Owsiak

Zbliża się kolejny występ Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Cudownej, bezprecedensowej akcji społecznej, uruchamiającej wszystko to, co w młodych ludziach najlepsze. I już się zaczyna oburzony jazgot prawicowych szmatławców, w szczególności internetowych. A to, że prezydent wyświetli (zdaje się) logo WOŚP na fasadzie Pałacu Prezydenckiego. A to, że mennica bije monety w kształcie serduszka. A to, że para prezydencka wybiera się do studia telewizyjnego. A to, że niejaki Pospieszalski (taki średni muzykant i denny żurnalista telewizyjny, jeśli kto nie wie) był na jakimś spotkaniu owsiakowym i musiał ze swymi fanami rozmawiać nie tak daleko od kibla, jak mu to pasowało. A to, że sam Owsiak mówi „siema” zamiast „witam państwa serdecznie” i nie wali czołem przed pedofilami w sukienkach…

Wkurza mnie to niemiłosiernie. Ten facet zrobił dla biednych ludzi, dla Polski  i dla całej cywilizacji więcej, niż Kościół Kat. przez 2000 lat istnienia – a jest dla prawicy wrogiem publicznym numer 1…

Moglibyście, szanowni państwo, wreszcie zamknąć swoje brudne, wykrzywione nienawiścią mordy i zdjąć kapelusze. Ukłonić się przyzwoitemu człowiekowi. Trochę przyhamować z tą godną najwyższej pogardy zawiścią.

Wiem, że tego nie zrobicie. Bo on – nie wasz.

Ale dobrze – róbta tak dalej. Za 10 lat was nie będzie. Pies z kulawą nogą o was nie wspomni. Na wasze własne życzenie. I hak wam w smak, o to chodzi. Ja osobiście wami się brzydzę i gardzę. Won, hołoto.

39 thoughts on “Owsiak

  1. Poczytałem kilka zawistnych blogów. Ręce opadają. Zarzucają Fundacji, że nieprawidłowo wydają zebrane z datków pieniądze, ze fajerwerki kosztują, że na Woodstock są wydawane pieniądze. Irytuje ich koszt czasu antenowego zagarniętego niby przez WOŚP. Owsiak nie jest ideałem, ale ciekawe rzeczy wyprawia.

    Info dla krytyków. WOŚP jako fundacja ma obowiązek podawania do opinii publicznej rocznego zestawienia finansowego. Wystarczy poszukać i poczytać zanim wyleje się pomyje.

    1. Czytaniem dokumentów stricte ‚ekonomicznych’ niech się zajmują ekonomiści:
      http://rafalhirsch.blogspot.com/2010/01/finanse-wosp.html
      Z zrozumiałych względów, w sprawozdzaniu finansowym WOSP nie znajdziemy informacji o tym, ile pieniędzy na organizację i zabezpieczanie przeróżnych imprez finału WOSP wydały miasta, ktoś kiedyś powinien te wydatki w końcu policzyć.

  2. Uderz w stół a nożyce się odezwą. Niestety w tym kraju mamy takie a nie inne realia. W zasadzie ateizm przestaje wystarczać – człowiek myślący naturalnym torem staje się antyteistą. W Polsce święci się nawet nowo powstałe centra handlowe.

    Well, święcenie Leclerców ma taki sam sens jak święcenie muzeów, domów, czy mostów – biznes. Ma również pokazać wszystkim, że Kościół jest czwartą/piątą władzą. Konieczność ułożenia się z Kościołem musiał zrozumieć np. Kotan; dopóki się nie ułożył piętrzono mu problemy. Zatem od strony Kościoła jest to całkowicie racjonalna czynność – pokropek znaczy jakiś procent od wartości inwestycji.
    Dziwi mnie jedynie, że ludzie niewierzący (i np. bardzo letni w wierze) przeciwko temu nie protestują.

    Spór z religią stanowi podwaliny i źródło wszelkich argumentów, ponieważ jest początkiem – chociaż nie końcem — wszystkich sporów w dziedzinie filozofii, nauki, historii oraz natury człowieka.

