Cios w IV RP

Beata Sawicka przed sądem /Leszek Szymański /PAP

To jest naprawdę dobra wiadomość. Nie dlatego, że jakaś mniej lub bardziej interesująca pani, która robiła (dość wątpliwą) karierę polityczną, została uniewinniona z niesłusznego, a kompromitującego ją zarzutu – ale dlatego, że sąd powiedział jasno: jeśli nie ma dowodów na próby popełnienia przestępstwa, to prowokacja policyjna, czyli tzw. podpuszczanie, jest nielegalna. To właśnie to działanie jest przestępstwem, a nie fakt ulegnięcia pokusie.

Ludzie są różni – słabsi i silniejsi. Nie wolno ich „wystawiać na próbę” tylko dlatego, że tak się komuś podoba.

Oto pełna informacja. Kolejna kompromitacja bydła spod znaku IV RP:

Beata Sawicka uniewinniona. Techniki operacyjne CBA nielegalne

Beata Sawicka została prawomocnie uniewinniona z zarzutu korupcji. Taką decyzję podjął Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sąd uniewinnił też od zarzutu korupcji burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego. Była posłanka Platformy Obywatelskiej Beata Sawicka została skazana w sądzie I instancji na 3 lata więzienia za korupcję.

Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że przyjęcie łapówki to był wynik niedopuszczalnego testowania uczciwości obywateli za pomocą metod podstępnych i prowokacji. CBA nie miało żadnych podstaw, aby rozpocząć inwigilację Sawickiej, bo nie było podejrzeń, że popełnia ona albo zamierza popełnić przestępstwo. Pojęte działania operacyjny były więc sprzeczne z prawem, a dowody zdobyte w ten sposób nielegalne.

Takie metody cechują państwo totalitarne i są złamaniem konstytucyjnych zasad państwa demokratycznego – grzmiał sędzia uzasadniający miażdżący dla CBA wyrok.

Sędzia podkreślał jednak, że choć dzisiejsza decyzja zdejmuje z oskarżonej odpowiedzialność karną, to jednak nie zwalnia od moralnego i etycznego wymiaru sprawy, bo ostatecznie posłanka testu na uczciwość nie zdała.

Sąd uznał, że CBA złamało uprawnienia już na wstępie, podejmując wobec Beaty Sawickiej bezprawną i nielegalną inwigilację. W tej sprawie reguły prowadzenia czynności operacyjnych dla celów dowodowych w postępowaniu karnym nie zostały przez CBA dochowane na żadnym etapie ich zarządzania i stosowania – mówił sędzia Paweł Rysiński.

Dodał, że wprawdzie już sąd I instancji dostrzegł „pewne uchybienia” po stronie CBA, ale „nie ocenił należycie rangi proceduralnej tych rażąco sprzecznych z ustawą o CBA działań, które w całości dyskwalifikują zgromadzone materiały operacyjne jako dowody winy oskarżonych”.

Z tego powodu, mimo że ówczesna posłanka PO przyjęła łapówkę od udających biznesmenów agentów CBA, nie mogła zostać skazana.

Sędzia dodał, że analiza sprawy dokonana przez SA wykazała, że po stronie Sawickiej „nie zaistniały jakiekolwiek faktyczne i w konsekwencji prawne przesłanki uprawniające CBA do poddania jej operacyjnej inwigilacji przez tajnego agenta przed 16 czerwca 2007 r.”. Ponadto, jak dodał, do wręczenia Sawickiej korzyści majątkowej doszło „pomimo tego, że szef CBA nie wydał stosownego, a niezbędnego dla realizacji tej prowokacji zarządzenia”.

SA: Działania CBA ws. Sawickiej w całości sprzeczne z prawem

Sędzia Paweł Rysiński /Leszek Szymański /PAP
 Działania CBA w sprawie Beaty Sawickiej i Mirosława Wądołowskiego sąd w całości uznał za sprzeczne z prawem.

Agent CBA (obecnie poseł PiS Tomasz Kaczmarek) od lutego 2007 roku był na kursie rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, na którym była także Sawicka. Od wtedy „stosował wobec niej tajne techniki operacyjne”, zaś Sawicka dopiero 16 czerwca tamtego roku wyraziła korupcyjne oczekiwanie.

