Media naszych czasów… (3)

Pnewsroomoprzedni odcinek kończył się – dość fatalistycznie – tak:

STAŁO SIĘ TO, CO SIĘ STAĆ MUSIAŁO.

Narzuca się jednak oczywiste pytanie: czy to już jest stan trwały i czy nic się z tym wszystkim już nie da zrobić?

Najprościej jest z ostatnim omówionym tu problemem, z konsekwencjami luki pokoleniowej. Ona już po prostu odpływa w czasie, niejako wypełnia się samoczynnie. „Stara gwardia” wymarła lub wymiera – i ze względów czysto biologicznych nie aspiruje w zasadzie do żadnych posad; „pokolenie pampersów” i jego rówieśników z innych opcji osiągnęło zaś wiek męski i czegoś się jednak w ciągu minionego ćwierćwiecza – z bólem, bo z bólem – nauczyło, przynajmniej od strony rzemieślniczej. Nowi stale napływają i już mają się od kogo uczyć, choć zapewne karier tak szybko jak ich poprzednicy nie porobią, co może być przyczyną pewnej frustracji; to jednak znów zupełnie inna kwestia.

Czytaj dalej

Reklamy

Kilka gorzkich uwag warsztatowych po śmierci Profesora

Powiem wam, że trzęsie mnie nagła cholera. Zdarzyło się kilka takich incydentów dziennikarskich po śmierci prof. Geremka, które burzą krew w żyłach i budzą we mnie – człowieku z natury łagodnym – chęć mordu. Wspomnę o dwóch. Raz, Inga Rosińska, korespondentka TVN24 z Brukseli (słynna „małpa w czerwonym”), mówiąc o Profesorze pozwoliła sobie na zwrot „różniłam się z nim niekiedy w poglądach” (cytuję z pamięci, więc może być jakaś niedokładność); i otóż szanowna paniusia może się różnić ze swoją ciocią w poglądach na chów cieląt, nie z Nim w jakiejkolwiek sprawie. Bo różnica społeczna między wami jest taka, jak między mną, a królową Wielkiej Brytanii; a być może jeszcze większa. Drugim wczorajszym „asiorem” okazał się Andrzej Morozowski, który za wszelką cenę – aby tylko pojątrzyć – chciał uzyskać krytyczne uwagi o zmarłym od eurodeputowanego PiS, M. Libickiego; i wyłącznie dostał w tej dyskusji po pysku, co mu się tak słusznie należało, jak to, że tego pisiora nie trawię. Podsumowując:

Czytaj dalej