Wszechpolacy: atak na „Dziennik”

Sądziłem zawsze, że są pewne granice śmieszności. Dla niektórych są one może daleko, ale istnieją, myślałem; okazuje się jednak, żem w błędzie:  dla tych, którzy – że się tak wyrażę: fizjologicznie – nie bywają w sklepach Media Markt, nie ma żadnych granic. Ostatnio tak pojechali po bandzie Wszechpolacy i LPR. Broniąc się po aferze z heilowaniem i paleniem swastyki wpadli najpierw na pomysł, żeby… zlustrować kontrwywiadowczo koncern Springera (bo to przecież własność tego koncernu, „Dziennik” im dowalił), potem zaś jeden z nich załkał w swoim blogu na taką nutę, że już sam nie wiem: śmiać się, czy płakać? Zresztą, poczytajcie.Napisał na łamach portalu www.prawica.net Krzysztof Bosak, poseł LPR:

…Myślę, że w sposób zupełnie nieplanowany redaktorzy Robert Krasowski i Cezary Michalski wzmocnili Młodzież Wszechpolską uzupełniając pewien istotny ostatnimi czasy brak – deficyt Wroga. Bo każdy ruch obok idei, bez wroga się obejść nie może – to truizm. PiS ma więc Układ, panowie z Dziennika – Gazetę Wyborczą, Gazeta Wyborcza – Ciemnogród z Młodzieżą Wszechpolską na czele, Młodzież Wszechpolska – no właśnie, kogo?

Do bólu przewidywalni dziennikarze z Czerskiej, lewacy z Rozbrat i (do niedawna) z Koźlej dawno temu przestali budzić emocje…

Gazeta Roberta Krasowskiego to co innego. Początkowo wśród niektórych budziła nadzieje. Mówiło się, że może to być odwrotność Gazety Wyborczej. Wyszła (niestety!) słabsza kopia. Kto oczekiwał innych standardów to się przeliczył. Ci którzy oczekiwali prawicowo-konserwatywnej retoryki – rozczarowani. Ci którzy liczyli na dziennikarską rzetelność i zachowanie proporcji – rozczarowani. Ci którzy zerkali na sukces biznesowy – rozczarowani.

Ci co się spodziewali nowoczesnych technologii – rozczarowani. Angażując się w kampanię czarnego PR przeciw MW i LPR Dziennik piłuje gałąź, na której siedzi. Prawicowy czytelnik nie powie, już o nim „moja gazeta”. Co najwyżej „Der Dziennik”, który puści czasem coś czego nie puściła Wyborcza. Ot, taki suplement. Różnica w nazwiskach, a nie w jakości.

Zresztą ogólnemu rozczarowaniu towarzyszy obserwacja, że wiodąca prym w naziaferze ekipa byłych dziennikarzy Faktu sprowadziła Dziennik do poziomu bruku. Nie sądzę by kierujący gazetą tego nie zauważali – nasuwa się więc pytanie co ich przekonało by zapłacić tą cenę? Bo chyba nie senna wizja delegalizacji nękającej ich w koszmarach Młodzieży Wszechpolskiej, do czego histerycznie nawołują.

Należący do Niemców tandem Fakt-Dziennik to duet prymitywizmu i rozczarowania. Pozycjonujący się po prawej stronie barykady, zdradził ją. Teraz nieprzytomnie, kosztem własnego prestiżu, wali poniżej pasa. Pyszny, drukuje samochwalcze panegiryki, chełpi się wywołaniem burzy. To dobry Wróg. Taki który budzi jednocześnie wściekłość i pogardę. Mobilizujący, pewnie wbrew własnym intencjom. Wywołujący solidarność otocznia z obiektem swojej napaści.

