Telewizja. Tfu. Co dalej?

Mój dostawca kablowy okazał się łaskawy: bez dopłat dołożył do cyfrowego menu kilkanaście kanałów, które dotychczas były dostępne tylko jako analogowe. W ten sposób wszystkie mam na jednym pilocie, co jest – naturalnie – wygodniejsze. I wszystko byłoby więcej niż przepięknie, gdyby nie to, jakie to są kanały. Pooglądałem trochę – i resztki włosów stoją mi sztywno dęba. W sumie oferta łączna jest teraz dość makabryczna.

Mamy tu więc pewną ilość programów „ezoterycznych”, z wróżkami i „oddziałującymi na mnie” poprzez ekran bioenergoterapeutami (faktycznie, oddziałują: jak spotkam na ulicy takiego typa, to naprawdę kopnę w dupsko). Mamy zestaw kanałów „dla dorosłych”, polegających głównie (zapewne nadal, bo to za odrębną opłatą, której naturalnie nie mam zamiaru wnosić – a znam szczegóły stąd, że kiedyś to-to było „za fryko” i znęcony niewinną nazwą – niebacznie zajrzałem) na piłowaniu przez wytatuowanych osiłków jakichś tłustych kaszalotów na wciąż tej samej kanapie. Mamy jakiś niewiarygodny wysyp programów „sportowych”, gdzie i poker i wrestling. Mamy niemniejszą obfitość kanałów muzycznych – a to disco, a to techno, a to pop. Mamy kanały „lifestylowe”, z kuchnią i weselami.

Nie mamy natomiast BBC Knowledge. żeby tylko jeden przykład wymienić.

Jednym słowem: w tandetnych przyprawach cuchnąca wymiotna papka dla idiotów i debili.

Ja wiem: to jest biznes. Kretyńska i chamska publika chce to oglądać, to się jej to daje. A właściwie – sprzedaje, i dlatego powoływanie się w uzasadnianiu tego procederu na wolność słowa jest czystej wody demagogią.

Co z tym paskudztwem robić?

Otóż sądzę, że zostawienie wszystkiego przez państwo rynkowi i dumne desinteressement w tej sprawie – to po pierwsze, głupota, po drugie – przestępstwo cywilizacyjne. Bo to państwo ustala reguły tego biznesu; i jeśli jest on taki, jaki jest – to wynik działania owych reguł. Czyli reguły te są do bani.

A jakie powinny być? Co robić, jeśli nadawca chce pokazywać jakieś ohydy majaczące o numerologii albo homeopatii, czy jęczące i wijące się w „erotycznym szale” chamskie pudła, i znajduje na to klientów?  Co zrobić, jeśli oferuje nam kolejną idiotyczną rozrywkę typu „Fun4you”? Albo siódmy kanał sportowy? To proste: walnąć mu taką opłatę koncesyjną, żeby niszowy kanał popularnonaukowy czy teatralny (myślę naturalnie o teatrze klasycznym) albo ambitny kulturalny – stał się dla niego konkurencją nie do wytrzymania.

Przy okazji: trzeba zrezygnować ze wszelkich ulg dla programów religijnych i różnych „nadawców społecznych” oraz wyrzucić „metafizyczną” tematykę w całości z programów „ogólnych”; ale to akurat jest temat ciutkę inny, więc zostawmy go.

A w ogóle mam jeszcze taki pomysł. Kraje Unii Europejskiej powinny się zrzucić i utworzyć wspólny, tłumaczony na wszystkie języki, multipleks – złożony z jakichś 8-10 kanałów, poświęconych wyłącznie rozmaitej  informacji, wysokiej kulturze, sztuce i nauce, dokumentalnych wreszcie, czy z publicystyką najwyższej próby. Te kanały nie powinny w ogóle nadawać reklam i być w całości opłacane ze wspólnych funduszy. Należy je robić bez zakładania, że widz jest idiotą i nie wytrzymuje więcej niż ośmiu minut skupienia uwagi (bardzo przeze mnie ceniony kanał „Planete” potrafi nadawać ciurkiem dwugodzinne reportaże – i jakoś wychodzi na swoje…), korzystając wyłącznie z najwybitniejszych twórców telewizyjnych z całego kontynentu. Ten pakiet powinien być obowiązkowo bezpłatnie udostępniany przez nadawców (platformy satelitarne i stacje kablowe, jeśli się uda – to również „on air”). A z resztą niech sobie robią co chcą, przy uwzględnieniu oczywiście zróżnicowania opłat koncesyjnych.

