Coś uroczego…

Tę wiadomość musiałem przeczytać trzy razy i nie powiem Szanownym Czytelnikom, ilekroć – pękając przy tym głośno ze śmiechu – jednocześnie użyłem słów powszechnie uważanych za niecenzuralne. Owa wiadomość cała jest tutaj; w tym miejscu tylko istotny fragment: Święty Tomasz doszedł do wniosku, że dusza ludzka wlewa  się w chłopca 40 dni po zapłodnieniu, a w dziewczynkę – 90. Amerykańscy radni odrzucili jego męski szowinizm i aborcjonistyczny liberalizm – prawna ochrona ma należeć się ”osobom jajeczkowym i osobom spermowym”. I to w równym stopniu!

Chodzi o – dość prowincjonalną dziurę, to fakt – miasteczko Wilmington w USA (nie wiem, o które Wilmington chodzi – są co najmniej dwie miejscowości o tej nazwie, obie liczące po kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców – jak na USA, kompletna wiocha…). Mieszka tam i działa publicznie damulka, której na punkcie ochrony życia od najsamiejszego zarania już chyba kompletnie odbiło, i która potrafiła do swojego duractwa przekonać radę miejską. Powie ktoś: ciemna prowincja, Amerykanie – nie tylko z takiej głuszy – są niekiedy obrzydliwie pruderyjni i religijnie rąbnięci… Spuśćmy na to zasłonę miłosierdzia. Niewykluczone, że w jakiejś pipidówie uchwalą, że Ziemia jest płaska. no i co z tego?

Tia.. Pewno w efekcie – jeszcze niewiele. Ale jeśli tego samego dnia Senat tego pięknego i wielkiego kraju (co piszę bez cienia ironii, z całym uznaniem dla amerykańskich intelektualistów i ich autentycznie wiekopomnych dokonań) głosował nad nowelizacją ustawy o opiece zdrowotnej, która pozwalałaby lekarzom na odmówienie wszelkich usług ”z powodów moralnych” – to już sprawa zaczyna wyglądać poważniej. I bardziej groźnie, niż śmiesznie.

Przy okazji: pamiętam sprzed lat spór wokół przemianowania stołecznej ulicy Stołecznej na Popiełuszki; była wówczas rozpatrywana również opcja, by ulicy tej nadać nazwę „Dzieci Napoczętych Lecz Nienarodzonych”, czy jakoś tak. Poważnie. Ale jednak madame Loretta Walsh – tak się nazywa pomysłodawczyni ochrony jajeczek i plemników – jest chyba w swoim zidioceniu nie do pobicia…

17 thoughts on “Coś uroczego…

  1. No tak. Wychodzi na to, że pościel męskiego nastolatka z Widdington nie będzie od teraz prana po nocy pełnej snów, tylko urządzany jej będzie uroczysty pogrzeb – jako nośnikowi milionów „osób spermowych”. Producenci bielizny pościelowej zacierają ręce.
    A co do Pańskich zachwytów USA – Ameryka jest o tyle ciekawym krajem, że na jeden umysł wybitny przypada niestety kilka do kilkunastu tysięcy umysłów debilnych. Ale że kraj jest to ogromny, a i owi wybitni bywają naprawdę wybitni (importuje się ich z całego świata, używając bodźców ekonomicznych), to i nie dziwota, że ciągle państwo Jankesów w świecie przoduje, mimo porażającej głupoty znacznej części swoich obywateli. A może po części i dzięki niej, gdyż osoby ciemne i tępe są wymarzonymi nabywcami dóbr i usług konsumpcyjnych, a nabywanie napędza gospodarkę.
    Naprawdę przerażające jest tylko to, że „amerykańscy intelektualiści” mają relatywnie niewielki wpływ na wybór najwyższych rangą dostojników USA (którzy z kolei wciąż mają gigantyczny wpływ na losy całego świata) – znacznie większy wpływ mają niestety dziesiątki milionów umysłów równie pięknych jak ten należący do pani Walsh i innych rzeczników praw osób spermowych i jajecznych.

    1. A ja czekam na czas kiedy Bogdan Miś pomyśli , że może warto kontynuować Nowe Ślady Pitagorasa.

  2. Fajne najeżdżanie na USA, ale w tym wypadku nie popisał się autor polskiego tłumaczenia. Robertip wrzucił już jeden artykuł, jest ich zresztą dużo w sieci. A mówią one, że naprawdę było tak:
    „The resolution, which passed 8-4, was a “tongue-in-cheek” response to the recent Virginia abortion legislation.
    The bill’s sponsor, Loretta Walsh, used the bill to focus attention on “the absurdity of men making health decisions for women.” The legislation aims to promote equal representation by forbidding a man from destroying his semen.”
    Jak widać więc, „damulka” miała zgoła co innego na myśli.

  3. Ciekawe jak Tomasz z Akwinu doszedł do takiego wniosku i jak to wyliczył?
    Można zapisać to pytanie i wysłać do Episkopatu Polskiego z prośbą o ustosunkowanie się.