    Wrrr… Skądeś wytrzasnął to tłumaczenie? „Źródło wszelkich argumentów” – to aż w uszach zgrzyta.

    1. Mamy pretensję do Owsiaka, czy do miast, które przy okazji finału WOŚP mają możliwość promocji? Wydatki miast na organizację koncertów i i inne koszty związane z finałem WOŚP generują też więcej zleceń dla lokalnych firm, i możliwość dodatkowego zarobku dla wielu osób. Zarobione pieniądze zostaną wydane w sklepach i część z nich wróci w postaci podatków do kasy miasta.

  3. Uderz w stół a nożyce się odezwą. Niestety w tym kraju mamy takie a nie inne realia. W zasadzie ateizm przestaje wystarczać – człowiek myślący naturalnym torem staje się antyteistą. W Polsce święci się nawet nowo powstałe centra handlowe.
    Przychodzą mi do głowy tylko ostatnio przeczytane słowa niedawno zmarłego Christophera Hitchensa:

    Spór z religią stanowi podwaliny i źródło wszelkich argumentów, ponieważ jest początkiem – chociaż nie końcem — wszystkich sporów w dziedzinie filozofii, nauki, historii oraz natury człowieka. Stanowi zatem początek – choć w żadnej mierze nie koniec -wszelkich dyskusji na temat dobrego życia i miasta sprawiedliwych. Religijna wiara jest niewymazywalna, dokładnie z tego powodu, że jesteśmy istotami, które nieustannie się rozwijają. Nigdy więc nie umrze śmiercią naturalną, a przynajmniej nie do momentu, kiedy wyzbędziemy się strachu przed śmiercią i przed ciemnością, i przed nieznanym oraz przed sobą nawzajem. Z tego względu właśnie nigdy bym jej nie zakazał, nawet gdybym zyskał taką sposobność. Być może ktoś z was powie, że to nad wyraz wspaniałomyślne z mojej strony. Lecz czy religia odwzajemni się wobec mnie taką samą dozą pobłażliwości? Stawiam to pytanie dlatego, że ja i moi wierzący przyjaciele różnimy się od siebie rzeczywiście i to w kwestiach zasadniczych. Ponadto prawdziwi i poważni przyjaciele są dostatecznie uczciwi i szczerzy, by to przyznać. Z nieskrywanym zadowoleniem udałbym się na ceremoniał bar-micwy ich dzieci, zachwyciłbym się pięknem ich gotyckich katedr, „uszanował” ich przekonanie, że Koran został podyktowany, choć wyłącznie po arabsku, pewnemu kupcowi analfabecie, albo zainteresowałbym się duchową pociechą, jaką niosą religie Wicca, hinduizm oraz dżinizm. W rzeczy samej to właśnie czynię, nie upierając się wcale przy uprzejmym oczekiwaniu wzajemności – co oznacza, że oni w zamian dają mi spokój. Jednak na coś takiego religia nie jest w stanie się zdobyć. Kiedy piszę te słowa i kiedy ty je czytasz, pobożni ludzie na różne, sobie właściwe sposoby planują twoją i moją zagładę, a także zagładę wszelkich, z takim trudem wywalczonych, ludzkich osiągnięć i zdobyczy, których dotknęła moja ręka. Religia zatruwa wszystko. żródło Christopher Hitchens : Bóg nie jest wielki

    1. Że niby ja (a uważam się za człowieka religijnego) planowałem/planuję zagładę p. Hitchensa i jemu podobnych?! Gorszej bredni w życiu nie słyszałem.

      1. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Widzisz kwantyfikator ogólny, tam gdzie go nie ma.

