Ładne i zdolne

Pyszna wiadomość. Debiut – i „skasowanie” przeciwnika. Donosi „Gazeta Wyborcza„:

Polska reprezentacja wygrała pierwszą Europejską Olimpiadę Matematyczną dla Dziewcząt. W zawodach, odbywających się w Cambridge w Wielkiej Brytanii, wzięło udział 70 uczestniczek z 19 krajów z Europy i nie tylko.

Polki wygrały klasyfikację drużynową zdobywając w sumie 122 punkty, pokonując o włos Rumunię (121 punktów), Ukrainę (117 punktów) oraz Stany Zjednoczone (110 punktów). W polskiej drużynie najlepszy wynik uzyskała Barbara Mroczek , zdobywając 36 punktów i złoty medal, za nią uplasowały się Anna Siennicka (31 punktów, srebrny medal), Agata Latacz (28 punktów, srebrny medal) oraz Anna Olech (27 punktów, srebrny medal).

Od lewej: Barbara Mroczek, uczennica II klasy XIV LO im Staszica w Warszawie, Anna Siennicka z III klasy tego samego LO, w środku, trochę z tyłu mgr Joanna Ochremiak z UW, Agata Latacz z III klasy V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie i Anna Olech z tej samej klasy co Barbara Mroczek.

Zawody odbyły się w dniach 12-13 kwietnia w Edwards Murray College w Cambridge. Każdego dnia uczestniczki miały do rozwiązania po cztery zadania w czasie 4,5 godziny. Każdy kraj mógł wystawić reprezentację złożoną z co najwyżej czterech dziewcząt.

– To już trzecie z kolei zwycięstwo uzdolnionej matematycznie polskiej młodzieży w ostatnim czasie: po wygranej na Środkowoeuropejskiej Olimpiadzie Matematycznej (MEMO 2011) oraz Olimpiadzie Matematycznej Państw Bałtyckich (Baltic Way 2011) – poinformował nas doc. Michał Krych, wiceprzewodniczący Komitetu Głównego Olimpiady Matematycznej.

Medale oraz trofeum za wygraną w klasyfikacji drużynowej zostały wręczone zawodniczkom podczas uroczystej gali, która odbyła się w niedzielę wieczorem. Delegacji Polskiej przewodniczył mgr Michał Pilipczuk z Uniwersytetu w Bergen, a jego zastępcą była mgr Joanna Ochremiak z Uniwersytetu Warszawskiego.

Europejska Olimpiada Matematyczna dla Dziewcząt odbyła się w tym roku po raz pierwszy. Zawody wzorowane są na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej, zaś inspiracją do zorganizowania konkursu była Chińska Olimpiada Matematyczna dla Dziewcząt, która odbywa się już od 10 lat. Przyszłoroczne zawody odbędą się w Luksemburgu.

Dlaczego organizować konkurs matematyczny „tylko dla dziewcząt”?

– Tradycyjnie jest to niestety dziedzina, którą częściej zajmują się chłopcy – tłumaczy doc. Michał Krych. – Chodzi więc przede wszystkim o to, żeby zachęcić dziewczęta do udziału. Chcę podkreślić, że poziom tego konkursu nie jest wcale niższy niż olimpiady koedukacyjnej, a dziewczyny, które wygrały zdobywają też świetne wyniki w wyścigu z chłopakami.

– Świat się szybko zmienia, ale nie zapominajmy, że jeszcze sto lat temu kobieta – matematyczka to było coś wielce dziwnego – mówi Krych. Wybitna matematyczka Emma Noether miała trudności, żeby wykładać na Uniwersytecie w Getyndze. Jej wykłady reklamowano jako wykłady jej kolegi, prof. Davida Hilberta. Nie do pomyślenia było oficjalnie ogłosić, że kobieta ma cykl wykładów. Więc ona oficjalnie występowała jako pomocnica, choć tak naprawdę sama prowadziła zajęcia i była wybitna. Doszło do tego, że w senacie uniwersytetu była debata, czy kobieta może wykładać. „Panowie, to jest senat uczelni, a nie przebieralnia do basenu” – powiedział wtedy Hilbert do kolegów.

