Tusk. Nareszcie

Dziś Donald Tusk został ponownie wybrany szefem Platformy Obvywatelskiej, co nie dziwi. Tak być musiało i tak być powinno; nie moja zresztą sprawa, bo z Platformą wiele wspólnego nie mam – tyle, że uważam ich za normalnych i ogólnie rzecz ujmując nie budzą we mnie – w przeciwieństwie do PiS – odruchów wymiotnych. Są – tak to określę – cywilizowaną prawicą bez większych ideologicznych skrajności. Ale nie o to mi w tytułowym “nareszcie” chodzi, lecz o to, że na dzisiejszym spędzie PO Tusk na koniec zaczął mówić o kontrkandydacie Komorowskiego językiem, jakim powinien mówić i on i cała PO od samego początku.

Czytaj dalej

Tusk dał ciała

Odwołanie prof. Ćwiąkalskiego ze stanowiska ministra sprawiedliwości to wielki błąd. To uleganie populistom i poddanie się szantażowi PiS-u. Jak powiedział jeden z moich przyjaciół dwa lata temu rzygać mi się chciało na rządy PiS-u; i znów czuję to samo, chociaż to oni przegrali podobno wybory. Jestem niemal pewien, że najbliższe sondaże wykażą spadek popularności Platformy; oczywiście, jej przeciwnicy powiedzą, że to wynik złych rządów. Ale będzie to wyłącznie skutek niepojętej ustępliwości Tuska wobec Kaczyńskiego i pozwolenie mu na wywieranie jakiegokolwiek wpływu na swoje decyzje personalne: kto ustępuje, ten jest – w mniemaniu ludzi – słaby i nie ma racji.. No, trochę się zapewne dołoży do tego haniebna polityka PO w kwestii in vitro – kunktatorska i prokościelna. Wprawdzie wybór Andrzeja Czumy na nastepcę Ćwiąkalskiego nie jest złym pomysłem, bo w żaden sposób nie jest on miły Kaczorom, ale robienie jakiegokolwiek ruchu pod naciskiem jest zawsze błędem … Ale ja, oczywiście, wolałbym w rządzie nie jegomościa z patentem byłego opozycjonisty, lecz jakiegoś wielkiego prawnika uniwersyteckiego, np. prof. Zolla.

Przemilczanie i „czarny PR” jako metody sterowania społeczeństwem

Wyobraźcie sobie taką sytuację: w centrum Warszawy, w znanym i ogólnie dostępnym miejscu zbiera się około 500 osób. Mówią o sprawach publicznych, są wśród nich postaci z pierwszych stron gazet; może niekoniecznie z wydań ostatniego tygodnia, ale zawsze. Prasa, radio i stacje telewizyjne są zawiadomione; skutecznie, o czym świadczy obecność na sali co najmniej pięciu ekip. W toku zgromadzenia padają sformułowania ostre i kontrowersyjne; niektóre z nich są w dodatku bardzo zabawne, inne – gorzkie. No i… nic. Kicha z grochem, w ciągu paru godzin żadnego echa w mediach ani Internecie. Przemilczano. Czytaj dalej

Sensacja dnia: Donald przypalał

Jak tylko po raz pierwszy usłyszałem tę wiadomość – nie miałem żadnej wątpliwości, że żurnalistyka się na to rzuci: „Newsweek” ujawnił, że pan Donald w młodości przypalał gandzię, ostro tankował i – co oczywiście najgorsze – był antykościelny. Nie miałem również najmniejszej wątpliwości, że jest to strzał kulą w płot: jacyś idioci (nie wnikam tu: zwolennicy pana Donalda, którzy mu robią tzw. PR wyprzedzający – czy też wrogowie, którzy naprawdę chcą premierowi przywalić; nie mogę również wykluczyć, że po prostu sami – bardzo kiepscy warsztatowo – autorzy materiału z „Newsweeka” doszli do wniosku, że „to ciekawy fakt dziennikarski”) uznali, że skoro kowboje by mieli o to pretensję, to i bogobojny naród polski postąpi takoż. Czytaj dalej