To już nudne, ale proszę więcej

Chodzi mi o sukcesy mojej ukochanej uczelni – Uniwersytetu Warszawskiego, a w szczególności mojego wydziału: matematyki. Ledwo student II roku Jakub Pachocki skosił jak chciał główną nagrodę w niesłychanie prestiżowym konkursie programistycznym Google Code Jam w Nowym Jorku, a już dziś przychodzi następna oszałamiająca wiadomość. Oddaję głos Polskiej Agencji Prasowej:

Sukces matematyków z UW i UJ na międzynarodowych zawodach

Młodzi matematycy z Uniwersytetów: Warszawskiego i Jagiellońskiego znaleźli się w czołówce międzynarodowych zawodów matematycznych, które obyły się w Bułgarii – poinformował na swojej stronie internetowej resort nauki.

Jak podało ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, International Mathematics Competition for University StudentsIMC zakończyły się 1 sierpnia w bułgarskim Błagojewgradzie, a Polacy triumfowali zarówno w klasyfikacji indywidualnej – student UW Tomasz Kociumaka zajął w niej drugie miejsce, jak i w klasyfikacji zespołowej – drużyna z UW zajęła w niej drugie miejsce. To najlepsze wyniki polskich studentów w tych prestiżowych zawodach od początku naszych startów w 1996 roku.

W zawodach – poinformowało MNiSW – brało udział aż 316 studentów z ponad 80 uczelni z Europy, Azji obu Ameryki i Afryki. Były to zawody indywidualne, ale nieoficjalnie sklasyfikowano też reprezentacje uniwersytetów. Uczestnicy rozwiązywali 10 zadań, po pięć każdego dnia zawodów. Za prawidłowy wynik można było otrzymać 10 punktów. Najtrudniejsze okazało się ostatnie zadanie z drugiego dnia konkursu – nie poradził sobie z nim żaden z zawodników.

Nagrody pierwszego stopnia otrzymali reprezentanci UW: Tomasz Kociumaka (2. miejsce w klasyfikacji indywidualnej), Michał Miśkiewicz,Jakub Oćwieja i Damian Orlef. Nagrodę pierwszego stopnia otrzymał również Jakub Konieczny z UJ. Poza tym studenci UJ zdobyli dwie nagrody II stopnia i jedną trzeciego stopnia.

W klasyfikacji zespołowej zwyciężyli studenci z Moskwy. Tuż za nimi na podium stanęli studenci z Uniwersytetu Warszawskiego. Młodzi matematycy z UJ uplasowali się na 10. miejscu.

Zadania z matematycznych zawodów są dostępne tutaj.

PAP – Nauka w Polsce

Polskie uczelnie wyższe nie oszałamiają swoją pozycją w rozmaitych rankingach. Najlepsze lokują się gdzieś tam w czwartej czy piątej setce w świecie; ale ta niezbyt miła kwalifikacja nie dotyczy wszystkich wydziałów. I właśnie MIMUW, czyli wydział Matematyki i Informatyki  od kilku lat ma renomę jednego z najlepszych na świecie. Jeśli zaś liczyć wedle wyników rozmaitego typu konkursów programistycznych – nie ma sobie równych.

Czy oznacza to, że my, Polacy, jesteśmy w jakiś sposób genetycznie predestynowani do matematyki?

Absolutnie – nie. Mamy w tej dyscyplinie po prostu – od lat  przedwojennych jeszcze – niesłychanie wybitnych nauczycieli akademickich, którzy nie rozpraszają się na wykładanie w różnych Wyższych Szkołach Tego i Owego w celu skoszenia kasy, ale rzetelnie i z pasją wykonują swoją robotę – i lubią ją. Którzy potrafili zbudować ten wspaniały wydział jako zgrany kolektyw, gdzie liczą się tylko talenty i praca, gdzie – od dziesiątków lat – zdolny student jest kumplem utytułowanego profesora, a jego sukces oznacza dla profesora więcej niż wszelkie tytuły i zaszczyty.

To są wyniki pracy zespołowej i podporządkowania osobistych ambicji – drużynie.

Proszę mi wybaczyć patos, ale to prawdziwy zaszczyt być absolwentem tej uczelni i tego wydziału. Jako student i potem pracownik spędziłem na nim kilkanaście lat; to były najlepsze lata mojego życia.

Przy okazji: Hugo Steinhaus, jeden z najwybitniejszych matematyków w dziejach, powiedział niegdyś z niejaką dezynwolturą: Matematyk? To taki facet, który potrafi zrobić wszystko, co potrafi ktokolwiek inny. Tylko zrobi to lepiej.

3 thoughts on “To już nudne, ale proszę więcej

    1. Anuluję to pytanie – dopiero po opublikowaniu go, wyświetlił mi się mój komentarz z informacją, że komentarz oczekuje na moderację. Proszę zatem – jeśli jest taka możliwość – o skasowanie tego pytania.

  1. I to są wyniki, które powinny nas cieszyć, a informacje o nich powinny znajdować się na głównych stronach największych portali internetowych i pierwszych stronach gazet. Ale nie – my wolimy podniecać się tym, że jakiś tyczkarz skoczył dwa centymetry wyżej od innego, albo że jedna osada wioślarska przypłynęła na metę sekundę szybciej od drugiej. Oczywiście taki tyczkarz czy wioślarz, kiedy zdobędzie olimpijski medal, otrzyma (oprócz pokaźnej sumki) gratulacje od samego premiera i prezydenta, a być może nawet zaproszenie na śniadanie u jednego z nich (wszystko oczywiście przy błyskach fleszy). Laureat zawodów matematycznych otrzyma, co najwyżej, wyrazy uznania od ministra edukacji, a i to niewiadomo czy osobiste, czy tylko na piśmie. Sportowiec (zdobywca jakiegokolwiek medalu olimpijskiego) po zakończeniu kariery (może być to nawet w wieku trzydziestu lat), będzie dostawał od państwa, dożywotnio, comiesięczną wypłatę w wysokości ok. 10000 PLN. A taki np. młody matematyk pocący się nad doktoratem, będzie musiał dorabiać, bo stypendium (które nie stanowi nawet 20% tego, co dostaje “olimpijski emeryt”) na życie mu raczej nie wystarczy. Takie niestety są priorytety państwa – siła mięsni stawiana jest wyżej od siły intelektu, a zabawa w ganianego jest bardziej wartościowa niż postęp naukowy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.