Sądzę otóż, że taka masa funduszy europejskich jest wyrzucana w błoto i trafia do kieszeni rozmaitych cwanych wydrwigroszy, organizujących jakieś tam „szkolenia kwalifikacyjne” i inne pierdoły – że uszczknięcie z tego paru miliardów euro rocznie nie przyniesie żadnych szkód społecznych. A skierowanie ich na zrobienie porządnej telewizji dla ludzi wykształconych i inteligentów – będzie tylko z pożytkiem.

12 thoughts on “Telewizja. Tfu. Co dalej?

  1. A może to nie tędy droga? Może zwyczajnie telewizja jest medium w stadium regresji – młode pokolenie szuka informacji i rozrywki w sposób aktywny – od tego ma internet. Telewizja traci na wartości i jakości.

    Operatorzy kablówek oferują już tak wielką liczbę kanałów, że strach myśleć ile czasu dziennie człowiek traci na przerzucanie kanałów zanim znajdzie cokolwiek wartego zatrzymania się na chwilę, a i tak często dochodzi na końcu do wniosku, że „nic nie ma w tej telewizji”. Sam od kilku lat telewizora już nie posiadam, z czego się cieszę, zwłaszcza widząc podobny trend wśród wielu znajomych. Być może to co obserwujemy, czyli wysyp „śmieciowych” kanałów, których nikt nie chce oglądać i które wręcz zniechęcają do telewizji, to świadectwo równi pochyłej na której owo medium się znajduje?

  2. Może pan podać jakieś precyzyjne kryteria oceny, czy wydarzenie kulturalne należy do „wysokiej”, czy „niskiej”, który twórca jest „najwybitniejszy”. A jeśli nie, to kto ma o tym decydować? Zapewne tzw. „autorytety”, ale tu znowu można zapytać – kto wybierze owych mędrców?

    P.S
    Z opóźnieniem, ale życzę 100 lat😉.

    1. Oczywiście, że wpadamy tu w paradoks łysego: kto ma 200.000 włosów nie jest łysy; kto ma 2 – jest, więc od ilu włosów zaczyna się łysina? Nierozstrzygalne. Podobnie: Górecki to na pewno kultura wysoka, raper McPipka – to szajs; a co z panem Rubikiem? Więc, niestety, oparcie się na zdaniu autorytetów jest rzeczywiście nieuniknione. A kto to jest – w tej dziedzinie – autorytet? Odpowiem jak matematyk: autorytetem był Waldorff i autorytetem jest ten, kogo autorytet uznaje za autorytet. To się – kto nie wie – nazywa indukcja zupełna.

  3. „Jesteś bardzo rzadkim zjawiskiem, człowiekiem inteligentnym”, „…reszta (jeśli chcesz: „lud”), prawdę mówiąc, niech idzie do diabła lub się zachla na śmierć” – protestuję!!! My ludzie inteligentni mamy obowiązek, taki sam jak międzywojenna i XIX-to wieczna polska inteligencja: mamy nieść kaganek oświaty, ogłady, kultury, etyki i tak dalej. Ja wiem, że to trudne i uciążliwe i frustrujące – bo w większości wypadków nieskuteczne. Jeżeli państwo zrzuciło sobie z grzbietu obowiązak wychowania, formatowania i kształtowania obywateli – to czynności te wykonują inni, dla zarobku, na swoją rzecz. Wina jest po stronie idiotów pseudo-liberałów w chicagowskim stylu, którzy mają tylko kilka celów: deregulację i wolną grę dla banków i potentatów finansowych, organiczanie praw pracowniczych oraz utrzymywanie politycznego staus quo na swoją korzyść. Przy tym liberalizm w zakresie praw człowieka, moralności i mentalności ich kompletnie nie interesuje – nie rozumieją tego. To m.in. Tusk i jego ferajna – beneficjenci „zielonej wyspy” – póki co. Beneficjenci wyboru miejszego zła – skoro wciąż grożą idioci i łajdacy z PiS-u, kolejnych post PiS-ów i IV RP. Inteligenci nie mogą w tej sytuacji milczeć. Nie mogą próżnować. Muszą krzyczeć swoją prawdę o wartościach i obowiązkach. Muszą dać przykład. Muszą piętnować głupotę, prostactwo i chamstwo. Do upadłego!

