Krok w dobrym kierunku

Pomysł, by tzw. wierni (osobiście nie znoszę tego terminu, bo oznacza on, iż pozostali – czyli m. in. ja – są niewierni, a to już jest słowo stygmatyzujące, w odróżnieniu od neutralnego niewierzący) płacili wedle własnej woli na swoje Kościoły 0,3% swoich należnych podatków jest godny poparcia – choć nie bez zastrzeżeń. Powiedziałbym, że jest to pierwszy – niewielki – krok we właściwym kierunku na drodze do zgodnego z żądaniem uczestniczek tegorocznej Manify zerwania wiadomej pępowiny; żądaniem, które uważam za słuszne i uzasadnione.  Jego plus to przede wszystkim to, że Kościoły otrzymają suum cuique, każdemu mniej więcej to, co mu się należy. Zaraz się tedy okaże, czy katolicy rzeczywiście stanowią ponad 90% Polaków; założę się zresztą, że tak nie jest. Powiadacie – w różnych kwestiach – często z zasznurowanymi hipokryzją usteczkami „prawda nas wyzwoli” – no to będziecie ją mieli. Alleluja. Zobaczymy, czyja jest ta prawda. Może zresztą macie rację; wtedy nic się wam przecie, drodzy wierni nie stanie; czyż nie?

Osobiście nie widzę powodu, by z moich podatków jakikolwiek Kościół otrzymał choćby złotówkę – i ode mnie żaden z pewnością nie otrzyma w ramach proponowanej regulacji zupełnie nic, nul, zero; to już dobrze.  Ale to mało i powoduje to pewne problemy.

Problemy polegają na tym, że niektóre małe Kościoły (małe w tym sensie, że ze stosunkowo nielicznymi wyznawcami) zostaną po przyjęciu proponowanego rozwiązania z całą pewnością na lodzie. Niektóre stracą dodatkowo na tym, że ich „wierni” będą mieli opory przed ujawnieniem – nawet wobec fiskusa – swoich preferencji religijnych. Ubolewam nad tym, ale – z niechęcią – godzę się z tym. Uważam, że warto tę cenę zapłacić za czystość sytuacji.

To mało – bo nie słyszę jakoś, by owa dobrowolna danina miała zastąpić wszystkie nakłady budżetu państwa na związki wyznaniowe. Myślę, że rację mają panowie z Ruchu Palikota: pozwólmy ludziom dać (dobrowolnie!) nie 0,3% naszych podatków, ale nawet 1%; pod warunkiem, że budżet na da ponad to ani grosza na pensje katechetów czy kapelanów, na granty na badania teologiczne, na żadne „uczelnie papieskie”, ani wydziały teologii na uniwersytetach. Miejcie to sobie, kochani wierni, w dowolnym wymiarze; nie mam nic przeciw temu. Ale za własne pieniądze. Wyłącznie za własne.

Możecie na przykład swojemu naczelnemu duszpasterzowi wojska, straży czy czegokolwiek płacić nawet pensję marszałka polnego czy hetmana wielkiego, jeśli chcecie. Możecie go nawet tak tytułować. Ale dla państwa ma on być szeregowcem bez pensji; i tyle.

I tak ze wszystkim.

Więc: pierwszy krok. Tylko pierwszy krok ku normalności. I dobrze.

PS. Niektórzy moi przyjaciele powiadają mi: nie bądź tak zajadły, oni nam w trudnych chwilach bardzo pomogli. Odpowiadam: kochani, spłaciliście swój dług przez te 20 lat z ogromną nawiązką. Ma to ich wsparcie dla was dokładnie takie samo znaczenie, jak to, że w XI wieku odegrali na naszych ziemiach pewną rolę państwo- czy kulturotwórczą. Może i rzeczywiście odegrali; i starczy im pochwalna wzmianka w dziele historyka. Nie ma powodu im za to płacić, zwłaszcza z mojej ateistycznej kieszeni.

Bogdan Miś

5 thoughts on “Krok w dobrym kierunku

  1. Dobry pomysł z tym 0,3%. Wówczas okaże się ilu mamy katolików w Polsce. Ale się KRK zdziwi. Śmiem twierdzić,że nawet tym gorliwym nie chciało by się robić odpisu,bo co poniektórzy nie umieją się rozliczyć.

  2. Katabasy dostaną co będą chcieli od „wiernych bo mają mają potężną broń w rękach w postaci parafialnych cmentarzy. Jest to bardzo ważny czynnik w małych społecznościach miasteczek i wsi.

  3. 0.3% podatku na Kościół oznacza tyleż mniej podatku dla państwa. Dlaczego mam się na to godzić? Jeżeli katolicy chcą finansować swoich księży, to przecież mogą to robić już teraz – istnieje coś takiego jak darowizna (opodatkowana oczywiście).

    Poza tym to dyskryminacja ze względu na wyznanie, jeżeli katolicy mogą przekazać jakąś część podatku na Kościół, to ja chcę móć przekazać tyle samo na FFRF.

  4. Widzisz, wolę rozwiązanie niemieckie czyli podatek na kościół, który płaci się na konkretny kościół do którego jest się zapisanym. Padnie parę parafii? I dobrze. Nagle okaże się, że KK wcale nie jest takie kosztowne dla państwa.😉 Nie wiem czy bym nie wspomogła w ten sposób protestantów. Ale żeby go wprowadzić w życie, należałoby uprościć wypisanie się ze związku wyznaniowego tak by dało się łatwo przepisać do innego. Jak wiemy, nie jest dziś to takie proste. Ten 1% brzmi sensownie, ale tylko od tych którzy chcą a nie 0.3% od wszystkich.
    Zacznijmy pracę u podstaw. Nie chrzcijmy dzieci, nie posyłajmy ich na religię (żeby nie odstawało od grupy albo żeby nie miało okienka), nie zmuszajmy do ślubów kościelnych , zróbmy sensowną alternatywę ślubów cywilnych z piękną oprawą w plenerze. Niech ludzie mają wybór. Bo dziś masę kobiet marzy o ślubie kościelnym, choć mają gdzieś wiarę. Z powodu klimatu. Zróbmy klimat poza kościołem, nagle okaże się że nie jest on już tak potrzebny jak onegdaj.

  5. Kluczowa jest teza, którą w pewnym momencie formułujesz: ani grosza więcej ponad podatek od wiernych!
    Mało tego, jeżeliby ktoś w ramach administracji państwowej, z publicznych pieniędzy kapnął cokolwiek na jakiś kościół – to musi spaść normalna kara w postaci sankcji karno-skarbowej egzekwowanej na majątku osobistym urzędasa.
    Urzędas samorządowy – niechaj robi, co chce: skoro go wybrała lokalna społeczność – to niech go sobie rozlicza, albo toleruje. Jeśli się rozszalał, stawia zakrystie zamiast przedszkoli i funduje z publicznych środków pielgrzymki do jakiegoś sanktuarium – to jest kontrola skarbowa, którą można społecznie wezwać, a potem ciupa.
    Jeżeli natomiast z jakichś wzgęldów jakiś katabas terroryzuje daną społeczność, a ona nie potrafi mu się oprzeć – to jest to pole do popisu dla naszych dzielnych, ateistycznych aktywistów: zamiast wypisywać pierdoły na fejsie i w jakichś koteryjnych portalach – niech się wezmą do agitacyjnej roboty w terenie – pojadą, zachęcą do oporu, wspomogą moralnie i propagandowo! Senyszym i palikoty – do roboty!

Możliwość komentowania jest wyłączona.