Coraz bardziej mój prezydent

Prezydent KomorowskiJak zapewne dla wszystkich bywalców tej witryny jest jasne – głosowałem w wyborach prezydenckich na Bronisława Komorowskiego raczej przeciwko horrorowi Kaczyńskiego (i trochę też dlatego, że pan Bronisław jest kuzynem mojej miłej i lubianej młodszej koleżanki szkolnej, Majki), niż z głębokiego przekonania, iż jest to najwłaściwsza w Polsce osoba na to miejsce. Bardzo się cieszę, że dziś mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością za słowo powiedzieć, że jest to coraz bardziej mój prezydent. Zachował się po trzykroć bezbłędnie. Czytaj dalej

Nietakt naprawiony?

Już się zbierałem, aby napisać coś bardzo niegrzecznego pod adresem rządzących w związku z niezaproszeniem gen. Jaruzelskiego na uroczystości inauguracji prezydenta Komorowskiego, co – najdelikatniej mówiąc – oceniałem jako kosmiczny nietakt, a tu masz: Marszałek Sejmu wysłał zaproszenie do Wojciecha Jaruzelskiego. Nie wiadomo, czy były prezydent pojawi się na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego – podaje za Informacyjną Agencją Radiową TOK.FM.  Więc – nie ma sprawy? Bynajmniej. Sprawa jest, i to nie tylko o to chodzi, że kto szybko daje – dwa razy daje, ale i o to, że zazwyczaj spóźniona reakcja tylko zmniejsza nietakt. Ale go nie kasuje. Czytaj dalej

Wojny krzyżowe

Od samego początku obserwowałem (z zaciekawieniem, ale i z rosnącym obrzydzeniem) narastający konflikt w sprawie krzyża, postawionego ciupasem po smoleńskiej katastrofie pod Pałacem Prezydenckim. Piszę “ciupasem”, bo te dwie skrzyżowane belki są taką samą samą budowlą jak każda inna i na ich postawienie w cywilizowanym kraju potrzebne jest jakieś zezwolenie: właściciela obiektu, miasta, cholera wie kogo. Ale w cywilizowanym kraju, nie zaś na talibańsko-katolickich peryferiach Europy… Tu, oczywiście, nikt nikogo o pozwolenie nie prosił. Publika sobie postawiła – i ma być. “Wola katolickiego ludu”.

Czytaj dalej

Co dalej?

Bronisław Komorowski

Nie jest źle. Wszystko wskazuje na to, że Bronisław Komorowski wygrał, więc  – co dla mnie znacznie ważniejsze – Kaczyński przegrał. Polska nacjonalistyczna, populistyczna, mniej oświecona, zaściankowa – okazała się na szczęście mniejszością. Ale nie aż taką, by skakać pod sufit z entuzjazmu; oceniam to tak: jak się zdaje, uniknęliśmy o włos katastrofy.

Ważniejsza po stokroć – jeśli to wszystko się potwierdzi – jest przyszłość. Nie sądzę, żeby mnie ktoś zapytał o radę, ale mimo to dam ją nowemu prezydentowi i jego partii. Po pierwsze, szybko dotrzymać paru obietnic: w kwestii in vitro, w kwestii parytetów i tych  50% ulgi dla studentów. To nie będzie zbyt dużo kosztowało, a zrobi wrażenie. Czytaj dalej