Znowu o TVP. To już zaczyna być nudne

tvpI oto kolejna awantura o TVP.

Jej zarząd wpadł oto na pomysł – jak się okazało – piekielny: w zasadzie zamierzają „wyprowadzić” cały personel (nie żadnych urzędników rzecz jasna, ale większość dziennikarzy, pracowników realizacji, grafików, operatorów i co tam jeszcze jest twórcze) do tzw. outsourcingu, czyli firm zewnętrznych; żeby było zabawnie, tych firm chwilowo nie ma, zapewne zostaną specjalnie utworzone – też, naturalnie, z zarządami, radami nadzorczymi i tp. „Wynoszeni” mają przy tym fizycznie… zostać na miejscu, natomiast prawnie nie będą już pracownikami etatowymi TVP. Mają też dostać rok gwarantowanego zatrudnienia w nowych firmach, czy też firmie – bo nie jest tak zupełnie jasne, ile tego będzie. Czytaj dalej

Reklamy

Słowa i słówka

Lata całe temu, kiedy byłem jeszcze piękny i młody i syciłem się pełnią życia w Peerelu, brałem udział w pewnej nasiadówce…

O, przepraszam: to słowo, zdaje się wychodzi pomału z użycia. Chyba jest reliktem wspomnianego wyżej Peerelu; na wszelki zatem wypadek wyjaśnię, że oznaczało ono w Tamtych Czasach zebranie, na ogół bardzo oficjalne i najczęściej dość nudne, na którym wysłuchiwało się referatu (lub kilku), a potem była – mniej lub bardziej, z reguły: bardziej – drętwa dyskusja. Po czym wszyscy się rozchodzili z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku i wniesienia Znaczącego Wkładu w rozwój Naszej Ludowej Cywilizacji.

No więc, byłem uczestnikiem czegoś takiego. Nie jeden raz, naturalnie, ale to spotkanie wbiło mi się w pamięć szczególnie ze względów – zdziwią się Państwo – słownikowych. Otóż wszyscy po kolei zabierający głos, od referenta po dyskutantów, używali – dla mnie zupełnie ni z gruchy, ni z pietruchy – z upojeniem zwrotu w tym temacie. Nie było już punktów porządku dziennego, nie było spraw ani problemów. Były – tematy. Czytaj dalej

Śmierć dziennikarstwa?

Coraz powszechniej słychać biadania nad upadkiem rzemiosła dziennikarskiego. Mnóstwo znajomych – uczciwie zastrzeżmy: głównie z mojej generacji – przestało oglądać wszelkie telewizje informacyjne; nie ukrywam, że ja również.

Napawanie się „dziennikarstwem” polegającym na głupawej i niepodbudowanej żadną wiedzą agresji wyfiokowanej damulki w stosunku do „gościa programu”, lub metodzie prezenterskiej á la „Kawa na ławę”, polegającej na prowokowaniu gości sformułowaniem „pan X powiedział, że pan jest idiota, co pan na to?” – jest już doprawdy czystym masochizmem. W dodatku te sposoby uprawiania zawodu, które wywołują u nas – starych repów zawodu – odruch wymiotny, są często nagradzane przez… środowisko, a zatem w tym środowisku akceptowane!

Wielu z nas wybrało sobie więc do czytania jedną gazetę i góra dwa tygodniki, zaś czystą informację „zasysa” wyłącznie z Internetu, i to raczej nie polskojęzycznego. A kiedyś – lata temu – właściwie nie liczył się w zawodzie ktoś, kto nie przeglądał codziennie kilku gazet, co tydzień – kilku tygodników, do tego jakichś „Biuletynów Specjalnych”, czasopism fachowych, prasy zagranicznej… Nie mówiąc o oglądaniu telewizji czy słuchaniu radia. Teksty dziennikarskie były dyskutowane i cenione; nazwiska niektórych prominentów zawodu znaczyły zaś doprawdy bardzo wiele, zarówno w życiu społecznym, jak i w polityce; wystarczy wspomnieć Kisielewskiego, Turowicza, Osmańczyka, Rakowskiego… Czytaj dalej

2012 in review (znaczy: WordPress przysłał przegląd statystyk tego bloga)

The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2012 annual report for this blog.

Here’s an excerpt:

19,000 people fit into the new Barclays Center to see Jay-Z perform. This blog was viewed about 94 000 times in 2012. If it were a concert at the Barclays Center, it would take about 5 sold-out performances for that many people to see it.

Click here to see the complete report.