Dwa dni temu Wojciech Wierzejski na swym blogu odnosząc się do kampanii nienawiści, którą rozpętał Dziennik napisał słowa, które utkwiły mi w pamięci: „Nasi przeciwnicy myślą, że mogą nas zaszczuć. Mylą się, oni tych młodych ludzi hartują

A oto stanowisko LPR i komentarze polityków:

LPR: – W sobotę media poinformowały o przypadku ingerencji w wydawnictwo „Axel Springer” wydającego w Rosji tamtejszą wersję amerykańskiego miesięcznika „Forbes”. Miał on opublikować tekst o jedynej rosyjskiej milionerce Jelenie Baturinie, prywatnie żonie mera Moskwy Jurija Łużkowa. Jednak tekst w pierwotnej wersji poszedł na przemiał, po tym jak o jej treści przed publikacją dowiedziała się główna bohaterka tekstu. Jest rzeczą zadziwiającą, że tak szybko i na taką skalę zastosowano cenzurę prewencyjną, na która przystał tak wielki koncern medialny o zasięgu międzynarodowym. Decyzja o tym zapadła po konsultacji z niemiecką centralą koncernu. „Axel Springer” również w Polsce miesięcznik „Forbes”, a oprócz tego m. in. i „Fakt”, „Dziennik Polska-Europa-Świat”, tygodnik „Newsweek” oraz kilkanaście tytułów z prasy kobiecej, młodzieżowej, motoryzacyjnej i komputerowej – czytamy w stanowisku LPR.

Redaktor naczelny w proteście przeciwko cenzurze podał się do dymisji. Były szef rosyjskiego wydania „Forbesa” powiedział, że na miejscu amerykańskiego „Forbesa” odebrałby Axel Springer licencję na wydawanie pisma.

– Warto postawić pytanie czy działania Axel Springer są w większej mierze determinowane serwilizmem wobec władzy kraju, w którym koncern funkcjonuje czy też niemiecki interes narodowy, który (w tym wypadku) nakazuje nie zadrażniać w jakikolwiek sposób stosunków niemiecko-rosyjskich – mówił dzisiaj w Sejmie poseł LPR z sejmowej komisji ds. służb specjalnych Witold Bałażak –  czytamy w komunikacie LPR.

Politycy o pomyśle LPR

Jako „ekstrawaganckie podejrzenie”, „całkowicie nonsensowną tezę”, „daleko posunięty pomysł” ocenili ten pomysł goście audycji „Siódmy dzień tygodnia” w Radiu Zet.

Szef klubu PiS Marek Kuchciński ocenił w Radiu Zet, że podejrzenie to jest „aż nadto ekstrawaganckie”. Dodał jednak, że jeżeli są jakiekolwiek „okoliczności i powody” do zbadania związków koncernu z niemieckim wywiadem, to należy sprawę zbadać.

Jan Rokita z PO podkreślił, że opinia publiczna nie oczekuje od polityków „stwarzania atmosfery podejrzeń wobec działalności mediów polskich”. Rokita ocenił też, że w Polsce Axel Springer, nie jest wydawcą, którego można by podejrzewać o „szczególne schlebianie polityce niemieckiej”.

„Mam czasem nawet wrażenie, że najbardziej krytyczne akcenty wobec polityki niemieckiej pojawiają się akurat w tych mediach, które w Polsce należą do Axel Springer” – dodał.

Tezę o powiązaniu wydawnictwa z niemieckim wywiadem określił mianem „całkowicie nonsensownej”. „Nie ma czego badać” – podkreślił.

Szef Kancelarii Prezydenta Alekander Szczygło ocenił, że wejście kapitału niemieckiego na polski rynek, w postaci dwóch tytułów – tabloidu „Fakt” i gazety codziennej „Dziennik” – „na pewno podniosło poziom dyskusji publicznej”.

„To zbyt daleko posunięty pomysł, żeby komisję ds. służb specjalnych angażować w działania, które wiążą się jednak z wolnością słowa” – uznał Szczygło.

Wicepremier Roman Giertych (LPR) zaakcentował jednak, że jeżeli „okazałoby się, że polityka niemiecka jest kształtowana za granicą przy pomocy niemieckich koncernów medialnych, które inwestują w media zagraniczne, to jest to temat, który należy zbadać”.

Mój komentarz. Polecę wykształciuchem; niewykształciuchom i niedokształciuchom wyjaśniam, że to Cycero:

Quousque tandem abutere, Catilina, patientia nostra? Quamdiu etiam furor iste tuus nos eludet? …

…O tempora, o mores! 

Advertisements

5 thoughts on “Wszechpolacy: atak na „Dziennik”

  1. Niedługo MW nie będzie miała nawet nic do oglądania w TV: wiadomo, że TVN się nie nadaje, teraz kiedy Axel Springer kupuje Polsat też będzie z tym ciężka sprawa…

Możliwość komentowania jest wyłączona.