Ruszył Lis

Z wielkim zainteresowaniem czekałem na portal Tomasza Lisa. Z tym większym, że – jak wielokrotnie pisałem – uważam Lisa za dziennikarza Nr 1 w Polsce: jest to człowiek piekielnie zdolny, niebywale operatywny i z jednakową łatwością (i powodzeniem!) poruszający się po studiach telewizyjnych czy radiowych, jak i posługujący się piórem – zarówno jako autor, jak redaktor. W dodatku facet ma tzw. warunki: jest do oglądania i do słuchania. Słowem, dla mnie Lis jest dziennikarzem totalnym. Ci, którzy wyrzucili go z „Wprost”, są – w moje opinii – bardzo delikatnie rzecz nazywając, nierozsądni. Strzelili sobie w stopę i prawdopodobnie zarżnęli kurę, znosząca złote jaja. Ale – ich pies, ich pchły.

Lis się zaangażował w Internet. Marketingowo powstanie nowego portalu rozegrane zostało brawurowo. Napięcie zbudowano jak należy: Steve Jobs, który jest dla mnie w tej branży niedościgłym wzorem, tej roboty by się nie powstydził.

Ale – iPhone z tego nie wyszedł. Portal nie powala. Jego twórcy (nie mówię: Lis, bo jego są tu chyba przede wszystkim pieniądze, nie pomysł) postawili na obrazek kosztem tekstu; nasza współczesna cywilizacja jest oczywiście silnie ikoniczna, ale bez przesady: gdy chodzi o percepcję w kręgach ludzi z IQ większym od 100, to jednak my chcemy troszkę mieć do czytania i myślenia.

Na obrazek postawiono zatem zbyt silnie: grafika zdecydowanie w nowym portalu miażdżąco dominuje nad treścią.

Co gorsza, do treści też się mogę przyczepić. Jest pod pewnym względem eklektyczna. Jestem mocno rozczarowany: nie mogę być kibicem medium, w którym sąsiadują na łamach niejaki Bosak (jak kto pamięta, to taki chyba weszpolak spod znaku mec. Giertycha) czy pani Kępa albo Mariusz Kamiński (na szczęście nie ten z CBA, tylko ten tzw. spin doktor od ryngrafu dla Pinocheta…) z jednej strony – z Aleksandrem Kwaśniewskim czy Andrzejem Blikle z drugiej.

Coś, co jest planowane „dla wszystkich” – może się okazać „dla nikogo”; warto o tym pamiętać. Udostępnianie łam byle komu – to nie „demokratyczne wysłuchiwanie obu stron”, ale zwykły oportunizm; pogoń za czytelnikiem bez wyboru jest tu aż nadto widoczna.

Sprzyjam Lisowi. Lubię go. Ale nie będę śledził tego portalu.

5 thoughts on “Ruszył Lis

  1. Poczekajmy, może z Lisa wykluje się bardzoej imponujący zwierzak polityczny. A ty, Bogdanie, jednak poobserwuj i postaraj się dociec, jakie są rzeczywiste intencje inicjatora: czysty żywy szmal, czy może coś innego. Raz już chciał kandydować…

    1. Nie powtarzaj głupot, Wojtusiu: to „ci co trzeba” napisali, że chce kandydować. Taki typowo tabloidowy numeras. On tego nigdy nie zadeklarował. Może nie dość energicznie zaprzeczył, ale powiem ci, że jakby o mnie poszła taka plota na przykład, to bym nie dementował; a co, niech się durne ludziska za głowy łapią. A ja przecież byłbym nieskończenie mniej prawdopodobnym kandydatem na cokolwiek. Ale patrzeć na to-to będę.

  2. Boże, co za ohydna czcionka – po pierwsze szeryfowa, po drugie szara, a nie czarna. Na szczęście w Operze można to z-UserCSS-ić.
    Ciekaw jestem, co Autor uważa za wysłuchanie „obu stron”, skoro nie jest nim udostępnienie łam przeciwnikowi politycznemu. No ale Autor wiele razy dawał do zrozumienia, że wolność i pluralizm nie jest jego pierwszym zmartwieniem (nawet „dobry smak” jest znacznie ważniejszy od tych wartości).
    Oczywiście jest w tych blogach „kociokwik”, ale w sumie o to chodzi; ja prędzej przyczepiłbym się do obecności tam sportowców, niż polityków RÓŻNYCH opcji. Warto też pamiętać, że bez wsparcia finansowego rządu nie sposób być „gazetą rządową” – tego po prostu nikt by nie czytał. Dlatego akurat Lis dobrze zrobił, że pozuje na niezależność… Gdyby zrobił z tego drugi GazWyb, szybko by padł (bo po co komu DRUGI GazWyb).
    Co do geniuszu Lisa – myślę, że jest wielu utalentowanych dziennikarzy; nie każdy ma jednak takie znajomości, które pomogłyby w wypromowaniu własnego portalu.
    Szczerze mówiąc chętnie widziałbym na ekranie człowieka, który miażdży rozmówcę, gdy ten kłamie mu (i widzom) w oczy. Pamiętam na przykład jak Gembarowski atakował Krzaka, by ten ogólników mu nie sadził, tylko odpowiedział na pytanie. Różne rady etyki się oburzyły, ale tak powinien postępować dziennikarz.
    A Lis niestety zdaje się wierzyć (choć prędzej udaje), jeśli tylko kłamie ktoś „nasz”. No ale może w Polsce tak trzeba (zresztą gdzie indziej pewnie też)…

  3. Mam bardzo podobne odczucia. Powstała taka „nowoczesna” gazeta, zorientowana na bardzo masowego odbiorcę. Tematem dnia są parówki, sprzedawane przez Orlen (mam nadzieję, że nie przez nich robione :)). Portal jest nastawiony na sukces komercyjny i pewnie taki odniesie. Zawiedzeni są Ci, którzy liczyli na rzeczywistą nową jakość w sieci. Powstał nowy salon celebrytów, o opiniach których można poczytać codziennie w prasie, posłuchać w radio i obejrzeć w TV. Prawdziwa odmienność netu polega na realnej INTERAKCJI i dopuszczeniu do głosu osób nieznanych w mainstreamie, lecz stanowiących znak jakości w necie, nawet jak piszą pod „nickiem”. Rozumieniem tego zjawiska, wykazało się choćby Studio Opinii, które takie „głosy” dopuszcza na swych łamach.
    Portal podobno świetnie „odpala” na tabletach. I tak go właśnie traktuję. Przenośną gazetę do ….toalety.

    Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.