Próba odfarfolenia i respisienia TVP
Zupełnie niesłychana i całkowicie niespodziewana wiadomość; nie wierzyłem własnym oczom. Weszpolak Farfał zawieszony w czynnościach! Jak podaje PAP: Pięciu członków rady nadzorczej, którzy nie uznali decyzji ministra o zakończenia kadencji rady obraduje w siedzibie TVP. Przegłosowano do tej pory zawieszenie p.o. prezesa spółki Piotra Farfała i przywrócenie w obowiązkach zawieszonych od ponad pół roku członków zarządu: Sławomira Siwka i Marcina Bochenka. Nie padł wniosek o odwieszenie prezesa Andrzeja Urbańskiego. Czytaj resztę wpisu »
Popieram Olechowskiego
Dr Andrzej Olechowski, odsunięty na bok współtwórca Platformy Obywatelskiej, opuścił ją. Jego motywacje w tym względzie, przekazane dzisiaj Donaldowi Tuskowi i upublicznione przez pana Andrzeja m. in. przez Studioopinii.pl, absolutnie trafiają mi do przekonania. Podejrzewam, że Olechowski będzie kandydował na prezydenta; nie wykluczam, że wesprze go w tym Piskorski i jego SD. Oświadczam niniejszym, że na dziś nie widzę poza dr Olechowskim nikogo w Dużym Pałacu. Popieram go zatem w całości. Czytaj resztę wpisu »
Ranking rządów
Moje ostatnie uwagi o Tusku wywołały niewielką dyskusję na temat jakości polskich rządów; sprowokowało mnie to do zrobienia własnego rankingu. Otóż, wbrew opinii moich korespondentów (zwłaszcza zaś jednego) za polski rząd numer 1 uważam rząd Marka Belki. Spokojny, nieideologiczny, zimny, z dużą liczbą fachowców; typowy rząd niepartyjny. Rzecz jasna, nie może być tak, bym uznał, iż ten rząd jest bezbłędny (za taki uznałbym chyba tylko mój własny…); było tam paru ministrów – a już wiceministrów zwłaszcza – których chętnie posłałbym w diabły. Ale w sumie, średnio – byli zdecydowanie najlepsi. Pracowali, nie hałasowali, nie nadymali się; robili błędy – bo kto ich nie robi – ale nie w imię jakiejkolwiek ideologii.
Moje pretensje do Tuska
Zacznę od uroczystego oświadczenia: słowa krytyki, jakie tu padną pod adresem pana premiera osobiście i jego formacji nie oznaczają, że zmieniam front i przyznaję jakąkolwiek rację Braciom i w ogóle PiS-owi; nie mówiąc o LPR z jego weszpolactwem, Samoobronie i innej egzotyce ludowo-narodowej&katolickiej. Jak się tym towarzychem brzydziłem, tak brzydzę się nadal. Dla mnie to wszystko… pozwolą Państwo, że nie skończę: mogłoby być karalne. Ale wczoraj i dzisiaj już pan Donald, którego zresztą nigdy nie darzyłem sympatią, przesadził.
