Sprawa Apophis

Słyszeliście coś o Apophis? Pewno nie wszyscy, ale warto znać to słowo. To nazwa planetoidy, odkrytej 8 lat temu, która – jak się początkowo wydawało – gruchnie w naszą staruszkę-Ziemię w 2029 roku. Potem wyszło na to, że niebezpieczeństwo może się odwlec o siedem lat. Sprawa nie na dziś zatem, ale ważna; tym bardziej, że chyba i w 2036 damy sobie radę. Poczytajcie, co piszą Rosjanie:

Niepokoje powodowane przez Apophis, nadal są aktualne

Niepokoje powodowane przez Apophis, nadal są aktualne
Foto: Głos Rosji

W 2020 roku Rosja wyśle w kierunku planetoidy Apophis próbnik nazywany „ciągnikiem grawitacyjnym”, dla testowania technologii odsuwania z ich orbit obiektów kosmicznych stwarzających zagrożenie dla Ziemi. Z kolei w 2023 roku inny próbnik – lądownik uda się w kierunku satelity Jowisza, Ganimedesa celem poszukiwania tam oznak życia. Projekty te figurują w prezentacji przedstawionej przez strukturę córkę „Roskosmosu” – Centralny Instytut Naukowo-Badawczy Budowy Maszyn – w ramach międzynarodowego kongresu lotniczo-kosmicznego w Moskwie.

Prezentację zorganizowano w ramach programu „Strategia rozwoju diałalności kosmicznej w okresie do 2030 roku”, zgłoszonego przez „Roskosmos” pod obrady rządu wiosną tego roku. Niektóre punkty „Strategii” wcześniej już przedostały się na łamy prasy. Natomiast o „ciągniku grawitacyjnym” członek korespondent Rosyjskiej Akademii Kosmonautyki Jurij Karasz słyszy po raz pierwszy :

„Strategia” uwzględnia także zbudowanie nowej stacji wokółziemskiej, oraz windę kosmiczną i lot kosmonautów na Księżyc. Jest tam mnóstwo założeń. Teraz mamy też lot w kierunku Apophisu. Nie wiem, dlaczego wybrano właśnie go, kiedy o tyle pomniejszono prawdopodobne niebezpieczeństwo stwarzane przez tę planetoidę”.

Po odkryciu Apophisa 8 lat temu dokonane obliczenia wykazały, że może on zderzyć się z Ziemią w 2029 roku, a prawdopobieństwo tego wynosi 1 do 37. Później stało się jasne, że do katastrofy na pewno nie dojdzie. Jednakże jeśli planetoida trafi do wąskiego „lejka” grawitacyjnego o szerokości zaledwie kilkuset metrów, to na pewno dojdzie do kolizji przy kolejnym zbliżeniu się tego ciała niebieskiego do Ziemi w 2036 roku. Prawdopobieństwo tego wynosi jednak jedną szansę na milion. Kiedy Apophis mimo wszystko uda się w kieruku lejka, wystarczy, że „ciągnik grawitacyjny” trochę odsunie go, co zmniejszy szansę na zderzenie się do zera. Koncepcja samego ciągnika jest znana – powiedział następnie Jurij Karasz.

„Jest to ciało, które będzie obracać się dokoła planetoidy i wywierać wpływ na jej ruchu. Jeśli planetoida zostanie zauważona na długo zanim przybliży się do Ziemi na niebezpieczną odległość, w jej kierunku wystrzelony zostanie „ciągnik kosmiczny”, i wówczas będzie można stopniowo usunąć ją z niebezpiecznej trajektorii lotu.”

Astrofizyk z Instytutu Astronomicznego imienia Szternberga Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Władimir Surdin rozumie niepokoje związane z Apophisem:

„Obliczenia wykazują, jaką stroną będzie odwrócona do niego Ziemia, kiedy w 2036 roku przeleci on tuż obok. Niestety, jest to część, w której znajduje się Rosja, a mówiąc dokładniej, – Eurazja. Prawdopodobnym miejscem jego upadku będzie terytorium rosyjskie. Bez dokładniejszych obliczeń nie można na razie powiedzieć, czy przeleci on obok, omijając Ziemię.”

