Odszedł Piotr Kuncewicz

Kilka dni temu – dokładnie 9 kwietnia – zmarł dr Piotr Kuncewicz. Być może nie śledzę dokładnie całej prasy, ale porządną informację dała o tym tylko „Trybuna”, w której Kuncewicz miał ostatnio stały felieton. A przecież był to nie byle kto: doskonały pisarz i historyk literatury – jego trzytomowa „Agonia i nadzieja” to przecież klasyka! – dalej, długoletni prezes Związku Literatów Polskich, laureat Nagrody Kisiela, syn wybitnej pisarki Marii Kuncewiczowej, wreszcie – supermason: od trzech lat Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski

I być może właśnie z uwagi na owo masoństwo (a może i afiliację z „Trybuną”) – Piotra po prostu przemilczano. Niezbyt to ładnie świadczy o żurnalistyce polskiej. Pomijając zasługi i dorobek samego Piotra, które są doprawdy godne uwagi, taki był piękny pretekst, by napisać coś kontrowersyjnego i ciekawego; choićby o masonach właśnie.

Sam Kuncewicza znałem dość przelotnie; kiedyś tam jakieś ciekawe płyny wprowadzaliśmy razem do organizmu i toczyliśmy stosowną do tych okoliczności (a więc dość mętną…) dyskusję. Różniliśmy się, bowiem Piotrowi się umiarkowanie podobał mój skrajny racjonalizm i sceptycyzm; ja z kolei dostaję furii, jak ktoś mówi o UFO, nawet gdy robi to niekoniecznie zupełnie serio. Ale była to różnica zdań nieantagonistyczna. Fajny w sumie był facet. Intelektualista najwyższej klasy – i bardzo, bardzo sympatyczny.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Odszedł Piotr Kuncewicz

  1. Muszę się – niestety – uderzyć w piersi. Piotr nie był synem Marii Kuncewiczowej, ale jedynie bliskim krewnym jej męża, Jerzego. Tak to ufać pamięci…
    Co nie zmienia tego, że był człowiekiem arcysymaptycznym, o wielkich talentach medialnych i oszałamiającej erudycji.

    Lubię to

  2. Jestem zaskoczony! Zero informacji.
    Kuncewicza pamiętam jeszcze z lat 70., gdy był często zapraszany do rozmaitych dyskusji dziennikarsko-literackich w TV – to był świeży oddech w zalewie rozmaitych „Z wizytą u wasz”. Erudyta, świetnie mówiący, przykuwał do telewizora. Miało się nawet wrażenie, że mamy niezłą telewizję.

    Lubię to

  3. Dowiedziałem się dopiero z Twojego bloga, nigdzie nie widziałem żadnej wzmianki. To cholernie przykre, że śmierć intelektualisty jest niczym wobec śmierci gwiazdki Playboya…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.