Co dalej?

Bronisław Komorowski

Nie jest źle. Wszystko wskazuje na to, że Bronisław Komorowski wygrał, więc  – co dla mnie znacznie ważniejsze – Kaczyński przegrał. Polska nacjonalistyczna, populistyczna, mniej oświecona, zaściankowa – okazała się na szczęście mniejszością. Ale nie aż taką, by skakać pod sufit z entuzjazmu; oceniam to tak: jak się zdaje, uniknęliśmy o włos katastrofy.

Ważniejsza po stokroć – jeśli to wszystko się potwierdzi – jest przyszłość. Nie sądzę, żeby mnie ktoś zapytał o radę, ale mimo to dam ją nowemu prezydentowi i jego partii. Po pierwsze, szybko dotrzymać paru obietnic: w kwestii in vitro, w kwestii parytetów i tych  50% ulgi dla studentów. To nie będzie zbyt dużo kosztowało, a zrobi wrażenie.Po drugie, radykalnie zmniejszyć obsadę personalną kancelarii prezydenta: przypominam, że prof. Mościckiemu wystarczało 60 urzędników cywilnych i 20 wojskowych; a władzę miał znacznie większą niż dzisiejszy prezydent. Kilkaset osób zatrudnionych na Krakowskim Przedmieściu , w tym jakaś nieprawdopodobna liczba sekretarzy i podsekretarzy stanu – to duża przesada i zbyt widoczna rozrzutność. Po trzecie – wyciągnąć znacząco rękę w kierunku lewicy (proszę zauważyć: nie mówię Napieralskiego, nie mówię również SLD; używam bardzo ogólnego słowa „lewica” z pełnym rozmysłem, mając na myśli ideową lewicę inteligencką, niekoniecznie afiliowaną gdziekolwiek w sensie członkowskim) – w sensie zaoferowanie jej paru znaczących stanowisk w kancelarii. Po czwarte – rozwiązać radykalnie sprawę mediów publicznych.
Tyle na początek. Teraz trzeba wygrać wybory samorządowe. Do roboty, panowie.
PS: Największa radość uboczna: paru sukinsynów straci państwowe posady, paru sukinsynów ich nie otrzyma…
Reklamy

20 uwag do wpisu “Co dalej?

Możliwość komentowania jest wyłączona.