  4. I już się zaczyna oburzony jazgot prawicowych szmatławców, w szczególności internetowych.

    Pisze Pan, jakby nie wiedział, o co „się plują”. I nie sposób odmówić im (w pewnych aspektach) racji. I to na dwóch płaszczyznach nawet. Na płaszczyźnie obiektywnej – większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że część z funduszy zgromadzonych przez fundację pójdzie na cel inny niż deklarowany. A na płaszczyźnie doktryny katolickiej również mają rację – Przystanek Woodstock jest sprzeczny z doktryną katolicką (zatem katolik nie powinien dawać nań pieniędzy).
    Być może młody i naiwny jestem, ale uważam, że „prawda nas wyzwoli”. Zamiast powiedzieć prawdę – że krytycy są spójni, jeśli weźmie się pod uwagę, że są (żarliwymi) katolikami – i przez to ukazać nicość moralną tej religii, wysmażył Pan quasi-paszkwila, jak to hołota obsmarowuje „świętego” (niby to zupełnie bez powodu).

    A to, że prezydent wyświetli (zdaje się) logo WOŚP na fasadzie Pałacu Prezydenckiego.

    Gdyby na Pałacu wyświetlono logo Caritasu, to na pewno uzałby Pan, że jest OK?
    Znowu niespójność; ja uważam, że na Pałacu Prezydenckim nie powinny być wyświetlane żadne reklamy (pomijam już neutralność światopoglądową).

    A to, że para prezydencka wybiera się do studia telewizyjnego.

    Ale gdyby prezydent poparł Caritas miałby Pan coś przeciwko? I słusznie – prezydent nie jest od tego, by wspierać prywatne fundacje.
    Na marginesie zauważę, że biorąc pod uwagę, iż Prezydent jest najwyższym reprezentantem państwa, nie najlepiej to świadczy o państwie, gdy jego władze muszą odwoływać się do publicznej żebraniny, by zapewnić obywatelom współczesny poziom ochrony zdrowia.

    A to, że niejaki Pospieszalski (taki średni muzykant i denny żurnalista telewizyjny, jeśli kto nie wie) był na jakimś spotkaniu owsiakowym i musiał ze swymi fanami rozmawiać nie tak daleko od kibla, jak mu to pasowało.

    A mawiają, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Nie wiem, o jakim incydencie z Pospieszalem Pan mówi (aż tak mediów nie śledzę), ale osoba, która swoich krytyków wyprasza za drzwi Z AUTOMATU budzi we mnie podejrzenia (że nie jest tak czysta jak się przedstawia).

    A to, że sam Owsiak mówi „siema” zamiast ”witam państwa serdecznie” i nie wali czołem przed pedofilami w sukienkach…

    Ale „wiochmenów” wysłałby Pan z powrotem na wieś? I niech się cieszą, że nie dostają „po gębie” od stójkowego?
    Tak krytykowany przez Pana powszechny upadek kultury jest powodowany w przemożnym stopniu przez media (i Owsiak jest nieodrodnym synem tych mediów).

    Wkurza mnie to niemiłosiernie. Ten facet zrobił dla biednych ludzi, dla Polski i dla całej cywilizacji więcej, niż Kościół Kat. przez 2000 lat istnienia – a jest dla prawicy wrogiem publicznym numer 1…

    Przesada – ani Owsiak nic szczególnego nie robi (zwłaszcza gdyby chcieć policzyć jego bezpośredni wkład), ani KK nie robił „na tej niwie” mniej (inna sprawa, że konserwował systemy, których immanentną cechą był wyzysk).

    Wiem, że tego nie zrobicie. Bo on – nie wasz.

    Nie zrobią tego nie dlatego, że Owsiak „nie ich”, tylko dlatego że psuje interes – dobroczynność to niestety biznes. Jak ktoś da „na Owsiaka”, to zapewne nie da już na Caritas. I o to chodzi w tym ataku, a nie o to, że nie mogą znieść „szlachetności Owsiaka”.

    Ale dobrze – róbta tak dalej. Za 10 lat was nie będzie. Pies z kulawą nogą o was nie wspomni. Na wasze własne życzenie. I hak wam w smak, o to chodzi. Ja osobiście wami się brzydzę i gardzę. Won, hołoto.