– Inna wybitna matematyczka, Sophie Germain, podpisywała się w korespondencji z naukowcami męskim pseudonimem, aby w ogóle chcieli z nią dyskutować na tematy naukowe – dodaje Krych.

Zadania: spróbuj się

Zmierz się z tymi samymi zadaniami, które rozwiązywali finaliści olimpiady.

Oto dwa przykładowe zadania z drugiego dnia zawodów:

Zadanie 6.

Portal społecznościowy Mordoksięga ma nieskończenie wielu użytkowników. Pewne pary (różnych) użytkowników są zarejestrowane jako przyjaciele, ale każda osoba ma tylko skończenie wielu przyjaciół. Ponadto, każdy użytkownik ma co najmniej jednego przyjaciela. (Relacja przyjaźni jest symetryczna: jeśli osoba A jest przyjacielem osoby B, to osoba B jest przyjacielem osoby A.)

Każdy użytkownik wyznacza jednego ze swoich przyjaciół na najlepszego przyjaciela. Jeśli osoba A wyznacza osobę B na swojego najlepszego przyjaciela, to (niestety) osoba B nie musi koniecznie wyznaczyć osoby A na swojego najlepszego przyjaciela. Użytkownika nazywamy 1-najlepszym przyjacielem, jeśli ktoś wyznaczył go na swojego najlepszego przyjaciela. Ogólniej, jeśli n > 1 jest liczbą całkowitą dodatnią, to użytkownik jest n-najlepszym przyjacielem, jeśli został wyznaczony na najlepszego przyjaciela przez kogoś, kto jest (n – 1)-najlepszym przyjacielem. Jeśli użytkownik jest k-najlepszym przyjacielem dla każdej liczby całkowitej dodatniej k, to takiego użytkownika nazywamy popularnym.

(a) Udowodnić, że każdy popularny użytkownik został wyznaczony na najlepszego przyjaciela przez jakiegoś innego popularnego użytkownika.

(b) Wykazać, że jeśli użytkownicy mogą mieć nieskończenie wielu przyjaciół, to jest możliwe, by jakiś popularny

użytkownik nie został wyznaczony na najlepszego przyjaciela przez żadnego innego popularnego użytkownika.

Zadanie 8.

Słowo to skończony ciąg liter z pewnego alfabetu. Słowo jest powtarzające, jeśli można je uzyskać poprzez napisanie obok siebie pewnego słowa co najmniej dwa razy (przykładowo, ababab oraz abcabc są powtarzające, ale ababa oraz aabb nie są). Udowodnić, że jeśli słowo ma taką własność, że każda zamiana dwóch sąsiednich liter sprawia, że staje się ono powtarzające, to wszystkie litery w słowie są takie same. (Uwaga: można zamieniać również dwie takie same litery występujące obok siebie; wówczas słowo pozostaje niezmienione.)

Wszystkie zadania: z pierwszego oraz drugiego dnia zawodów.

Tu dwa słowa komentarza. Wprawdzie nie ulega kwestii, że cały ten konkurs – w sensie public relations – przełamuje pewien dość idiotyczny stereotyp (jakoby matematyka była nauką wyłącznie „męską”) a jego wynik jest dla nas co najmniej miły, ale też nie należy myśleć, że to akurat polskie panny są jakoś szczególnie uzdolnione jako nacja, ani też, że nasze szkolnictwo jako całość jest takie wspaniałe. Po prostu: mamy kilka wybitnych szkół, w tym utworzoną przed laty z inicjatywy mojego byłego szefa, wielkiego matematyka Stanisława Mazura „szkołę geniuszy matematycznych”, czyli dzisiejsze Liceum im. Staszica.W tych szkołach pracują wspaniale wykształceni wybitni nauczyciele. Od typowego liceum w Górce Dolnej Staszica i tych kilka najlepszych szkół dzielą lata świetlne.

