Na marginesie Olimpiady

Wygląda na to, że w Gruzji się uspokoi: jej prezydent dostał zdrowo po nosie; ale czy zrozumiał, że się wyidiocił (nie tylko on, zresztą…)? Miejmy nadzieję, że tak; tylko te dziesiątki zabitych… W każdym razie pieprzenie teraz o „rosyjskiej agresji” to jest niezły kawał hipokryzji: przecież oni nie mieli wyjścia, musieli odpowiedzieć ogniem na atak Gruzinów, bo by stracili twarz. Podoba się to komuś, czy nie – Rosja jest nadal światowym mocarstwem i trzeba to brać pod uwagę. Podobnie zresztą Chiny; tocząca się Olimpiada to tylko malutki medialny pakiet dowodów tej dla wielu zapewne niemiłej okoliczności. Czytaj dalej

Kilka słów o hipokryzji

mnisiChiny i Tybet. Trudna sprawa. Niby „cały świat” jest przeciw Chińczykom; o czym tu dumać? A jednak, a jednak… Strasznie dużo w tym wszystkim – zwłaszcza u nas, w Polsce – niezrozumienia i zwykłej hipokryzji. Bo tak: Chiny zaanektowały (pół wieku temu zresztą, co chyba ma jakieś znaczenie, bo to znaczy w starożytności…) Tybet; fakt. Ale było to przecież modelowo feudalne, zamordystyczne państwo teokratyczne; też fakt. Więc może to nowoczesność wygrała po prostu z historią? No tak; ale z drugiej strony „narody mają prawo do samostanowienia” … tylko kto tak mówił? Czytaj dalej