Zbrzyd

Byłem – jakżeby inaczej – na pogrzebie Janka Suzina. Sporo ludzi z dawnych lat było; niektórych nawet poznałem, bo upływ czasu na nas wszystkich odbił się bezlitośnie. Ale jednak na niektórych mniej. Irena Dziedzic, Krystyna Loska, Edyta Wojtczak, Bogusia Wander są w formie, podobnie jak paru ludzi z techniki; szczytem wszystkiego jest Mietek Grudniak, operator kamery, który wygląda dokładnie tak, jak go pamiętam sprzed pół wieku!

Ale nie o tych, którzy przyszli na warszawskie Stare Powązki, chce pisać. Chcę napisać – i to, powiem z miejsca, z najwyższym obrzydzeniem, o tych, których nie było – a którzy w moim przekonaniu być powinni. Ten pogrzeb był pogrzebem ikony polskiej telewizji publicznej; jak już pisałem, człowieka, który był najdłużej pracującym na wizji spikerem telewizyjnym nie tylko w tym dziwnym kraiku, w którym los kazał nam żyć – ale na świecie. Myślałem, że na Powązki przyjdzie w komplecie Krajowa Rada Radia i Telewizji oraz – również w komplecie – zarząd firmy na Woronicza. Że złożone zostaną na grobie Janka wieńce od tych instytucji, dla których jego praca była zaszczytem. Że ktos powie o Nim dwa słowa; choćby zdawkowe, choćby formalne…

A tu: nic. Psa z kulawą nogą. Nawet nekrologu Janka w imieniu TVP nie było.

Panie Dworak, panie Braun: za lat dziesięć nikt nie będzie pamiętał, że tak nazywający się osobnik pełnił kiedyś jakąś funkcję publiczną; a Suzina będą pamiętać nadal. Daliście, urzędasy, plamę maksymalną. Skompromitowaliście siebie i swoje instytucje. Wstyd. Paskudztwo.

I będzie wam pamiętane.

Od dziś każdy, kogo w jakikolwiek sposób wyróżnicie, powinien się uważać za obrażonego i zniesławionego. Apeluję do wszystkich dawnych kolegów: nie przyjmujcie już żadnych wyróżnień, nie utrzymujcie żadnego kontaktu z „firmą z Woronicza”. Podobno szykują tam jakiś jubel i – po raz pierwszy zresztą – planują zaprosić jeszcze żyjących weteranów. Odeślijmy te zaproszenia i nie czyńmy zaszczytu amatorom i prostakom. Dość tego.

Po pogrzebie Janka szliśmy z Grudniakiem do przystanku. Byliśmy zgodni: chce nam się rzygać. Byliśmy zgodni: mieliśmy w ciągu tych wielu lat istnienia w Polsce telewizji, w której Janek był od pierwszego dnia, a my – nieco krócej, tylko dwóch szefów wartych szacunku. Byli to Włodzimierz Sokorski i Maciej Szczepański. A wszystko, co po tzw. transformacji – to mierzwa. Niszcząca, nieprofesjonalna, niezdolna, tępa, bez polotu i bez klasy mierzwa.

Zbrzyd.

8 thoughts on “Zbrzyd

  1. Jedno niniejszym odszczekuję: nekrolog jednak był w ogólnopolskim wydaniu „GW”. Formalność została przez urzędników odfajkowana. Co nie zmienia całej reszty niniejszego wpisu.

  2. Podzielam pogląd, dzielę złość!!! Tacy są- niestety, Ja na swoim poletku też kupę tego rodzaju przykładów zebrałem.” Murzyn zrobił swoje,,, Jestem tam, gdzie mogę samą obecnością zarobić”. Albo popić i pojeść za frajer”- na modnych spotkaniach z kosztami pewnie zapisanymi na PR,,,, A gęby pełne frazesów o humanizacji, poświęceniu bliźnim oraz „sprawie”…

  3. Bogdanie, spróbuję życzliwiej spojrzeć na działania pana Roberta Kwiatkowskiego. Po pierwsze, jest prawdomówny, bo w istocie nauka i edukacja nie są reklamonośne (a jego zestawienie otworzyło mi oczy na fakt, że religia jest). Po drugie, spójrzmy na działalność jakiejś pizzerii z punktu widzenia pracującej w przyległej toalecie babci klozetowej. Dla niej najlepszą w lokalu jest pizza z czterech robaczywych serów, bo daje ogólną sraczkę i urobek babci jest niezrównany. Więc jest tam coś, choć to nie jest chanel nr 5.

  4. To za prezesa Kwiatkowskiego przyszedł trynd na totalne pomiatanie pracownikami. I nawet był jakiś okrągły jubileusz, którego organizacja wywołała szok: uroczystośc odbyla się dwa razy. Pierwszego dnia wieczorem dla zarządu i VIP-ów, drugiego dnia w południe – powtórzenie dla weteranów. O czym my mówimy?
    Moim zdaniem ostatnim prezesem który dawał firmie jakiekolwiek szanse, był Janusz Zaorski.

  5. Nie wszystek umre… Pamietam s.p. P. Suzina i wspomniane autorytety telewizyjne, autorytety, albowiem byly to osoby, ktore szanowalam, ktorych slow wysluchialam z uwaga, ktorych nie zapomne, a ktorych mi brakuje w dzisiejszym, czesto belkocie telewizyjnym.

  6. Bogdan, rozumiem twoją gorycz, ale oszczędź przynajmniej młodego Kwiatkowskiego – on umiał chociaż robić pieniądze dla tej zdychającej muzy…

    1. O Robercie mogę powiedzieć tyle: dobrze wychowany, kulturalny, inteligentny i szkodliwy. O ile jego poprzednicy zasieli na Woronicza walendziakowe pampersowskie amatorstwo, o tyle Robert wprowadził tam obrzydliwą korporacyjną komerchę na wielką skalę i przekonał tym władzę, że misyjna z założenia telewizja publiczna może nie wymagać nakładów, natomiast dawać dochody; a to jest nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda. To on jest autorem kretyńskiego w swym cynizmie sloganu „tyle misji, ile abonamentu”. To za jego czasów Pewien Ważny Dyrektor (zresztą hołubiony przez SLD bez miary mimo różnych powszechnie znanych… hm… mankamentów osobowości) ośmielił się publicznie ustawić priorytety programowe tak: 1. Wiadomości, 2. Sport, 3. Rozrywka i 4. Religia – i nie wyleciał na zbity pysk następnego dnia. To za jego czasów na własne uszy usłyszałem, że „nauka i edukacja nie są reklamonośne„. Wystarczy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.