Personalizm dziennikarski

Oglądam od wielu godzin (nie, nie bez przerwy…) relacje różnych stacji telewizyjnych z głośnej już katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Najmniej irytujące są dokonania TVP Info – nawiasem mówiąc, ten kanał miał pierwszy na miejscu reportera i obraz „live“ z kamery. Najbardziej rozwściecza widza TVN24, która „grzeje temat“ wręcz idiotycznie, zadając ustami prezentera różnym prominentom i rzecznikom pytania, od których scyzoryk się w kieszeni otwiera, tak są beznadziejne, niekompetentne i prowokujące do dostarczenia jakiejś sensacji. Z ekranu wprost emanuje żal stacji, że w pociągu nie było jakiejś „sześciomiesięcznej Madzi“, czy choćby jakiegoś jej krewnego; dopiero by było o czym pogadać i wylać trochę krokodylich łez…

Wszystkie kanały łączy jednak jedna cecha. Otóż w pewnym momencie zacząłem… liczyć użycie przez dziennikarzy słowa „osoba“. W ciągu nie więcej niż 15 minut naliczyłem na różnych kanałach… 62 przypadki. Nie mówi się już „w wagonie są jeszcze poszkodowani“, tylko „…są osoby poszkodowane“.  Nie mówi się, że „w akcji ratunkowej bierze udział 450 strażaków“, tylko że „ekipy strażackie liczą 450 osób“.  Nawet tak zwany zwykły człowiek zamiast powiedzieć, że w sąsiednim przedziale widział jakichś ludzi, mówi o „obecnych w tym przedziale osobach”…

Od dawna już żaden polityk nie powie, że ktoś go na przykład obraził, tylko że „jego osoba została obrażona”. Przy okazji, żaden  z tych panów nie ma już żony: wszyscy „posiadają małżonki”.

W Wikipedii czytamy coś takiego:

Osoba (πρόσωπον /prosopon/, łac. persona) – pierwotnie, zarówno po grecku, jak i po łacinie słowo to oznaczało „maskę”, którą zakładali aktorzy w teatrze starożytnym. Następnie zaczęto je używać do roli, jaką jednostka odgrywa w dramacie życia. Podmiot o rozumnej naturze. Może nim być człowiek, a także Bóg, rozumiany jako byt wyróżniający się najdoskonalszą formą istnienia .We współczesnej filozofii pojęcie kluczowe dla chrześcijańskiego i niechrześcijańskiego personalizmu, mającego źródła w chrześcijańskim (zwłaszcza tomistycznym) rozumieniu człowieka jako bytu odrębnego od świata rzeczy, przyrody, w tym także zwierząt.

No i co się dziwić tej osobie?

Głupio, bo głupio. Ale w końcu po chrześcijańsku. A jak ma być w katolickim kraju?


8 thoughts on “Personalizm dziennikarski

  1. Proszę się nie śmiać. Zasłyszane i na wskroś autentyczne. Jedynie na te tutaj potrzeby, leciutko sparafrazowane:

    Jest Pan, Panie Bogdanie, osobą renesansu😉

    Kiedy to usłyszałem po raz pierwszy, w oryginale, tak gruchnąłem szczęką o podłogę, że prawie wylądowałem na Barskiej.

    Gorąco pozdrawiam,
    Pański wierny czytelnik.

  2. Warto jednak zweryfikować fakty. TVN24 pokazała zdjęci ana żywo z akcji ratunkowej już około 23:20 i była przed TVP Info, które pokazało pierwsze zdjęcia z miejsca o godzinie 23:45.

  3. Należy dodać jeszcze: „beneficjent ostatnich wzrostów”, „w dniu dzisiejszym”, „w chwili obecnej”, „”w miesiącu marcu” itd…

  4. O mały włos pokłóciłbym się z domownikami, gdy zapytałem przy śniadaniu: „kogo to jeszcze obchodzi, poza rodzinami poszkodowanych?”. Usłyszałem gniewną odpowiedź: „przecież każdego z nas może spotkać coś podobnego”. To oczywiście prawda, shit happens, ale oglądanie obrazków z katastrofy raczej nas od niej nie uchroni…
    Dlatego będę powtarzał: stacje telewizyjne nadające wiadomości 24 godziny na dobę – powinny zniknąć. Ludzie, którzy naprawdę potrzebują informacji, znajdą je w Internecie. A zwykli zjadacze chleba będą zdrowsi i mniej ogłupieni.

  5. Mam podobne odczucia. A propos – ostatnio mój kolega dziennikarz nie mógł uwierzyć, że wskaźnik czegoś tam zmalał. W swoim tekście z uporem pisał, że „wykazał przyrost ujemny”. Musiał podumać, zanim się ze mną zgodził…
    Pozdrawiam

  6. Celne uwagi, Panie Bogdanie. Podziwiam Pańską cierpliwość, by to wszystko obserwować. Mnie już dawno zabrakło cierpliwości i sporadycznie oglądam wiadomości… zwłaszcza na TVN24.

  7. Bogdanie, oto przecież wracamy do źródeł: osoba – „pierwotnie, zarówno po grecku, jak i po łacinie słowo to oznaczało “maskę”, którą zakładali aktorzy w teatrze starożytnym”.
    Czyż to nie odzwierciedla współczesnej medialnej sytuacji – gdy nie ma ludzi, lecz są tylko osoby, czyli postacie z maskami ról do odegrania na płaskim ekranie TV.
    Są maski uśmiechnięte – szczęśliwych celebrytów i wygranych w totka i są maski zmartwione – tych, którzy zdychają z chorób, albo z biedy, albo zakopują swoje małe dzieci.
    A „show must go on”…
    Brakuje mi tylko komentarzy greckiego chóru, który jakże obiektywnie, chłodno i trafnie interpretował boskie wroki. Ciekawe, czy w tej roli ktoś się w końcu pojawi?

Możliwość komentowania jest wyłączona.