Kto jest, kogo nie ma – czyli poświęcona polityka historyczna

Dawno, dawno temu tzw. kremlinolodzy (kto jeszcze dziś pamięta to słowo?) wyciągali – sensownie zresztą – daleko idące wnioski z kolejności, w jakiej władcy Sojuza pojawiali się na trybunie Mauzoleum Lenina na paradach oraz z tego, kto po paru latach pozostaje na jakimś oficjalnym zdjęciu (młodszym wyjaśniam: osoby politycznie niewygodne były po prostu retuszem z fotografii usuwane, niekiedy dodawane). Były i dalej idące, żeby nie powiedzieć: bezczelniejsze, sposoby uprawiania tego, co dziś niektórzy z prawej strony niewinnie zwą polityką historyczną. Pamiętam na przykład doskonale, jak cała inteligencka Polska pękała ze śmiechu, kiedy wydawca Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej – jedynego w pewnym momencie historii ogólnie dostępnego źródła wiedzy encyklopedycznej – rozesłał do abonentów tego dzieła zalecenie użycia nożyczek celem wycięcia hasła „Beria” i zastąpienia go przez „Beringowo morie”, bo akurat tow. Beria został rozstrzelany…

Pękaliśmy ze śmiechu, ale – jak się chwilę zastanowić – to wcale nie był powód do śmiechu. To był przecież Orwell.

Myślałem, że tego typu praktyki należą dawno do niechlubnej przeszłości. Myliłem się. Popatrzcie na załączone (nielegalnie i bez stosownego zezwolenia wykonane) zdjęcie, które przesłano do redakcji Studia Opinii: to jest tablica w krakowskim kościele OO. Franciszkanów ufundowana w 25 rocznicę mordu na profesorach lwowskich w operacji Nachtigall. Fundatorzy podpisali się „Koledzy i uczniowie”.

Pięknie. Tylko brak tam jednego nazwiska: Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

I tu pojawia się pytanie: czy Boy nie był kolegą ani mistrzem nikogo z fundatorów, czy zadziałała może cenzura kościelna i „wyretuszowano” człowieka, który był hierarchii niewygodny?

Jakkolwiek jest: hańba i obrzydliwość w najgorszym bolszewickim stylu.

13 thoughts on “Kto jest, kogo nie ma – czyli poświęcona polityka historyczna

  1. Wojciech Garstka :
    I to jest świadectwo wyjątkowego łajdactwa i dowód etycznego zgnojenia. Do tego jest zdolny tylko polski kościół katolicki i jego akolici. Smród!

    Lol🙂 Faktycznie, tylko KK i akolici „kasują” księdza z takiej tablicy. Boże rozumu! Zakrzyknął ateista😉

    1. To jest tak, jedna baba drugiej na targu powiedziala, ze…i niektorzy sie napinaja i charkaja.

  2. To w końcu brakuje tam tylko jednego nazwiska?Czy tych brakujących nazwisk jest więcej?

  3. „Myślałem, że tego typu praktyki należą dawno do niechlubnej przeszłości”.
    Niestety nie.
    Mogę pokazać Panu książkę „historyczną”, a w niej zdjęcie z ważnej uroczystości. Na grupowej fotografii widać posła, którego w rzeczywistości nie było. Spóźnił się i na sesję zdjęciową nie zdążył. Ale potomni tego się nie dowiedzą…
    Mogę pokazać Panu tablice pamiątkowe poprzecinane w miejscu, gdzie zaczynają się nazwiska zasłużonych. W ten sposób organizacje pozarządowe starają się o granty, a przy okazji wyrównują osobiste porachunki…
    To wszystko dzieje się dzisiaj. To rzeczywiście przypomina Orwella.

  4. A może zamiast tak zgadywać to może, jak przystało na prawdziwego dziennikarza, wystarczy zapytać czemu akurat te nazwiska się pojawiły na tablicy?

  5. I to jest świadectwo wyjątkowego łajdactwa i dowód etycznego zgnojenia. Do tego jest zdolny tylko polski kościół katolicki i jego akolici. Smród!

  6. 25. rocznica to było dość dawno, w sumie bliżej śmierci Berii niż ‚teraźniejszości’.
    Być może za taką a nie inną decyzją stały jakieś układy, których dzisiaj nie widać i było dokładnie odwrotnie (‚jeśli wstawicie Boya-Żeleńskiego, to tablicę skonfiskujemy!’).
    Poza tym, być może po prostu fundatorzy nie byli kolegami względnie uczniami osób, które pominięto?

    1. Tak, z pewnością ubowcy zagrozili wyrwaniem paznokci kochance proboszcza. Nie bądź śmieszny i nie udawaj głupszego niż przewiduje Konstytucja.

      1. Ja śmieszny? A kto próbował aresztować obraz na Jasnej Górze? Kardynałowi Wyszyńskiemu też było zapewne bardzo do śmiechu, gdy zwiedzał na koszt PRL Rywałd, Stoczek Warmiński, Prudnik i Komańczę. 25. rocznica śmierci profesorów lwowskich wypadła (jeśli dobrze liczę) w 1966 roku. Z racji na obchodzą przez Kościół Katolicki w owym roku rocznicę Tysiąclecia Chrztu Polski stosunki między Kościołem a ówczesnymi władzami były bardzo napięte.
        Trzy przykłady z roku 1966 (za wikipedią):
        9 stycznia – Urząd Rady Ministrów odmówił wydania paszportu kardynałowi Wyszyńskiemu.
        26 maja – w czasie uroczystości religijnych w Warszawie procesja wiernych została rozpędzona przez milicję, aresztowano 400 osób.
        26 maja – brutalnie stłumiono protesty mieszkańców Brzegu w obronie mienia kościelnego.
        Sporo informacji (w tym cytatów z dokumentów UB) z tych lat (z Krakowa właśnie) znaleźć można w książce pana Marka Lasoty „Donos na Wojtyłę”. Nie odnoszę wrażenia, by komuś wówczas było do śmiechu.
        Pan zaś twierdzi, że ktoś mógł bez wiedzy władz powiesić sobie w tym roku tablicę w publicznie dostępnym miejscu…

        1. Być może, za wiedzą; choć wątpię, by się władza ludowa akurat zawzięła na bliskiego jej w końcu Boya. Ktoś zaprojektował, ktoś zamówił, ktoś zapewne pokropił. Z pewnością nie UB. Władza – być może – z lubością pozwoliła komuś zrobić z siebie idiotę. Ale to on z siebie coś takiego zrobił.

          1. Ja ująłbym to tak: ‚władza być może nie chciała, by w kościele pojawiło się nazwisko Boya – wówczas osoby w danym kościele bywające, widząc go na tabilcy, kojarzyłaby Boya w jakimś sensie z Kościołem’. A to by się władzy nie podobało.

  7. Opierając się na wiki to wychodzi na to, że hierarchowie „wyretuszowali” też „swojego” – księdza dra Władysława Komornickiego. Pewnie jako wykładowca nauk biblijnych w Wyższym Seminarium Duchownym we Lwowie i na UJK, oraz języka greckiego na UJK też był niewygodny.

    1. Ba, oprócz doktorów Żeleńskiego i Komornickiego, pominęli dra Ruffa (ale to jasne, oczywisty antysemityzm) oraz dra Tapkowskiego (to przez charakterystyczną dla franciszkanów nienawiść do prawa).

      Obawiam się, że idea, która stała za doborem nazwisk na tablicy, może być dla magistra Bogdana Misia zbyt skomplikowana.

Możliwość komentowania jest wyłączona.