Ale dobrze, że mamy chociaż to.

15 thoughts on “Ładne i zdolne

  1. Jestem dziewczyną w naukach ścisłych (fizyka) i popieram EGMO! Dlaczego? Nie zdajecie sobie Państwo sprawy jak duże jest w przypadku niektórych niesamowicie inteligentnych dziewczyn przekonanie, że one się do tego nie nadają. Edukacja matematyczna jest od dziecka przez społeczeństwo zarezerwowana głównie dla chłopaków. Znam niestety kilka przypadków dziewczyn (i ten problem był rozpatrywany w mojej szkole, co ciekawe) które bardzo lubiły matematykę, a gdy poznały dużo mądrzejszych w tym wieku (bo tak się zwyczajnie złożyło) chłopców, to stwierdziły, że zajmą się biologią czy humanistyką (?!). Dziewczyny trochę tak mają, jak to mówi moja Pani opiekun „oni są silniejsi psychicznie, dlatego jest im trochę łatwiej (chłopakom)”. EGMO ma pokazywać dziewczyną, że też się nadają, a jeżeli biali ludzie czują się zakompleksieni w porównaniu do azjatów (co jest możliwe w ostatnim czasie) to niech też sobie taką olimpiadę zrobią. Mówiąc o międzynarodowej ogólnodostępnej OM, nie wiem czy wiecie, ale ranking ponadczasowy IMO wygrywa jak dotąd… kobieta!:)

  2. Europejska Olimpiada Matematyczna dla Dziewcząt???????

    Co za seksistowska bzdura… (już nie wspominając o tym jak antyfeministyczny jest sam tytuł tej notki – ciekawe czy relację z olimpiady dla chłopców zatytułowano by „Zdolni i seksowni”)

    Poza tym sorry, ale w obliczu tego typu konkursu można się tylko zadumać. Bo albo dziewczęta są za słabe żeby rywalizować w olimpiadach „dla wszystkich” i to jest jakieś smutne przyznanie tego faktu, albo nie są za słabe i konkurs „tylko dla dziewcząt” jest co najmniej dziwaczny.

    Tak czy siak, jeśli pogląd, że kobiety do matematyki nadają się słabiej nie został ostatnio uzasadniony albo powszechnie uznany za obowiązujący to pomysł organizacji czegoś takiego jest kompletnie pomylony.

    PS Zwyczajowe pozdro600 dla Towarzysza Pułkownika

    1. Jeśli cokolwiek jest o szowinistyczne, to nie sama olimpiada, ale tytuł notki. Co z tego, że są ładne? Gdyby były brzydkie, to sukces byłby mniejszy? To nie był konkurs piękności dla uciechy mężczyzn. Czy podobne informacje o ,,normalnych” olimpiadach miałyby tytuł ,,Ciacha, a tacy zdolni”? (o ile wygraliby chłopcy)
      Wstyd, panie Bogdanie.

      1. Zawsze mnie zdumiewają takie – w gruncie rzeczy seksistowskie a rebours – reakcje. Czy fakt, że dziewczyny są ładne, w jakikolwiek sposób je obciąża? Czy seksistowska jest gradacja na przykład taka: 1) Ładne i mądre, 2) Mądre, 3) Ładne, 4) Brzydkie i głupie? Jeśli tak, to faktycznie – jestem starą seksistowską szowinistyczna świnią – i w najmniejszym stopniu się tego nie wstydzę. Piękną i mądrą kobietą była na przykład prof. Helena Rasiowa, której uczniem i asystentem miałem zaszczyt być – i lubiłem ją znacznie bardziej, niż parę innych pań, prawie równie mądrych, ale brzydszych; czy to dziwne? Faktem jest, że dziewczyny – specjalnie ładne dziewczyny – odnoszą mniejsze sukcesy w matematyce, bo się często dają poderwać jakimś nasyconym tetstosteronem głupkom; jeśli więc te akurat panny rozumieją, że ważniejsza jest matematyka niż kocenie się, rodzina i inne tego typu głupoty – to chwała im tylko. Oby w tym wytrwały. Łatwo jest robić karierę naukową, jak się jest krzywonogą paskudą: nie ma wyboru.
        Obawiam się, że ten typ feminizmu, który demonstruje ten komentarz, to właśnie odbicie po prostu kompleksu brzyduli.

