premiera tego tłustawego niewysokiego starszego pana, zaplutego po czubek głowy swoją nienawiścią do reszty świata i swoim kompleksami. Nie będzie szefował siłom zbrojnym oszalały urojeniami Macierewicz, ani kierował polską polityką zagraniczną pan „Nie zabijajcie nas” Waszczykowski (bo już sam Prezes uznał, ze madame F. jest zbyt – nawet jak na nich – żałosna i kompromitująca). Nie będzie żadną służbą specjalną kierował ten zimny chuligan w okularkach, który rzucał jajkami w niemiłego sobie prezydenta RP, ani ten dwumetrowy goryl, ani prześliczny reproduktor, Tomek. Nie będzie też senatorował ten facet z wykrzywioną zajadłością gębą, Romaszewski. Nie będzie mistrza w ujeżdżaniu meleksa, pana Karskiego. Będzie za to posłował pan Godson.

Czytaj dalej

Reklamy

Obudźcie się

krzyzJarosław Kaczyński znowu w kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej wykonał na czele ryczącego tłumu zwolenników swój marsz z pochodniami pod Pałac Prezydencki. Znów płonęły pochodnie, znów wznoszono okrzyki “Polacy, obudźcie się!”; sam przywódca słowa te powtórzył kilka razy…

No więc tak: wyjaśniając uprzejmie, że uważam JK za człowieka inteligentnego i nieźle wykształconego – a nawet do pewnego stopnia erudytę (czego dowodem może być choćby użycie przezeń słynnego cytatu z Ujejskiego o “innych szatanach”, które wywołało mnóstwo zdumienia u niedokształconych komentatorów) nie mogę uwierzyć, by był on nieświadomy tego, co mówi i robi. Tym bardziej, że media – nieśmiało, bo nieśmiało – już jednak zwracały na sprawę uwagę. Czytaj dalej

Błędy Platformy

studio tvZastanawiam się nadal nad wynikiem pierwszej tury wyborów prezydenckich. Jasne, że kampania pisdzielców była nieźle prowadzona; to się z pewnością do znanego już wszystkim wyniku przyczyniło. Ale w znaczniejszym stopniu do pewnego sukcesu tych abominacyjnie obrzydliwych postaci przyczyniły się błędy ich przeciwników. Więc o tych błędach. Nie w kolejności wagi, ale tak, jak mi przychodzą do głowy.

Błąd pierwszy, to fatalne rozegranie sprawy publicznych mediów. Porozumienie z SLD w tym zakresie było w zasięgu ręki; więcej, było już wynegocjowane. No i przyszedł ostatniej chwili Tusk i wszystko rozpieprzył. W imię czego? Żeby się uchronić przed zarzutem paktowania z "postkomuną"?

Czytaj dalej