Celebryci, czyli świat idiocieje; nie bez wpływu techniki, niestety
Właściwie nie zamierzałem wypowiadać się na ten temat. Raz, że tak wielu o tym pisze; nie lubię tłoku. Dwa, napełnia mnie on po prostu obrzydzeniem: zajmowanie się ludźmi znanymi dlatego, że są znani – jest właściwie znacznie poniżej poziomu, który mnie choć odrobinę interesuje. Ale – jak powiada Poeta - pospolitość skrzeczy (tak właśnie, wy niedouczone bałwany, brzmi oryginalny cytat z Wyspiańskiego – nie rzeczywistość skrzeczy, jak zazwyczaj udając erudytów piszecie; do sprawdzenia: Wesele, Poeta do Gospodarza; akt I, scena 24). Sprawa staje się bowiem, moim zdaniem, pomału poważna. Specjalnie w kontekście przygotowywania ustawy medialnej i uruchomionej tym procesem dyskusji nad mediami “w ogóle”. Czytaj resztę wpisu »
Wraca sprawa ustawy medialnej
Sytuacja staje się dramatyczna. Platforma zagrała – ciekaw jestem, czy świadomie, tzn. czy to było planowane? – va banque. Senat do wynegocjowanej już z SLD ustawy medialnej wprowadził niespodziewanie dwie zmiany, które całkowicie zmieniają tzw. ogląd rzeczy. O jednej z nich – głośno, o drugiej, co znamienne, nie tak bardzo. Ta, o której głośno – dotyczy rezygnacji z zasady sztywnego finansowania mediów publicznych. Miało ono być utrzymane na poziomie dotychczasowych wpływów z likwidowanego właśnie abonamentu, tj. wynieść ok. 800 mln złotych; senat zmienił to na kwotę “wedle uznania”, czyli faktycznie umożliwił władzy wywieranie nacisku na media: nie będziecie mówić co trzeba, nie będzie kasy. O ile znam życie: jest to koniec nawet z pozorami niezależności mediów, nie tylko z samą niezależnością. Odpowiednie manipulacje tym rozwiązaniem mogą z łatwością również doprowadzić telewizję publiczną (lub jej jakiś fragment) do bankructwa i prywatyzacji. Czytaj resztę wpisu »
Zaległości matematyczne
Robię te gawędy matematyczne i robię, a potem ich nie wsadzam tutaj, tylko zostają na YouTube. Jeśli komuś na tym zależy – przepraszam. Poprawiam się niniejszym – oto za jednym zamachem odcinki XV i XVI. W pierwszym omawiam nieco żartobliwą teorię “języka męskiego”, która powstała na warszawskim Wydziale Matemtyki ponad pół wieku temu (a przy okazji mówię całkiem poważnie o zasadzie indukcji zupełnej, do której – oczywiście – nawiązuje ilustracja obok z kostkami domina), w drugim – wspominam z tego samego okresu pochodzący kabaret matematyczny “Zbiór”, przemycając przy okazji wiedzę o wariancji, ważnym parametrze statystycznym. Są momenty.
Spóźnione odkrycie genialności
Obejrzałem – ze wstydem przyznaję: po raz pierwszy – genialny film Bagińskiego “Katedra”. Zrobił na mnie kolosalne wrażenie i nie mam zamiaru tłumaczyć emocji na słowa, nie powiem zatem dlaczego. Zapraszam: przeżyjcie to i Wy. Po prostu padłem. Dostęp do filmu na następnej stronie Czytaj resztę wpisu »
Trzy idiotyzmy
Dwa dni – a właściwie jedna pełna doba, bo zaczęło się wczoraj o tej samej porze – i trzy idiotyzmy medialno-polityczne, takie że zęby bolą. Niezły wynik; chyba, niestety, typowy dla Kartoffellandu. Ale po kolei, od tylca; bałwaństwo pierwsze: przed chwilą TVN24 poinformował, ze jakieś durnowate towarzycho patriotyczno-religijne, o którym nikt nigdy nie słyszał, wystąpiło do prezydenta, by… zabronił występu niejakiej Madonny 15 sierpnia w Warszawie, bo to obraza boska i znieważenie uczuć patriotycznych. Już pomijam meritum samej sprawy (pisałem już o tym w tym miejscu), ale wyobrażenie, że prezydent ma uprawnienia, by zakazać lub nakazać coś komukolwiek, poza własnymi urzędnikami i kotami, jest porażające: cóż za wiedzę o funcjonowaniu społeczeństwa ma ta żałosna hałastra!
Szaleństwo z tym Buzkiem

Jerzy Buzek
Miły człowiek, ten profesor Buzek. Kulturalny, przystojny, należycie wykształcony. Żaden politolog ani historyk, porządny inżynier. Ponoć - tak wynika ze skandaliku z niezamkniętym mikrofonem w radiu TOK-FM, gdzie prof. Władyka z uznaniem, acz nieparlamentarnie, określił tzw. moc męską pana Jerzego – także sprawny w pewnej ważnej dziedzinie życia. W dodatku cywilizowany ewangelik. Słowem – pewno całkiem niezły kandydat na wysokiego urzędnika europejskiego (porównajmy go choćby z Michałem Kamińskim, brr…). Ale histeria wokół jego kandydatury w naszym Kartoffellandzie jest śmieszna i irytująca. Bowiem…
księgarnia





