Szmata

Kiedy wyczytałem, że Rada Etyki Mediów – uznając rzecz za wyjątkowo drastyczne naruszenie norm i reguł dziennikarstwa – wytknęła „Super Expressowi” umieszczenie na pierwszej stronie makabrycznego wielkiego zdjęcia leżącego w kałuży krwi płk. Przybyła (owa okładka – pozbawiona drastyczności, które wykasowałem – obok) , zaś redaktor naczelny tego czegoś, niejaki S. Jastrzębowski odpowiedział na to w stylu „pocałujcie mnie w ukwiał”, bo będę i tak drukował to, co czytelnicy chcą oglądać – pokiwałem głową. Szkoda słów – pomyślałem. Ta cała Rada Etyki i jej werdykty będą dopóty kompletnie lekceważone, dopóki nie powstanie jakiś Urząd Kontroli Mediów – o uprawnieniach takich, jak urząd pani Stereżyńskiej, czyli UKE – który w takich wypadkach bez zbędnych deliberacji nałoży na wydawcę karę w wysokości, powiedzmy, 10 milionów euro. Ale oczywiście to niemożliwe: wszak nie po to zlikwidowaliśmy cenzurę…

Ale coś z tym trzeba zrobić. Ledwie po obejrzeniu tego zdjęcia krew mi odpłynęła z siwego łba (nie dało się nie obejrzeć: to coś – nie użyję wszak pięknego słowa gazeta – wyłożone było na wprost wejścia do sklepu, w którym kupowałem sobie wodę), a już komputer podrzucił mi do czytania tekst z tego czegoś, który po prostu przytoczę:

Ogień powróci na Turbacz. I nie o palenie lasów tu chodzi, tylko o słynnego antykomunistę Józefa Kurasia, który w Gorcach miał po wojnie swoją bazę. „Ogień” powróci w postaci pomnika powstającego dzięki Fundacji „Pamiętamy” na prywatnej działce rodziny legendarnego partyzanta. Zgodę wyraziła rada nowotarskiej gminy.

„Nie brakuje jednak protestów” – odnotowała skwapliwie „Gazeta Wyborcza„, która nienawidzi Kurasia jak ognia. Nienawidzi szczerze, z całego serca. Dlaczego akurat jego? Dziennikarz „GW” ujął to jakże lapidarnie: „Bo postać Ognia do dzisiaj budzi skrajne emocje. Dla jednych był bohaterem, inni uważają go za bandytę”.

Ale właściwie kto Kurasia tak postrzega? Kim są ci „inni”? Uściślijmy: to właśnie ludzie z Czerskiej. Gdyby miano tam wieszać, Kuraś poszedłby na pierwszy ogień. Wieszać przy gabinecie naczelnego afisz z napisem: „Za głowę groźnego przestępcy wysoka nagroda”.

Ale wciąż nie wiemy, dlaczego jego tak nienawidzą? Przecież w ogóle „wyklętych” nie kochają, bo ośmielili się podważać czerwony porządek świata, ducha dziejów. Czemu zatem „Ogień”? Bo mordował Żydów. A że często byli czerwoni, że często z PPR, KBW i UB, że mordowali Polaków – to już nieważne. Mordował Żydów i już. Bo tak to widział Jacek Kuroń, który w autobiograficznej „Wierze i winie” napisał: „Ogień – Józef Kuraś – legendarny przywódca Podhala, najpierw należał do AK, potem założył własną bandę (……) i niesłychanie długo terroryzował Podhale. (……) Rozwalał czerwonych i Żydów”.

Kuraś „rozwalał” Żydów, choć nigdy nie zostało mu to udowodnione. Ale dowodów nie trzeba, bo aby zostać antysemitą, wystarczy krzywo spojrzeć na osobę, nie wiedząc nawet, że jest Żydem. A te terrorystyczne bandy to też pozostałość komuszej propagandy.

(…) Nie chcą pomnika „Ognia” na Turbaczu, ale nadal chcą „Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni” (tzw. Czterech Śpiących) w Warszawie.

Za Super Expressem przedrukowała ten tekst skwapliwie osławiona prawicowa witryna wPolityce. Widać Karnkowski Brothers, czy jak tam ci dwaj się wabią, w pełni tę treść akceptują.

Powstrzymam się od komentowania obu tych enuncjacji. Nie umiałbym nie użyć pewnych słów. Der Stuermer? Chyba był jednak na wyższym poziomie. W sumie – jak w tytule; oto moja opinia. Z tym, że nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że „to” kupują tysiące ludzi. Kim oni są? Odpowiedź jest jedna: …