        1. Mimo wszystko nie czuję się dotknięta tą ,,brzydulą”.
          Nie twierdzę, że dziewczyny nie są ładne, bo są. Tylko nie ma to żadnego związku z ich wiedzą.
          Wśród panów matematyków też jest całkiem spora grupa przystojnych, jednak oburzyliby się pewnie, gdyby ich urodę wychwalać przed osiągnięciami.

          1. Ja tam bym się nie oburzał. Ale to może dlatego, że ani ze mnie matematyk, ani przystojny🙂

      1. Ale z tej olimpiady, o której Pan pisze, Panowie byli wykluczeni. I to jest moim zdaniem wielka głupota.
        Tak z ciekawości jeszcze, z jakiego sportu kobiety są wykluczone?

        1. Nie jest żadną głupotą. Jest świetnym pomysłem; oprócz tego konkursu są przecież również takie „ogólne”. Im jest ich więcej, tym lepiej; niech będą na przykład – także! – oddzielne dla 9-latków, dla niepełnosprawnych fizycznie, dla rudych, dla 40-letnich gospodyń domowych i nawet dla analfabetów ganiających po murawie za kawałkiem napompowanej skóry… W końcu chodzi o to, by ludzie mogli się czuć dumni ze znajomości matematyki. I zdobywali za to nagrody i sławę. Powtarzam: to nie jest żaden głupawy sport, żadna kretyńska piłka nożna, ani nawet tenis.

          1. Na kilometr pachnie szowinistycznym podejściem które dla mnie trzeba zwalczać implikuje wszak że panie żadną miarą w klasycznej rywalizacji nie dały by rady. Przyznam że aż chciałem sprawdzić czy w klasycznej rywalizacji jest z płcią piękną aż tak katastrofalnie ale nie potrafię się jakoś dokopać do listy laureatów.

          2. Też jestem za jak największą ilością konkursów matematycznych (i wszelkich konkursów promujących i rozwijających wiedzę naukową), ale naprawdę nie rozumiem tej segregacji. Niech Pan sobie wyobrazi jaka burza by się rozpętała, gdyby taki konkurs był tylko dla chłopców (albo np. tylko dla białych). Segregacja powinna być stosowana tylko wtedy, kiedy ma to jakieś uzasadnienie. Wiadomo, np. że ośmiolatek nie pokona piętnastolatka w żadnej dyscyplinie, więc w takim przypadku podział na grupy wiekowe jest jak najbardziej na miejscu. Ale dlaczego podział ze względu na płeć w dyscyplinie intelektualnej?

  3. Bogdanie, Bogdanie – zaprawdę, powiadam ci, zgrzeszyliśmy paskudnie lenistwem i strachem przed wyzwaniem, bo ponad dwa lata temu chcieliśmy zrobić olimpiadę matematyczną…. No i co? No i nic! Jesteśmy za starzy, zbyt nieruchawi, mało pomysłowi, nieśmiali, zahukani, siedzimy tylko i patrzymy ze swoich nor, jak te ryjówki, co się tam na tym świecie dzieje – a tam się dzieje sporo i nam ucieka…. Czas umierać.

    1. Wojtek, no to już dopowiedzmy rzecz do końca, bo ludzie pomyślą, żeśmy wynaleźli na nowo koło. Myśmy chcieli robić coś w rodzaju olimpiady matematycznej – ale dla zupełnych „cywili”, sui generis zabawowy (ale poważny) show – nie po to, by łowić talenty (jak „normalne” olimpiady), ale po to, by popularyzować snobizm na wiedzę matematyczną. Tylko że dla telewizji jest znacznie atrakcyjniejsze, jak celebryta wywinie orła i pokaże gołą dupę…

Możliwość komentowania jest wyłączona.