    Uważam, że wbrew temu co się Panu wydaje, prędzej przetrwa katolicyzm niecywilizowany, niż cywilizowany. Miękka wiara w stylu księdza Bonieckiego (czy liberalnych kościołów zachodniej Europy) nie przetrwa – bo nikomu nie jest specjalnie potrzebna i bardzo krótka z niej droga do ateizmu (vide ks. Obirek); natomiast fundamentalizm „terlikowski”, czy radiomaryjny ma realne poparcie. Mżonką jest myślenie że to się zmieni. To liberalne kościoły anglikańskie świecą pustkami w Brytanii, a nie świątynie katolickie.

    1. 1. Ależ oczywiście, że doskonale wiem, dlaczego Owsiak jest atakowany. Zagraża komuś – finansowo i ideowo, to proste. Z mojego punktu widzenia: bardzo dobrze, że zagraża; i tyle w tej sprawie.
      2. Czy uważam Owsiaka za świętego? Absolutnie – nie; byłoby dla mnie wręcz koszmarem, gdyby spełniał popularnie rozumiane cechy świętości, nie znoszę doskonałości – z reguły jest fałszywa. On tylko wykonuje wspaniałą robotę na jednym wąskim odcinku; i to by usprawiedliwiło go nawet wtedy, gdyby był ostatnim moczymordą i uwodzicielem 13-latek.
      3. Jurkowe „siema” to nie wiocha. Wiocha – to kibicować Lechii Gdańsk albo walić browar pod GS-em. To twórczo – i zabawnie – użyty język potoczny. To użycie jest wręcz na poziomie literatury (vide: teksty Masłowskiej).
      4. Dość lubię ks. Bonieckiego (choć w najmniejszym stopniu – jako zakamieniały ateista – nie podzielam jego poglądów; ale to nie znaczy, bym mu był w jakimkolwiek stopniu niechętny); to porządny i spokojny człowiek. Ale nie życzę nawet jemu i jego stronnikom przetrwania ideowego, choć to klasyczne „mniejsze zło”. A już fundamentalizm „terlikowski” – to dla mnie czysta zgroza, średniowiecze. To zaś, że ten najbardziej wsteczny kierunek myślenia ma poparcie w narodzie – dowodzi tylko tego, ze ten naród jest chory umysłowo. W sporej części; na szczęście, nie w całości. I myślę jednak, że ta część będzie pomału odchodziła w niebyt, amen.
      5. Jakiekolwiek wyświetlenie czegokolwiek związanego z religią i Kościołem (dowolnym) na gmachu rządowym uznałbym naturalnie za niedopuszczalne. Podobnie jak publiczny udział prezydenta czy premiera w mszy (prywatnie – bez informowania opinii publicznej – mogą sobie robić, naturalnie, co chcą; nawet wieczorem odmawiać paciorek albo palić kadzidełka – ich sprawa) albo zaproszenie biskupa do Sejmu. To są – i mają być – inne światy, oddzielone murem.
      6. I ostatnia uwaga: nie znam bardziej kretyńskiego i szkodliwego społecznie hasła (no, może ciut przesadzam…) niż „prawda was wyzwoli”. Jak to słyszę, na ostre wymioty mi się zbiera; kiedyś na ten temat napiszę.

      1. On tylko wykonuje wspaniałą robotę na jednym wąskim odcinku; i to by usprawiedliwiło go nawet wtedy, gdyby był ostatnim moczymordą i uwodzicielem 13-latek.

        Zgodzę się, że nie unieważniałoby znaczenia tej „roboty”, ale za nic by go nie usprawiedliwiało; pamiętam Pana wypowiedzi, jak to niektórym „więcej wolno”. I po takich wypowiedziach, trudno się dziwić, że w historii różne podłoty na eksponowanych stanowiskach były (programowo) bezkarne. Jak to powiedział Chomsky „most intellectuals are servants of power”. Są użyteczni – a to uzasadnią prawo pierwszej nocy „polepszaniem genotypu chłopstwa”, a to przemoc seksualną wybitnymi dokonaniami reżysera, a to mniejszą odpowiedzialność karną za przestępstwa statusem społecznym ofiary/sprawcy.
        Gdybym chciał być złośliwy powiedziałbym, że każde społeczeństwo ma takich lewicowców na jakich zasługuje.😉

        3. Jurkowe „siema” to nie wiocha. Wiocha – to kibicować Lechii Gdańsk albo walić browar pod GS-em. To twórczo – i zabawnie – użyty język potoczny. To użycie jest wręcz na poziomie literatury (vide: teksty Masłowskiej).