W odróżnieniu od wystrzelenia „ciągnika kosmicznego”, lot rosyjskiego próbnika w kierunku Jowisza planowano od dawna. Chodziło o jego satelitę – Europę, gdzie pod powierzchnią znajduje się i wrze wodny rosół mineralny, teoretycznie nadający się do jakichś form życia. Dlaczego w wyniku wybrano jednak Ganimedesa, – wyaśnia przed mikrofonem Radia Moskiewskiego ekspert w dziedzinie kosmonautykiIgor Lisow:

„Gdy z Europejczykami omawiano projekt wspólnej wyprawy do Europy okazało się, że po prostu nie istnieje żaden sprzęt elektroniczny, odporny na promieniowanie i zdolny do pracy na jej powierzchni. Musiano więc wycofać się na większą odległość od Jowisza do bardziej odległego od niego, lecz wcale nie mniej ciekawego satelity. Trzeba zastanawiać się nad sposobami jego badania.”

Według Igora Lisowa, prezentacja stanowi echo poszukwiań pewnego globalnego celu po 2020 roku, kiedy międzynarodowa stacja kosmiczna zostanie usunięta z orbity i zatopiona w oceanie. Ewentualnie, naprawdę ma sens skierowanie uwagi na asteroidy na tle zamiarów Amerykanów, planujących wylądowanie na jednej z nich przed 2025 rokiem – powiedział następnie ekspert.

W sumie – nasze wnuki mają szansę żyć w jeszcze ciekawszych czasach, niż nasi dziadkowie. Babcia niżej podpisanego na przykład z entuzjazmem jako uczennica szkoły podstawowej odrabiała lekcje przy świetle pierwszych lamp naftowych i potem widziała na własne oczy pierwszy tramwaj w Warszawie (konny!); gdy umierała – już od kilku lat na Księżycu były ślady pierwszego człowieka. Wydawało mi się zawsze, że doznań tego pokolenia szybko się nie przebije…

A jednak.

I właśnie postęp, jego trwanie i wpływ na nasze życie – to dzisiejsza dobra nowina. Niby nie nowa, ale warta refleksji. Mnie szalenie ciekawi, czy w tym 2036 roku na przykład jacyś idioci będą nadal odprawiali egzorcyzmy…

2 thoughts on “Sprawa Apophis

  1. Pierwszy raz o Apophis usłyszałam od kolegi, który niezdrowo podniecił się amatorskim filmikiem na youtube o rzeczonej planetoidzie. Wydźwięk tego dziełka z kategorii new age był oczywiście apokaliptyczny, kolega został całkiem serio nastraszony, a ja tkwiłam gdzieś pomiędzy rozbawieniem a zatroskaniem o stan umysłu, który chłonie bezkrytycznie takie bzdury (bo ten filmik nic wspólnego nie miał z rzeczową informacją). Teraz Apophis powraca i straszy całkiem realnie, ale jakoś narazie wynajduję tylko dobre strony takiego końca:) Po pierwsze, przed śmiercią zobaczę z pewnością jeden z najpiękniejszych spektakli astronomicznych w swoim życiu. Po drugie – spektakl socjologiczny jaki zafundują nam przeróżne ruchy chiliastyczne będzie równie ciekawy. A po trzecie, jako kobieta, odczuwam lek przed starością, więc 57 rok życia będzie całkiem dobrym momentem by go zakończyć:)

  2. Rosjanie już obliczyli, że w 2036, jeśli gruchnie, to w nich i dlatego kombinują z ciągnikiem🙂
    To za 24 lata. Co prawda 24 lata temu już dawno byliśmy na Księżycu, ale potem eksploatacja Kosmosu przyhamowała z powodów ekonomicznych – mówiło się przecież o bazie na Księżycu, locie załogowym na Marsa… Ale „ciągnik” chyba nie przekracza naszych możliwości.

Możliwość komentowania jest wyłączona.