Wszystko, co przyjemne…

Kilkanaście lat temu mój kardiolog powiedział mi, że jeśli chcę pożyć w dobrym zdrowiu jeszcze jakiś czas, to powinienem wysłuchać jego rady, która jest – niestety – w powszechnym mniemaniu (wówczas!) mocno niemoralna. Ponieważ zawsze ceniłem sobie zdrowie (zwłaszcza własne…) wyżej niż jakkolwiek rozumianą moralność – zachęciłem profesora do kontynuowania. Zalecił mi… trzy porządne drinki dziennie, najlepiej trzy kielichy czerwonego wina; ale mogą być trzy tzw. jednostki dowolnego alkoholu; byle nie więcej, bo to już psuje mózg i wątrobę. Nie ukrywam, że stosuję się do tego zalecenia konsekwentnie i nie bez przyjemności. No i teraz mamy krok następny. Oto stosowne doniesienie:

Amerykański Narodowy Instytut Raka, który jest częścią Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH), ogłosił, że osoby starsze, które piją kawęsą narażone na mniejsze ryzyko śmierci niż osoby niepijące tego napoju.

Badania wykazały, że spożywanie kawy zmniejsza prawdopodobieństwo śmierci z powodu chorób serca, chorób układu oddechowego, udaru, urazów, wypadków, cukrzycy i infekcji. Doktor Neal Freedman i jego zespół badali związek pomiędzy spożywaniem kawy a ryzykiem śmierci. Badaniami objęto 400 000 kobiet i mężczyzn w wieku 50-71 lat. Informacje na temat spożycia kawy zebrano w latach 1995-1996, a dalsze losy badanych śledzono do śmierci bądź do 31 grudnia 2008 roku.

Naukowcy odkryli, że związek pomiędzy spożyciem kawy a zmniejszonym ryzykiem jest tym silniejszy im więcej kawy spożywali uczestnicy badań. Trzy lub więcej filiżanek kawy dziennie oznaczało redukcję ryzyka śmierci o 10 procent. Spożycie kawy nie miało u kobiet żadnego wpływu na prawdopodobieństwo śmierci z powodu nowotworów. W przypadku mężczyzn pijących kawę zauważono niewielkie, niemalże pomijalne statystycznie zwiększenie ryzyka śmierci z powodu nowotworów.

Kawa to jeden z najpopularniejszych napojów w Ameryce, jednak jej wpływ na ryzyko zgonu nie był jasny. Odkryliśmy, że spożywanie kawy może być łączone ze zmniejszonym ryzykiem śmierci w ogóle oraz ze zmniejszonym ryzykiem w powiązaniu z konkretnymi przyczynami. Chociaż nie możemy wykluczyć przypadkowej zbieżności pomiędzy piciem kawy a zmniejszonym prawdopodobieństwem śmierci, to sądzimy, iż uzyskane przez nas wyniki wskazują, że kawa nie ma niekorzystnego wpływu na zdrowie -powiedział doktor Freedman.

Badacze podkreślają, że kwestionariusze dotyczące spożycia kawy były zbierane raz, w konkretnym momencie życia danej osoby, nie odzwierciedlały zatem długotrwałych i zmieniających się w ciągu życia nawyków. Ponadto nie pytano o sposób przygotowywania kawy. Nie można zatem wykluczyć, że znaczenie ma metoda, jaką kawę parzono. Sposób, w jaki kawa zmniejsza ryzyko śmierci – jeśli rzeczywiście nie mamy tutaj do czynienia z przypadkową korelacją – nie jest jasny. Trzeba pamiętać, że kawa zawiera ponad 1000 związków, które mogą wpływać na zdrowie. Najlepiej zbadanym z nich jest kofeina, chociaż nasze badania dały podobne rezultaty dla kawy kofeinowej i bezkofeinowej – dodaje Freedman.

W sumie wychodzi na to, że rację miała – zdaje się – moja babcia. Mówiła, że wszystko co przyjemne, uważane jest za niezdrowe, albo niemoralne, albo tuczące; i to – powiadała – jest absolutna brednia. 

A z tą kawą to autentycznie dobra wiadomość. Czekam teraz na informację o zbawiennym wpływie na zdrowie zainteresowaniem paniami w wieku poniżej lat 25…

 

4 thoughts on “Wszystko, co przyjemne…

  1. Pamiętam dowcip Andrzeja Mleczki. Naukowiec, z probówką w ręku, do naukowca: „Słuchaj, głupia sprawa, okazuje się się, ze alkohol i nikotyna są bardzo zdrowe”.

  2. Chcialbym by byla to prawda ale nie jestem pewien wnioskow dotyczacych kawy:
    Dawno, dawno temu, przed siedmioma partiami i siedmioma rzadami, stara dobra telewizja emitowala serial Kojak. Otoz pewnego razu asystent podal Kojakowi papierowy kubek z kawa. Kojak przechylil, parsknal na wszystkie strony, splunal i spytal: cos ty mi przyniosl?!
    W kilka lat pozniej, w 1977 roku znalazlem sie na lotnisku Kennedy w Nowym Jorku i, w oczekiwaniu na kolejny lot przesiadkowy, kupilem sobie w automacie kubek kawy. Dopiero wtedy zrozumialem Kojaka.
    Kilka lat temu, znow w Nowym Jorku, na Manhatanie, przez ponad dwie godziny szukalem miejsca, gdzie moznaby usiasc i napic sie kawy z ceramiki lub szkla a nie z papieru lub styropianu. Znalazlem. Ale tak bylem zaskoczony, iz zostawilem tam parasol.
    Zmierzam do tego, ze to, co wiekszosc Amerykanow nazywa kawa, od naszego rozumienia kawy jest bardzo odlegle.
    Mniej-wiecej jak roznica pomiedzy dziewczyna dwudziestoletnia a 120-letnia.
    ——–
    A co do wina i koniaku, to zgadzam sie z Panskim lekarzem.
    Ma Pan szczescie trafiac na madrych ludzi, gratuluje.

  3. Babcia autora byla niewatpliwie bardzo madrym czlowiekiem. Podobnie jak babcia mojej kolezanki (z mojej szkoly sredniej), ale o babci mojej kolezanki innym razem.
    Co do ewentualnego zainteresowania autora paniami w wieku ponizej 25 lat… taaa… . Nie, nie, nic mnie do tego. Jak mawial inz. Mamon nie jestem przeciw, a wrecz przeciwnie, nie mam nic na przeciwko. Tyle, ze osobiscie uwazam wiek kobiet za najbardziej interesujacy od 35:ciu w gore. Co (np. 35:ciolatka) wobec daty urodzenia czcigodnego autra i tak moze dzialac terapeutycznie i przyczyniac sie do dlugiego i swiadomego zywota. Czego-witalnego i w swiatopogladzie tworczego, czyli po prostu fajnego, i dlugiego zycia-autorowi zycze:)))))

  4. Na tę ostatnią informację nie trzeba czekać, jest oczywista. Wiem na pewno.

Możliwość komentowania jest wyłączona.