        Czyli Pana najwięksi idole – Tusk i Kwaśniewski – to również wiocha? Przecież to zapaleni kibice.

        A już fundamentalizm „terlikowski” – to dla mnie czysta zgroza, średniowiecze. To zaś, że ten najbardziej wsteczny kierunek myślenia ma poparcie w narodzie – dowodzi tylko tego, ze ten naród jest chory umysłowo.

        Niczego takiego nie dowodzi. Tego typu wypowiedzi (inne, które czytałem wskazują, że nie jest Pan zbyt daleko od tego antyideału) przypominają uzasadnienia kolonizatorów, jak to niosą cywilizację chorym/głupim itp. narodom.
        A prawda jest taka, że jeśli jedyną drogą poprawy sytuacji ekonomicznej społeczeństwa będzie emigracja, to nigdy się sytuacja w Polsce (pod tym względem) nie zmieni.
        Pomijam już, że to Pański ulubienieć – Kwaśniewski – zdradził siły postępowe; w latach 90-tych toczyły się spory światopoglądowe i lekką przewagę miała opcja liberalna; to lewica pod jego przewodnictwem odpuściła to „pole”. Dlatego proszę za dużo od społeczeństwa nie wymagać, skoro „luminarze” (bądźmy dlań litościwi) zawodzą.

        6. I ostatnia uwaga: nie znam bardziej kretyńskiego i szkodliwego społecznie hasła (no, może ciut przesadzam…) niż „prawda was wyzwoli”. Jak to słyszę, na ostre wymioty mi się zbiera; kiedyś na ten temat napiszę.

        Użyłem tego z lekka szyderczo. Choć domyślam się, co Pan ma na myśli i przewiduję, że w Pana krytycyzmie tego hasła nie znajdę nic godnego poparcia (zakładam, że będzie Pan bronił „necessary illusions”).

    2. > „większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że część z funduszy zgromadzonych przez fundację pójdzie na cel inny niż deklarowany.”
      Część odsetek od zgromadzonych na kontach funduszy. Mam wrażenie, że to jedna z najczystszych fundacji, jeśli chodzi o relację deklaracji do faktów.

      > „Przystanek Woodstock jest sprzeczny z doktryną katolicką”
      Och, gdyby Kościół zaczął odcinać się od wszystkiego co jest sprzeczne z doktryną katolicką! [PAK tu sobie marzy, bo Kościół musiałby zacząć od odcięcia od Radia Maryja, wyrzucenia abp. Michalika i wszystkich politykujących księży😛😀 ]
      Poważnie: co jest sprzecznego z doktryną katolicką w koncertach pod gołym niebem? A ‚róbta co chceta’ bardzo przypomina mi nauczanie św. Pawła z Tarsu😀

