Jeszcze o słowach

Pogadaliśmy sobie ostatnio o pewnych dokuczliwych błędach językowych. Pociągnijmy ten temat, bo znowu mnie wkurzyło. Pojawiło się bowiem – dość zresztą dawno, przyznaję, więc jeśli sformułowany zostanie  w stosunku do mnie zarzut o „dowcip ze schodów”, to go z pokorą przyjmę –  nowe słowo, które – niby niewinne – kryje w istocie paskudne kłamstwo marketingowe. Chodzi mi o słowo „budżetowe”  . Otóż nie sprzedaje się już notebooków, aparatów fotograficznych, samochodów chyba nawet – tanich, tylko właśnie „budżetowe” .  Rzut oka do Słownika Języka Polskiego (złośliwie wszystkim ustawicznie polecam…) przekonuje, że ma owo słowo tylko jedno znaczenie i żadnych innych: budżetowy = związany z budżetem. Przejrzenie słowników angielskich też z łatwością dowiedzie, że nie jest to również żaden zaczerpnięty z angielszczyzny neologizm. Cóż to więc jest i jaka jest geneza tego słowa? Czytaj dalej

Reklamy

Niezupełnie politycznie po wyborach

Zacznę od anegdoty z mojej teleturniejowej przeszłości z lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Otóż – co łatwo, jak sądzę, pojąć – przy opracowywaniu pytań do naszych programów korzystaliśmy masowo z usług ekspertów. Byli to eksperci nie byle jacy; staraliśmy się prosić o współpracę uczonych renomowanych, z tzw. „wielkimi nazwiskami”. Wymienię to choćby z wielkim sentymentem prof. Henryka Samsonowicza, wielkiego historyka-mediewistę, czy prof. Annę Świderek, królową polskich znawców starożytności i biblistyki. Praca z nimi – to był nie tylko zaszczyt, ale i wielka radość, bowiem większość naszych zaprzyjaźnionych naukowców to byli także ludzie o kolosalnym poczuciu humoru. Niektóre z tych kontaktów przeszły zresztą na stopę prywatną; żeby pozostać przy historykach, późniejsze na przykład sesje pokerowe z prof. Adamem Kerstenem do dziś są przez nielicznych żyjących jeszcze ich uczestników wspominane z niejakim rozrzewnieniem. Czytaj dalej

Nasze święto

3maja Dziś, 3 maja, przypada wielkie – i w sumie smutne – święto. Nie, nie to, o którym myślicie. Inne. Przypomniał mi o nim z samego rana kolega mailem.

To Światowy Dzień Wolności Prasy, ustanowiony na ten dzień 20 grudnia 1993 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucją numer 48/432. Decyzja ta została podjęta na wniosek Konferencji Generalnej UNESCO, która w dokumencie pod nazwą „Popieranie wolności prasy na świecie” z 1991 roku, uznała wolną, pluralistyczną i niezależną prasę za podstawowy element funkcjonowania każdego demokratycznego społeczeństwa. Data obchodów upamiętnia Deklarację z Windhoek w sprawie popierania niezależnej i pluralistycznej prasy afrykańskiej, ogłoszoną 3 maja 1991 roku przez Seminarium na temat Popierania Niezależnej i Pluralistycznej Prasy Afrykańskiej, zorganizowane przez UNESCO i Narody Zjednoczone w Windhuk w Namibii.

Czego z tej okazji można życzyć sobie i innym polskim żurnalistom?

Czytaj dalej

Róbta tak dalej

Pisze serwis “Wprost24”:

Trwa wrzawa wokół koncertu Madonny, zaplanowanym na 15 sierpnia, w dniu w którym przypada jedno z największych świąt w kościele katolickim, Matki Boskiej Zielnej. Skandal wokół sierpniowego koncertu jednej z największych gwiazd światowej sceny pop trwa. Środowiska katolickie w Polsce są podzielone.  Jedni twierdzą, że nic nie stoi na przeszkodzie pójść tego dnia zarówno do kościoła, jak i na wieczorny koncert Madonny. Inni zaś – jak ksiądz Stanisław Małkowski – są zdania, że w takim dniu koncert Madonny to profanacja i bluźnierstwo. Poseł PiS, Marian Brudziński organizuje komitet protestacyjny, ponieważ artystka o pseudonimie "Madonna" nie powinna występować w dniu Matki Boskiej Zielnej.
Organizatorzy biją się w pierś i powtarzają, że termin koncertu to zwykły przypadek, a jak podkreśla Robert Leszczyński-szef działu kultura "Wprost"- data wynika z kalendarza artystki. Taki protest może jednak okazać się bardzo skuteczny.

A teraz wyjaśnienie tytułu tej notatki.

Czytaj dalej