Uff…

I właściwie można by na tym westchnieniu zakończyć komentarz powyborczy. Ale rozwinę.

Z jednej strony – decyduje ulga, że nie zobaczę na stolcu premiera tego tłustawego niewysokiego starszego pana, zaplutego po czubek głowy swoją nienawiścią do reszty świata i swoim kompleksami. Nie będzie szefował siłom zbrojnym oszalały urojeniami Macierewicz, ani kierował polską polityką zagraniczną pan „Nie zabijajcie nas” Waszczykowski (bo już sam Prezes uznał, ze madame F. jest zbyt – nawet jak na nich – żałosna i kompromitująca). Nie będzie żadną służbą specjalną kierował ten zimny chuligan w okularkach, który rzucał jajkami w niemiłego sobie prezydenta RP, ani ten dwumetrowy goryl, ani prześliczny reproduktor, Tomek. Nie będzie też senatorował ten facet z wykrzywioną zajadłością gębą, Romaszewski. Nie będzie mistrza w ujeżdżaniu meleksa, pana Karskiego. Będzie za to posłował pan Godson.

Czytaj dalej

Media publiczne, prezydent, partie

W związku z uwaleniem w Semie opracowanej przez PO modyfikacji ustawy medialnej na SLD i osobiście na Grzegorza Napieralskiego naskoczono z zupełnie wyjątkową siłą. Już i tak – oczywiście w związku z tym, że Napieralski nie okazał należytej spolegliwości wobec Kościoła i jest niebezpiecznie wyrazisty – leją go, ile wlezie; jeszcze niedawno źle notowany Olejniczak stał się po przegranych wyborach z dnia na dzień mile widzianym uczestnikiem dyskursu publicznego. No, ale teraz atak stał się zupełnie już niewybredny; ot, przykład pierwszy z brzegu: pan Chlebowski (to ten platformerski dostojnik-prowincjusz z głupawą blond grzywką od konsekwentnego powtarzania „ja rozumie”) wytwornie zarzuca Napieralskiemu schlanie się wespół z prezydentem i „dogadanie się” z nim w sprawie mediów… Czytaj dalej