Sukces. Ale chyba niejednoznaczny

Mam odrobinę mieszane uczucia sygnalizując Czytelnikom ten sukces. Z jednej strony – jest on zupełnie niewątpliwy i młodzi polscy informatycy zapewne na swoim pomyśle nieźle zarobią. Z drugiej – nie lubię osobiście, jak ktoś o mnie wie za dużo, a już zwłaszcza zgoła nie przepadam za marketingiem i reklamą, którym opisywany niżej system będzie służył. Ale rozumiem, że pewien starszy pan (czyli ja…) należy socjopsychologicznie do świata, który mija – jesli już w ogóle nie minął. W „tamtym” świecie miałbym pewno więcej wątpliwości czy takie rzeczy w ogóle należy robić. Ale w tym – biznes to biznes. Zarobią twórcy, zarobi na podatkach państwo. Czyż nie o to chodzi?

Czytajmy informację z „Wprost„:

Studenci Politechniki Gdańskiej opracowali system monitoringu opinii internautów. Narzędzie o nazwie SentiOne całą dobę monitoruje polski Internet i buduje bazę wypowiedzi internautów na temat marek, produktów, usług i osób.

Twórcami systemu są Bartosz Baziński i Michał Brzezicki, studenci V roku Informatyki z Katedry Algorytmów i Modelowania Systemów na Wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. Jak mówią, „w Polsce jest ok. 10 mln aktywnych internautów” i uważają, że „opinie użytkowników internetu są miarodajne”.

Baziński tłumaczy, że „system bada to, co internauci piszą nt. instytucji, firm, marek, osób i ocenia, czy są to opinie negatywne czy pozytywne”. – SentiOne zbiera opinie z wszystkich możliwych źródeł w Internecie, np. z serwisów społecznościowych, z serwisów mikroblogowych i blogów, z forów internetowych, z komentarzy na portalach informacyjnych oraz z serwisów, na których internauci recenzują produkty – wyjaśnił. – Monitorujemy m.in. Facebook, blip, Twitter, opineo, nokaut, Youtube, Google, Skąpiec – dodał.

Mają 50 mln wypowiedzi z zeszłego roku

Michał Brzezicki wyjaśnił, że „system znajduje wszystkie wypowiedzi internautów i potem wśród nich szuka opinii na określony, zadany temat”. – Jeszcze nie mamy w systemie sto procent wypowiedzi internautów, ale ta liczba cały czas rośnie – powiedział. Ocenił, że „teraz system posiada ok. 50 mln wypowiedzi z ostatniego roku, a będzie jeszcze więcej”. – Zbieramy wszystkie opinie i dzięki algorytmowi opartemu o techniki sztucznej inteligencji oceniamy te wypowiedzi, czy są one pozytywne czy negatywne – wyjaśnił Baziński.

Powiedział, że „SentiOne pozwala ocenić, jak zmienia się odbiór jakichś osób, produktów czy marek w Internecie”. – System umożliwia wykonanie w natychmiastowym trybie badania opinii internautów, bez ankiet i ich analizy – powiedział. – To jest dobre narzędzie np. do badania skuteczności prowadzonej kampanii marketingowej – dodał. Zwrócił uwagę, że „z tych danych można określić np. nastroje społeczne, tendencje rynków kapitałowych”.

Studenci poinformowali, że na podstawie systemu na Politechnice Gdańskiej realizują obecnie projekt badawczy, którego celem jest określenie, jak opinie internautów wpływają na rynek kapitałowy. Na ten cel Baziński otrzymał stypendium naukowe w wys. 65,5 tys. zł w ramach szóstej edycji programu Ventures Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Jad, frustracje i merytoryczne opinie

Baziński jest przekonany, że „system może być wykorzystany przez firmę, która np. wprowadza nowy produkt na rynek i po kilku dniach już może wiedzieć, co konsumenci, użytkownicy o nim sądzą, jak internauci go odbierają”. Studenci przekonują, że „SentiOne pozwala też na włączanie się w ważne dyskusje na temat firmy, co może przyczynić się do szybkiego pozyskania nowych klientów czy do szybkiej reakcji na problemy aktualnych klientów, które pojawią się w sieci”.

Autorzy SentiOne widzą też możliwość wykorzystania systemu przez partie polityczne, menedżerów i celebrytów, którzy na bieżąco mogą monitorować opinie internautów na swój temat. Oceniają, że „o ile opinie na temat polityków są często wylewaniem jadu i frustracji, to ocena produktów jest merytoryczna”.