    1. Niezupełnie się z tobą zgadzam. Niby rzeczywiście mamy te obowiązki inteligenckie, zgoda; ale moje długoletnie doświadczenie powiada, że owego „ludu” – oddziałując tylko na niego – nie wychowasz. Lenin próbował ze średnim dość rezultatem. Natomiast funkcjonowanie państwa masz (nikłą) szansę zmienić, tworząc odpowiednie grupy nacisku – na tę część rządu, która nie ulega zaczadzeniu przekonaniem o własnej doskonałości i omnipotencji. Skutek powinien być ten sam (podniesienie poziomu publiki) lecz łatwiejszy do osiągnięcia: mniej ludzi musisz przekonać i jednak sprawniejszych umysłowo od leninowskiej kucharki. A ferajna Tuska ma takich sprawnych stosunkowo więcej, niż inni, co mówię z żalem. Nie myślę naturalnie o kaczorstwie, ziobrostwie i innej oszalałej lewackiej katoprawicy (tak, tak: nie pomyliłem się), bo ich wszystkich tylko do psychiatryka, oczywiście.

  4. Jest taki kanał już, mający spełniać rolę europejskiej telewizji informacyjnej. Nazywa się Euronews i jest tłumaczony na większość języków europejskich, łącznie z rosyjskim, a nawet czasami polskim. A poziom? To zależy co kogo interesuje. Jeśli pudła i „erotyczny szał” to tam raczej nie, ale jeśli np. problemy Hiszpanów, Portugalczyków i innych nacji europejskich to i owszem jest to nie tylko propozycja programowa ale i językowa. Nie przekonuje mnie argument o 1% bo to oznaczałoby, że 99% stanowi przykład platońskiej definicji ludu. Należy ich chronić przed nimi samymi, bo robią sobie krzywdę.
    Wesołych Świąt

  5. Tak kanałów takich jak BBC Knowledge czy National Geographic nie ma w ogóle.A pozostałych kanałów z programami dokumentalnymi jest zdecydowanie za mało. Np. kanał Discovery,kiedyś dało się go oglądać a teraz kicz i same powtórki. Za BBC Knowledge i NGC Multimedia każą sobie słono płacić. Ciekawe czy coś się zmieni?

    1. Discovery kilka lat temu zatrudniło na stanowisku decyzyjnym młodego „fachowca” z MTV, czyli przedstawiciela tej warstwy TFUrców telewizyjnych, która powinna być z mocy prawa eksterminowana przez uśpienie (w łagodniejszej wersji: skierowana do stałej pracy w kamieniołomach). No i mamy rzeczywiście kit z gatunku krew i sperma ozdobione wygłupami błaznów. Ale oglądalność im oczywiście wzrosła.

  6. „Kraje Unii Europejskiej powinny się zrzucić i utworzyć wspólny, tłumaczony na wszystkie języki, multipleks – złożony z jakichś 8-10 kanałów, poświęconych wyłącznie rozmaitej informacji, wysokiej kulturze, sztuce i nauce’ dokumentalnych wreszcie czy z publicystyką najwyższej próby”

    I oglądałby je 1% widzów. O ile w ogóle. Jesteś bardzo rzadkim zjawiskiem, człowiekiem inteligentnym. Wymieramy. Albo od dawna nie oglądamy telewizji w ogóle, to i nie uwzględniają nas w ramówce.

    1. Myślę, że więcej niż 1%, ale rzeczywiście z pewnością niewiele. Ale tylko ci ludzie mnie interesują, reszta (jeśli chcesz: „lud”), prawdę mówiąc, niech idzie do diabła lub się zachla na śmierć. A niekomercyjnej telewizji oglądalność nie obchodzi. Zaś owa „wymierająca” (mam nadzieję, że niezupełnie) inteligencja – to nadal liderzy opinii. Jeden facet w tej kategorii (i jego satysfakcja) wart jest co najmniej stu karków czy głupawych blondynek z hipermarketów.
      A tak przy okazji: spokojne i rzeczowe EuroNews nadawane są w sporej już części po polsku. Właśnie o to chodzi. Jak będzie nadawane wyłącznie po polsku – zapewne nie wygra z głupawym i agresywnym TVN24, ale sporą część wartościowej widowni panom Rymanowskiemu i Morozowskiemu odbierze.

    2. Jeśli te kanały byłyby pod numerami gdzieś między 165 a 173, to pewnie nawet mniej niż 1%. Ale przecież można takie kanały kazać zakodować w miejscach od 1 do 8. 97% będzie za leniwe, żeby przekodować i oglądalność byłaby z całą pewnością dużo wyższa. Sposobów jest pewnie dużo więcej, trzeba tylko chcieć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.