Rodzi się pytanie, czy CBA miało powody inwigilować ją wcześniej i czy CBA ma prawo inwigilować dowolnie wybraną osobę, choć nie ma podejrzeń, ani nawet domysłu, że popełni ona przestępstwo w przyszłości – mówił sędzia Rysiński. Przypomniał, że konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego zakazuje inwigilowania obywateli, aby zdobywać przeciwko nim dowody przestępstwa. Demokratyczne państwo prawne wyklucza testowanie uczciwości obywateli. To domena państwa totalitarnego – podkreślił.

Odnosząc się do sprawy Wądołowskiego, Rysiński wskazał, że w tej części CBA nie miało nawet „wiarygodnej informacji” o przestępstwie, czyli żądaniu łapówki przez burmistrza. Sąd ustalił, że taką informację „agentowi Tomkowi” przekazała Sawicka po ich wspólnym spotkaniu z Wądołowskim – rzekomo burmistrz miał jej to powiedzieć, gdy udający biznesmena agent na chwilę się od nich oddalił.

CBA nie sprawdziło tej wiadomości, a mimo to ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński podpisał zarządzenie o wszczęciu operacji kontrolowanego wręczenia łapówki burmistrzowi – podkreślał sąd.

Według Rysińskiego decyzja Kamińskiego była „rażącym uchybieniem” prawu. Władza nie może na podstawie niezgodnej z prawem gromadzić dowodów, by potem wszczynać przeciw obywatelom postępowania karne. To dowody skażone pierwotnie– podsumował sędzia.

Sąd: Nielegalne materiały nie mogą stanowić dowodu winy

Zdobyte nielegalnie materiały operacyjne nie mogą stanowić dowodu winy w postępowaniu karnym – podkreślił Sąd Apelacyjny w Warszawie, uzasadniając wyrok.

Stanowi to złamanie konstytucyjnych zasad demokratycznego państwa prawnego i sprawia, że uzyskane przez CBA materiały operacyjne, jako zdobyte nielegalnie, nie mogą stanowić dowodu winy w postępowaniu karnym – podkreślił sędzia.

Obrona zadowolona; prokurator nie wyklucza kasacji

Wyrok jest prawomocny. Prokurator nie wyklucza kasacji do Sądu Najwyższego od uniewinnienia Beaty Sawickiej i Mirosława Wądołowskiego z zarzutów korupcji. Rafał Maćkowiak oświadczył, że będzie analizować, czy istnieją podstawy do wystąpienia o kasację. Zwrócił uwagę, że sąd I instancji dokonał zupełnie innych ocen niż SA.

Obrona i oskarżeni są usatysfakcjonowani wyrokiem. Beata Sawicka po wyroku mówiła, że zawsze wiedziała, iż jest niewinna. Nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy teraz zażąda odszkodowania.

Wądołowski powiedział, że jest szczęśliwy. Dodał, że nie oczekuje przeprosin od b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego.

Obrońca Sawickiej mec. Mikołaj Pietrzak powiedział dziennikarzom, że „wyrok jest wspaniały i jest lekcją demokracji i praworządności„. Jego zdaniem uzasadnienie SA powinno być obowiązkowe przy szkoleniu oficerów służb i prokuratorów. Pani Sawickiej stała się ogromna krzywda, należy się jej odszkodowanie i przeprosiny – dodał.

Stary byk jestem, ale czytając wyrok miałem mokre oczy. W pełni zgadzam się z oceną mec. Pietrzaka. Pani Sawicka nie jest bohaterką mojej bajki; nie przepadam za nierozsądnymi niezbyt młodymi paniami, taki mam obrzydliwie samczy defekt. Ale cieszę się, że tzw. IV RP, czyli najbrzydliwsza rzecz wymyślona w Polsce w XX wieku,  dostala kolejny straszliwy cios między oczy. Mam nadzieję, że już ostatecznie po niej. Panie Kamiński, panie Ziobro, panie Kaczyński, panie Świątkowski – jak się panowie teraz czują?

Bo ja wami gardzę. Trybunał Stanu czeka na niektórych…

9 thoughts on “Cios w IV RP

  1. Z gory przepraszam za brak polskich znakow, nie mam takich czcionek w pracy.

    Panie Bogdanie, co za niekonsekwencja!
    Pamietam jak w pewnym wpisie (i w dyskusji/komentarzach pod nim) wypowiadal sie Pan z uznaniem o swoich znajomych pracujacych w SB. Ze to byli tacy swietni, inteligentni ludzie, Panstwowcy i w ogole patrioci pracujacy dla legalnej/ustawnowionej wladzy.
    A wiec Agent Tomek tez byl panstwowcem, patriota wykorzystujacym swoje talenty dla legalnie wybranej wladzy. Uzywal ich aby wykorzystac slabosci ludzi, ktrorzy tej wladzy mogli zaszkodzic🙂.

