W sprawie marszu

Moja dawna szkolna koleżanka przysłała mi odnośnik do z górą 18-minutowego filmu z rejestracją „prawdziwego obrazu” niedawnego Marszu Niepodległości – i z delikatną sugestią, że obraz tegoż serwowany nam przez wszelkie stacje telewizyjne był zakłamany i sfałszowany oraz tkwiącym w podtekście pytaniem: dlaczego? Film ten zresztą jest – zwłaszcza przez zwolenników Prezesa – przekazywany po Internecie mailem łańcuszkowo, w imię szerzenia Prawdy-Która-Was-Wyzwoli…

Tu – spokojna masa ludzi sunie z jakimiś hasłami dość dostojnie, tam – kibole naparzają się z policją, płoną auta, słychać jakieś zwierzęce ryki… Ze strony mediów profesjonalnych – jawna manipulacja. Oskarżane, że pokazały nie to, co trzeba – na dodatek muszą się bronić przed zarzutem, że nie pokazały szlachetnego oblicza idącego w marszu jednego czy drugiego Profesora z IPN-u; a przecież to IN-TE-LEK-TUA-LISTA. Ani nie dały zbliżenia pięknego hasła BÓG-HONOR-OJCZYZNA.

Przyznaję. Jako stary propagandysta i znany manipulator z czasów jeszcze PRL (to piszę na wszelki wypadek, gdyby jakiś Komentator Prawicowy zechciał mnie Zdemaskować: niech się nie trudzi, robię to własnoręcznie) przyznaję: przekaz medialny wydarzeń z 11.11 nie oddawał w pełni rzeczywistości. Zadajmy sobie jednak rzeczywiście tkwiące w liście mojej szkolnej koleżanki dramatyczne pytanie: czemu?

Pominę – usiłując znaleźć tę odpowiedź – wyjaśnienie, że media nie przepadają za Prezesem i jego PT Ferajną. Mają w końcu te wykształciuchy za co Jego Dostojności nie kochać; byłoby to bowiem tylko proste – zasłużone – odwzajemnianie wyrażanych wielokrotnie publicznie – tak przez Wodza, jak i jego Pachołków – uczuć. Tyle, że takie – wysublimowane w końcu i motywowane psychologicznie – pobudki nie wchodzą w rachubę wobec wagi innych czynników. Zresztą tezie tej przeczy  fakt, że nie skupiono uwagi Publisi także na wdziękach wyraźnie przecież nieprzychylnej Prezesowi (a być może również Bogu i Honorowi…) pani Szczuki, prowadzącej wraz z jakimiś Artystami Kolorową Niepodległą. Zapewne w dodatku bardziej atrakcyjnej wizualnie, niż Profesor Żaryn. Więc nie o ideolo tu biega.

A o co?

Odpowiedź zna klasyk: kasa, misiu, kasa! Dokładniej zaś – oglądalność. Żadna telewizja – zapewne poza tak Doskonałą Warsztatowo jak TV Potrwam, czy jakoś tak – nie będzie dziś pokazywała 18 minut na pełnym ekranie sunącego tłumu. Bo widz, niestety, zaśnie. Albo pójdzie do lodówki po piwsko, albo nawet się niepatriotycznie wysika. A oglądalność diabli wezmą i reklamodawcy zapłacą za tydzień mniej…

Zapewniam Sz. Państwa, że gdyby w toku tej naparzanki gangu Prawica Boys z policją któryś z kamerzystów dostrzegł lufą swego sprzętu jak ktoś w oknie na trzecim piętrze podrzyna gardło jakiejś Babci – natychmiast straciłaby atrakcyjność także naparzanka, nie tylko Dostojni Reprezentanci Godności Narodu. Co więcej, stosowne (czy raczej niestosowne) zdjęcia obiegłyby natychmiast cały świat i pies z kulawą nogą już by nie mówił o Honorze, Ojczyźnie i różnych takich. Ani o Dzielnych Polakach, Którzy Obalili Komunizm.

Takie jest życie, proszę Państwa. Takie są media u progu XXI wieku.

I powiem wam coś: z najzupełniej innego powodu i z innej motywacji mnie się to też niezbyt podoba.

PS. Już po opublikowaniu tych uwag zwrócono mi uwagę, że w omawianym filmie bardzo sprytnie podmieniono dźwięk – na piękną, patetyczną muzykę. A jeśli ktoś chce posłuchać dźwięku właściwego dla tej ponurej hecy, to może posłuchać – i ogladać – tutaj:

Mniej więcej od 1:30′.

