Nowe święto

Zacznę od anegdoty. Może ją zresztą kiedyś tu już przytaczałem, ale nie chce mi się szukać; w razie czego – przepraszam, ale pasuje mi do głównego tematu jak ulał. Miałem otóż przed laty przyjaciela (niestety, od dawna nie żyje)  – człowieka wielce zdolnego, twórcę, pracującego z sukcesami w paru zawodach. Był trochę starszy ode mnie, … Czytaj dalej Nowe święto

Reklamy