    Badzmy konsekwentni wiec: ja mam w glebokim powazaniu i panskich kumpli sbekow i Kaminskiego/agenta Tomka. Pan powinien ich (jednych i drugich) jednak cenic tak samo za skutecznosc i inwencje.

    1. Myślę, że popełnia pan błąd w rozumowaniu. Agent Tomek nie był państwowcem, bo działał wbrew obowiązującemu prawu, co sąd wykazał. Był funkcjonariuszem legalnej władzy, to prawda. Ale był nim w podobnym stopniu, jak legalnym był płk Różański z UB czy inny wyrywacz paznokci.

      1. SB też stosowało na porządku dziennym takie techniki jak „niedopuszczalne testowanie uczciwości obywateli za pomocą metod podstępnych”, „inwigilacja bez powodów” (to z orzeczenia na temat uniewinnienia Sawickiej), uwodzenie lub szantaż.
        To Pana nie razi? Przecież pańscy koledzy o których wspominał Pan kiedyś na blogu, nie ganiali za opozycjonistami na sygnale jak porucznik Borewicz z „07 zgłoś się”. Aby mieć rezultaty i akceptacje „góry” też stosowali wyżej wymienione techniki.

  2. Eeee tam. Gwiazdy PiS-u błyskawicznie zwołały konferencję prasową, na której kompetentnie i jednoznacznie stwierdziły (być może przytaczały jakieś argumenty, ale nie mam aż tyle samozaparcia, aby słuchać duety Hofman-Kamiński…), że jest to porażka wymiaru sprawiedliwości.

  3. Pana radość jest dla mnie niezrozumiała. Liczba ludzi którzy dzięki przeszukaniu, dla którego nie było wystarczającej „probable cause”, mają złamane życie (bo mięli skręta), idzie zapewne w tysiące. Ale dla Pana ważne jest, że jeden niezbyt uczciwy polityk nie poszedł do więzienia. Mało systemowe to podejście moim zdaniem. Dlaczego nie woła Pan, by ZASADĄ było odrzucanie WSZYSTKICH niewłaściwie zdobytych dowodów? W USA takie dowody odrzuca sam prokurator, a nie sąd II instancji. A u nas – jak tam któremu sędziemu się uwidzi.
    Dla Pana zdaje się liczyć jeden NIEISTOTNY szczegół – że można „przywalić” IV RP. Nie wygląda Pan na zainteresowanego faktem używania wymiaru sprawiedliwości w niewłaściwym celu. Problemem jest tylko, że robili to niewłaściwi ludzie. Gdy twórca antykomor.pl był szykanowany, nie słyszałem Pana protestów. Ale jak ktoś ruszył salon, to nagle demokracja jest zagrożona.

    1. Pełna zgoda z M-Z, kiedy przeczytałem tytuł artykułu zrobiłem oczy srającego kota – jakie ma to wydarzenie u licha ma znaczenie? Co jest w tym tak bardzo istotnego, że trzeba o tym było przygotować tak obszerny i emocjonalny tekst? Jeśli P. Sawicka została skrzywdzona to oczywiście dobrze, że tak się to skończyło.
      Czy naprawdę w ciągu ostatnich kilku lat nie wydarzyło wystarczająco innych bulwersujących rzeczy, że trzeba było przywołać tamtą sprawę? Teraz jest lepiej? Czy tak? Kiedy CBA łamie prawo ws. P. Sawickiej to jest to zamach na demokrację, a czy kiedy Sikorski wzywa do utworzenia „kordonu sanitarnego” wokół PiS (czyli mimo wszytko legalnej opozycji) to zagrożenia demokracji i tematu do oburzenia nie ma???
      Czy nieczysta próba wciągnięcia w jakąś intrygę jednego polityka to rzeczywiście temat do rozważań na lata? A czy uparte i bezmyślne trzymanie się dogmatu monetarystów w obliczu uwidaczniającego się w kraju spadku popytu wewnętrznego i rosnącego bezrobocia nie jest WAŻNIEJSZYM TEMATEM? A o tym tutaj nie czytałem.

      Pozdrawiam
      Michał

Możliwość komentowania jest wyłączona.