7 thoughts on “W sprawie marszu

  1. B M :
    …Która wyje WIELKA POLSKA KATOLICKA, a mnie ciarki po grzbiecie chodzą, bo żadnej wielkości, a tym bardziej katolickiej, dla Polski sobie nie życzę.

    Mam wrażenie, że ponownie będzie Pan musiał zadeklarować, że na PO więcej Pan nie zagłosuje. Pozwolę sobie zacytować kawałek expose premiera: ‚Jeśli mamy być wielkim, silnym narodem w tych trudnych czasach, to musimy umiejętnie i mądrze oprzeć się także na tej wspólnej tradycji”.

    1. Otóż w życiu nie ma tak, by kandydat(-ka) na żonę/męża/pracownika/pracodawcę – a co dopiero kandydat na „mojego” polityka – spełniał nasze wymagania w 100%. Twierdzę – być może pesymistycznie – że zawsze wybieramy mniejsze zło. Jak na dziś – bo to się przecież zmienia – Tusk spełnia moje wymagania lepiej niż inni; dużo gorzej w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych niż Palikot, ale dużo lepiej od niego, gdy chodzi o klasę osobistą, kindersztubę i sposób zachowania, a poza tym ma zdrowe poglądy ekonomiczne. Nie wspomnę o naszym JakZapatero Grzesiu, bo to śmiech i zgroza w ogóle. Oczywiście nie wspomnę o Wodzusiu ani o Ziobractwie. Więc – w sumie – jak na razie zdania zmieniać nie muszę. Decyduje summa. Doskwiera mi ten przyrząd w Sejmie nad drzwiami, ale mniej niż głupota gospodarcza populistów. I tyle.

  2. Już po opublikowaniu tych uwag zwrócono mi uwagę, że w omawianym filmie bardzo sprytnie podmieniono dźwięk – na piękną, patetyczną muzykę. A jeśli ktoś chce posłuchać dźwięku właściwego dla tej ponurej hecy, to może posłuchać – i ogladać – tutaj:
    Mniej więcej od 1:30′.

    Panie Bogdanie, posłuchałem.
    Od 1:30′.
    Co usłyszałem: BÓG-HONOR-OJCZYZNA; bohaterom cześć i chwała; niepodległość nie na sprzedaż.

    Zaiste, była to strasznie ponura heca.

    1. Mało pan usłyszał;coś mi się wydaje, że słyszał pan tylko to, co chciał usłyszeć. Jest tam więcej haseł, daleko groźniejszych i obrzydliwych. Jest wstrętny zwierzęcy ryk zbydlęcałej tłuszczy, żądnej bójki i rozróby. Tłuszczy, która – gdyby jej na to pozwolono – wieszałaby i rozszarpywała na kawałki ludzi, uważanych przez siebie za przeciwników politycznych; w gruncie rzeczy każdego myślącego inaczej. Tłuszczy, która nawet tak pozornie neutralne hasło jak BÓG-HONOR-OJCZYZNA (pozornie – bo dla mnie osobiście, jako przeciwnika samego pojęcia „ojczyzny jako siedziby Narodu” i absolutnego ateisty ono jest nie do zaakceptowania, ale to hasło akurat – a niech tam sobie wyją) potrafi samą intonacją opaskudzić. Która hasłem – znów, pozornie nawet słusznym – o niepodległości śmie sugerować, że ktoś tu chce tym dobrem handlować. Która wyje WIELKA POLSKA KATOLICKA, a mnie ciarki po grzbiecie chodzą, bo żadnej wielkości, a tym bardziej katolickiej, dla Polski sobie nie życzę.

  3. Napisał Pan:
    „Ani nie dały zbliżenia pięknego hasła BÓG-HONOR-OJCZYZNA.”

    Tymczasem w telewizji informacyjnej (tej co to tylko „kasa misiu”) mogliśmy usłyszeć, że hasło BÓG-HONOR-OJCZYZNA jest hasłem agresywnym – jak słyszę coś takiego, to inaczej niż Pan tłumaczę sobie intencje stacji telewizyjnej.

  4. No właśnie, Bogdanie, to jest wieczny dylemat, jak pokazywać rzeczywistość, aby pokaz był wierny!
    Jest kilka metod:
    – pierwsza – dać rejestrować wszystkim i równo ich traktować w emisji;
    – druga – olać proporcję, i pokazywać widok słuszny z „naszego punktu widzenia”;
    – trzecia – zlekceważyć pokazywanie i mówić o czym innym.
    Metoda druga i trzecia jest totalitarystyczna. Metoda pierwsza jest z definicji w demokracji walczącyh sił – niemożłliwa.
    Więc?
    Cóż uczynisz, człowieku z początku wieku? – „głowę zwiesił niemy”

Możliwość komentowania jest wyłączona.