  4. Panie Bogdanie, cenię Pana inteligencję i celność wielu komentarzy. Ale tym razem Pan trafił kulą w płot.

    Cytuje Pan jakieś średniowieczne dyrdymały, jakieś wypociny dawno przebrzmiałego teologa, który w sprawach „naukowych” akurat opierał się na opinii pogańskiego Arystotelesa, a nie żadnego natchnionego pisarza Biblii (oni nie mieli wątpliwości, że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia). Potem Pan łaczy to z fundamentalistycznie protestanckimi Stanami, a na koniec dorzuca miejscowych pisowców upolityczniając nie wiadomo po co trudną sprawę bioetyczną.

    Jako pas trasnmisyjny antycznych idei filozoficznych i ówczesnej nauki zdanie Akwinaty nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla dyskusji o tym, kiedy zaczyna się życie ludzkie (no, może ma znaczenie dla tkwiących w dogmatach akademickich teologach KrK).

    Więcej Panu powie na ten temat szkiełko i oko ultrasonografu niż filozofia. Chyba, że fakty są dla Pana zidioceniem… Pozdrawiam.

  5. Taki mały szczegół, 6 tygodniowy płód ma już bijące serce. Sama widziałam dziewczynę, której groziło poronienie i rozpaczała. Bo poprzednie dziecko umarło jej w ósmym i teraz jej groziło to samo. Dla jednego jest to zlepek komórek, dla innych jest to żywa istota. I warto spróbować choć to zrozumieć a nie wypisywać artykuły o tym, że właściwie aborcja to nic złego i nic się nie dzieje. Jakby obciąć paznokieć. Otóż nie bardzo. Wystarczy spytać kobietę, której płód obumarł w 20 tygodniu i musiała je (martwe) urodzić, bo to za późno na tradycyjne niemal bezbolesne łyżeczkowanie. I czy to był dla niej zlepek komórek. A przecież w wielkiej Brytanii można usunąć o zgrozo nawet 24 tygodniowe.

    1. Nie każdą kobietę to rusza: vide Maria Czubaszek. Więc raczej zostawmy problem samej zainteresowanej. Jedna zrobi tak, druga inaczej. Nie oceniajmy tego w kategoriach absolutnych.

  6. 1. „Niewykluczone, że gdzieś w jakiejś pipidówie…” W 1989 r. w gminie Oneida w USA (znanej skądinąd z mitycznych osiągów seksualnych) ustalono przez głosowanie, że Ziemia jest płaska. Nie byli osamotnieni. Podzielał wówczas to zdanie „Om” Kruger, prezydent RPA. Nie jestem wrogiem demokracji. Mniej więcej w tym czasie legislatura stanu Newada wydała zarządzenie, ustalające wartość liczby „Pi”, na 3,15.
    2. „Dziewczynki rodzą się skutkiem popsutego nasienia lub wilgotnych(niezdrowych wiatrów”
    – Tomasz z Akwinu.
    3. Mógłbym jeszcze… nie, nie muszę. Innym razem.

    1. To się Autor skompromitował. Cytowanie deser.pl nigdy nie jest dobrym pomysłem.

        1. Poprawiam: cytowanie deser.pl bez sprawdzenia źródła.

          Co do pani Walsh:

          Walsh last month protested a Virginia bill to require women to have an intrusive trans-vaginal ultrasound before having an abortion, according to DelawareOnline.com.

          She told the paper and website that the resolution was a „tongue-in-cheek” way of focusing attention on what she called the hypocrisy of men dictating health decisions affecting women’s bodies.

          http://articles.philly.com/2012-03-04/news/31121640_1_resolution-sperm-personhood

  7. To się nazywa „czysta, nieskażona myślą dusza amerykańska”. A my dryfujemy zdecydowanie w stronę mentalności i obyczaju Wielkiego Brata. Teraz, popsujemy kolejny raz ogólniaki, robiąc z nich szczególniaki – czyli ni psa ni wydrę – i niedługo będziemy mieli bandę młodziaków – dodatków do taśmy pana Taylora/Forda, umiejących wykonać kilka automatycznych ruchów, oglądających amerakański kit filmowy i amerykańskie teledyski, na których przydymione dupeńki zawsze wykonują te same wygibasy, itp., itd., bo mi się już nie chce dawać przykładów. Aha, wszyscy będą oczywiście bardzo demonstracyjnie religijni.

    1. Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce istnieje spora ilość zwichrowanych religijnie polityków z masą niemądrych pomysłów. Tak się jednak składa, że tam pomysły te z reguły nie mają szansy przejść do prawodawstwa. Przypominam, że w USA aborcja na życzenie jest legalna, a w przypadku gwałtu/kazirodztwa/zagrożenia życia refundowana z budżetu państwa. W Polsce, o ile pamiętam, jest nieco inaczej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.