System po testach

Do 15 kwietnia kilkadziesiąt firm, m.in. korporacji, banków, towarzystw ubezpieczeniowych i agencji PR testowało system. Autorzy twierdzą, że system przez nich stworzony jest pierwszym w kraju. Pracują nad nim od dwóch lat. Jak mówią, obecnie podobne rozwiązania powstają w Warszawie i we Wrocławiu. – Gdy wpadliśmy na ten pomysł, to nie wiedzieliśmy, że na świecie ktoś też na niego wpadł, ale później dowiedzieliśmy się, że w tym samym czasie w USA też trwały prace nad takim rozwiązaniem – powiedzieli.

Biznesplan projektu powstał w konkursie Politechniki Gdańskiej dla studentów „Jaskółki przedsiębiorczości” w 2010r., w którym autorzy SentiOne zwyciężyli. Pod koniec 2011 r. Baziński i Brzezicki założyli z funduszem Akcelerator Innowacji NOT spółkę Centrum Monitorowania Opinii Internautów. Spółka otrzymała finansowanie w wysokości 200 tys. euro z funduszy unijnych. Swoje siedziby ma w inkubatorach przedsiębiorczości w Gdańsku i w Warszawie.


7 thoughts on “Sukces. Ale chyba niejednoznaczny

  1. Panie Krzysztofie,

    Odpowiedź na nieprawdziwe zarzuty Brand24 można znaleźć tutaj: http://blog.sentione.pl/post/21527820664/odpowiedz-sentione-na-atak-brand24

    A ja chciałbym Wam zaproponować spojrzenie na temat z drugiej strony: przykładowo gdyby Pan Donald Tusk od początku słuchał opinii internautów na temat ACTA, to do głowy by mu nie przyszło aby w ogóle uchwalać podpisywać taką ustawę, bo internauci od początku mówili o niej bardzo źle! Tylko nikt ich nie słuchał… My mamy nadzieję, że dzięki SentiOne nie tylko politycy, ale i firmy, zaczną słuchać internautów🙂 czego sobie i Wam życzę🙂 pozdrawiam!

  2. A niech mnie sobie macają! Jestem odporny: interesuję się tym, co chcę; kupuję to, co mi jest potrzebne; reklamy olewam; marketing w internecie mnie niesamowicie irytuje – ale staram się dobrze ustawiać fitry – jak się nie udaje odsiać spamu, to banuję kolejne adresy nadawcze. Traktuję to wszystko, jak kurz i smród na ulicy, jak hałas przejeżdżających samochodów, jak bełkot menela pod kioskiem. Cwiczę grubą skórę.

  3. Myślę, że obroną przed takimi sukcesami jest godny i uśmiechnięty, ale stanowczy zwis. Zwis związany z wszystkim, ale to dokładnie wszystkim, co przekroczyło niewidzialną linię zakreśloną wokół informacji i poszło sobie w stronę reklamy.

    Wiem, że łatwiej mówić niż czynić. Potrwało sporo lat nim uwolniłem się od Coca-Coli, „dzienników” (aka bulgotników) telewizyjnych, durnych a nieprawdziwych statystyk o wydajności samochodu z litra itp. Ale ważne jest iść w dobrym kierunku. I np. książki kupuję tylko z polecenia paru znajomych (osobistych czy internetowych) i nawet nie marnuję czasu na zerkanie na reklamy wydawnicze.

    I jakoś żyję.

  4. Ja też jestem socjopatą…
    Panie Bogdanie, nie ma co mieszać sobie w uczuciach. W dupach się młodym poprzewracało i tyle.
    Zaczęło się od SEO, który sprowadził język Internetu do hasłowego bełkotu. Przez „optymalizację” cyberprzestrzeń zamienia się w wysypisko śmieci.
    Eh! Róbmy swoje.

  5. Niech się Pan nie martwi, nie jest Pan jedynym, kogo irytują „obmacywania” przez internet, ale ja też jestem w „smudze cienia” … Myślę, że wynalazcy takich systemów nie zawsze zdają sobie sprawę z tego jakie „dziecko” spłodzili. Z przerażeniem spostrzegam bezrefleksyjność młodych i na pewno inteligentnych umysłów. Ale może ja nie mam racji ?

Możliwość komentowania jest wyłączona.