      >”Zamiast powiedzieć prawdę – że krytycy są spójni […] „
      Który to raz widzę wezwanie do mówienia prawdy, która nie ma nic wspólnego z prawdą (np. w definicji Tarskiego), a dużo z wyobrażeniami autora. (Przy tym upraszam o zmniejszenie kalibru słów. Zwłaszcza, że cytat pochodzi z Ewangelii, gdzie Jezus tak mówi o sobie, czyli zgodnie z doktryną katolicką, o Bogu. Kontynuując nawias, w ramach wieczornej katechezy😉 , ‚prawda’ w odniesieniu do Boga w Biblii, oznacza nie tyle wierność faktom, co wierność deklaracjom, dokładniej — Bożym obietnicom (tu: obietnicy Zbawienia). Jak dla mnie w tym momencie treść staje się tak prosta i oczywista, że uznałbym za obrazę inteligencji interlokutora dodawanie czegokolwiek😀 )
      Wracając do tematu — nie widzę spójności u krytyków, bo np. ‚róbta co chceta’ przeszkadza im w wykonaniu Owsiaka, ale nie przeszkadza w wykonaniu własnym (gdy np. domagają się prawa do oszczerstw); nie przedstawiają też jednolitej argumentacji. Co do ich katolicyzmu — nie wiem, czy jest żarliwy, jest na pewno za to pokazowy.
      I jeszcze jedno, pamiętam gdy pierwszy raz stanąłem twarzą w twarz z konserwatywno-narodowym krytykiem Jerzego Owisaka (a było to chyba dekadę temu), uderzało mnie celowe przekręcanie nazwiska na „Owsik” w jego ustach. A, zostawiając na boku kulturę tego konkretnego krytyka, to świadczy, że krytykowany nie tyle jest przedmiotem intelektualno-ideologicznej dyskusji, co budzi głęboką, osobistą irytację.

      >”Ale gdyby prezydent poparł Caritas miałby Pan coś przeciwko?”
      Nie do mnie adresowane, ale odpowiem. I odpowiem inaczej niż Gospodarz🙂
      Po pierwsze, nie miałbym nic przeciwko, gdyby chodziło o akcję zbiórki pieniędzy.
      Po drugie, Caritas jest o wiele bardziej uwikłany w ideologię, w porównaniu do jawnie się od ideologii i polityki odcinającego Jerzego Owsiaka. Wiem, że Jerzy Owsiak nie jest osobą „bez właściwości”, że zapytany potrafi czasem powiedzieć, co sądzi o tej, czy innej sprawie; ale też nie pozwolił sobie nigdy na przypięcie jakiejś ideologicznej łatki Orkiestrze, nie dał się też zaprosić do komitetu poparcia kandydatów politycznych. Czasami przytacza się jego dyskusję na temat Przystanku Jezus, gdzie stanowczo wypraszał sobie dyskusje na tematy poglądów.

      >”Jak ktoś da „na Owsiaka”, to zapewne nie da już na Caritas.”
      Tego dnia zapewne nie. Ale już tydzień, dwa później?
      Nie widzę, by ‚dawanie na Owsiaka’ przeszkadzało w ‚dawaniu na Caritas’, oczywiście o ile ktoś się nie zabawi w robienie z tego konkurencji i ostrego przeciwstawiania sobie tych organizacji. A to robią krytycy Owsiaka… Ale i oni nie są tak głupi, by urządzać kontrzbiórkę tego samego dnia.
      Nawiasem mówiąc, skuteczna akcja reklamowa sprawiła, że wiele osób w moim otoczeniu twierdzi, że „polskie prawo przewiduje oddawanie 1% podatku na Caritas”🙂 Co z tym robić?😀

      Dla mnie krytyka Owsiaka ma kilka źródeł. I nie sądzę bym znał je wszystkie.
      Pierwsze, to chyba rzeczywiście irytująca forma młodzieżowości (język i hasło ‚róbta co chceta’, połączone ze stereotypami o kulturze młodzieżowej) dla osób konserwatywnych.
      Drugie, to przełamanie monopolu religijnego na dobroczynność. Owszem, Owsiak nie był pierwszy, ale zasięg jego działania był największy. Być może tu należałoby dodać jeszcze parę słów o rozrywkowości akcji, bo ona uderza w pewien wzór, według którego wszelkie dobro staje się wśród smutku i łez, a przynajmniej powagi.
      Trzecie, to powszechne u nas krytykanctwo. Na dokładkę podlane jakimś zgorzknieniem po kolejnych przegranych przez PiS wyborach. (Nie sugeruję związku bezpośredniego, ale pośredni wpływ na zasięg zjawiska, owszem. Bo nie widzę powodu do szerszych krytyk w tym roku, niż w roku ubiegłym, czy dwa-trzy lata temu. A ‚kontrakcję’ widzę szerszą.)

      PS.
      Ks. Obirek wystąpił ze stanu kapłańskiego, ale nie porzucił wiary, a nawet nie porzucił chyba nawet wyznania. Z ateizmem zapewne chodziło o Tomasza Polaka?

  5. zamknąć swoje brudne, wykrzywione nienawiścią mordy

    Ja osobiście wami się brzydzę i gardzę. Won, hołoto.

    Kultura wypowiedzi wręcz mnie przygniotła.
    Pomyśleć, że kiedyś lubiłem czytać Pańskie felietony w WiŻ. W 1999 przekonałem się o pewnych brakach w wiedzy, teraz ostatecznie o brakach w kulturze osobistej – ale to już nie moje zmartwienie.
    (W świetle powyższych już zupełnie nieistotne jest, że WOŚP łamie obowiązujące w Polsce prawo oraz własny statut)

  6. „Autor – zwany także przez niektórych Gospodarzem, co sprawia mu dużą przyjemność – bardzo uprzejmie prosi, by nie próbować przesadnie agresywnie komentować zamieszczanych tu tekstów.

    W szczególności autor uprzejmie zawiadamia, że chamstwo, w tym użycie niektórych słów powszechnie uważanych za niestosowne, i antysemityzm nie będą w tym miejscu tolerowane, autorzy zaś takich wypowiedzi zostaną zablokowani.”

    Widac prezentuje Pan soba wystarczajaco duzo chamstwa, ze dla innych juz nie starcza…

  7. o to wlasnie dziennikarstwo dzisiejsze… pff.. zakladam, ze w swoich dziennikarskich publikacjach tez byl pan tak obiektywny i wywazony jak tu (chociaz tutaj, na wlasnym blogu, ma pan prawo do nieobiektywnosci), ale jakos watpie, zeby w poczytnych dziennikach i innych innego jezyka pan uzywal. Pan juz jest starszym czlowiekiem i dobrze…(tylko niech Pan sie nawroci w pore, bo tak sie sklada, ze po smierci moze byc pan zaskoczony tym, ze cos tam jednak jest. Wspomni Pan moje slowa.) Szkoda tylko ze tyle ludzi mlodszych popiera to co pan wypisuje. Ciagle mam nadzieje, ze to margines i ze Polska i cala zachodnia cywilizacja nie upadnie przez takie poglady jak te. Poza tym pisze pan o sobie, ze wszelki seks dla przyjemnosci, geje i lesbijki etc. na tak. Niech zauwazy pan, ze np. w holandii nowy lewicowy (o tak ten, z ktorym sie pan identyfikuje) trend pragnie zalegalizowac pedofilie i pewnie to zrobia, tak jak z tzw. ” zwiazkami partnerskimi”. Wiec jako przodujacy lewicowiec co pan tu o pedofilach w sukienkach pie***. Toz to, zgodnie ze swiatopogladem lewicowym, awangarda lewicowego postepu. Powinien tu pan ich hołubić bo w koncu seks dla przyjemnosci i seksualna wolnosc czy nie? Jak pana koledzy lewicowcy uznaja, ze dzieciom to tez sprawia przyjemnosc. (z czym sie nie zgadzam, ale ja nie lewicowiec) Oj daleko w tyle pan jest za lewicowcami. Taki pan wolnosciowy a ksiezom pan odmawia? No czyz to nie hipokryzja..

    Zeby bylo jasne ja jestem przeciw wszelkiej pedofilii, a takze przeciw gejom, lesbijkom, seksem ze zwierzetami, nekrofilia i innymi seksami dla przyjemnosci z wyjatkiem tego miedzy kobieta a mezczyzna, NIe podzielam tez innych lewicowych pogladow, ale ze u pana , bezkompromisowego lowicowca z przekonania, tego co na zawsze i na wieki wiekow nim bedzie taki dysonans.. nie do zrozumienia to.. no no no. Moze musi Pan zrewidowac swe poglady by byly bardziej spojne. Raczej nie pozdrawiam, ale

Możliwość komentowania jest wyłączona.