Kacper łyknie wszystko

Tym razem – wyjątkowo, nad czym boleję – chyba nie będzie o polityce, ale o psach. Jak zapewne stali bywalcy tego miejsca pamiętają – mam w domu nowego czworonożnego przyjaciela. Tej samej „marki” co poprzedni, czyli pinczer miniaturowy, inaczej zwany ratlerem. Tak na marginesie: nie wiem, czy nazwa „ratler” (łowca szczurów) jest w tym wypadku adekwatna, bo nie było okazji sprawdzić; ale „pinczer” – czyli „szczypacz” jest dobrana idealnie. Facet  – ma obecnie około 7 miesięcy – uwielbia tę czynność, w szczególności usiłuje z upodobaniem uszczypnąć piekielnie ostrymi zębami właściciela w… oko. 

Poza tym – to nie jest  pies zwykły, ale turboodrzutowy. Mknie przez mieszkanie z szybkością bojowej głowicy rakietowej; nawiasem mówiąc, zaczynam rozumieć sens słynnego powiedzenie z Krolla Pasikowskiego o zapieprzaniu perszingiem na wysokości lamperii; jakoś do dziś nie umiałem sobie tego wyobrazić, ale chyba Pasikowski też miał pinczera.

Ostatnio Kacper – tak ma imię – był z wizytą: południowa kawa z wiśniakiem u przyjaciół.  Było to w piątek. W pewnym momencie Kacper zakręcił się jak fryga w miejscu i podejrzanie zamilkł; rzut oka pozwolił stwierdzić, że ma w pysku jakiś brązowy kłębek, który dziwnie przypominał damską skarpetkę-podkolanówkę. Po paru godzinach odwiedziliśmy zatem na wszelki wypadek lekarza, który jakoś specjalnie się nie przejął i kazał malca obserwować. W sobotę był spokój, w niedzielę był spokój: wszystkie funkcje fizjologiczne (włącznie z apetytem) bez zmian. Byłem już pewien, że wszystkim się przywidziało.

W poniedziałek sobie Kacper odwiedził rano dwukrotnie stolicę pewnego zaprzyjaźnionego państwa nadbałtyckiego, czyli Rygę. Ale śladowo. Na wszelki wypadek znalazł się u weterynarza. Błyskawiczne prześwietlenie nic nie wykazało, czego należało się spodziewać, bowiem przecież kłębuszek nylonu nie jest przeszkodą dla promieni X. Więc na wieczór zaplanowano prześwietlenie z kontrastem. Lekarz wpompował w Kacpra tedy dwie strzykawy z barytem. W domu, po powrocie (to niedaleko, 200 m) pojechał do tamtej miejscowości jeszcze dwakroć dość nieznacznie – i nagle, jak nie chluśnie! I wyleciała z niego owa skarpetka…

W całości. Nawet nie naddarta.

I wiecie co? Te wydarzenia wydają mi się dużo bardziej emocjonujące i chyba ważniejsze, niż zadymy „niepodległościowo-patriotycznych” byczków w dniu święta narodowego. Chociaż od ryku duma, duma, narodowa duma ciarki mi po grzbiecie chodziły. A ten ich plakat z prześlicznymi egzemplarzami odpicowanych młodych ludzi i napisem jutro będzie nasze, czy jakoś tak – tak dziwnie przypomina tego chłopaczka z Kabaretu z jego Tomorrow belongs to me… I choć nie gustuję w dużych psach, to oglądając jednym okiem rozróby na pl. Konstytucji myślałem momentami, że lepiej byłoby, gdyby Kacper był dobermanem. Miałbym z kim godnie przywitać nacjonalistów, jeśli nadejdą.

Cholera, a miało nie być o polityce…


8 thoughts on “Kacper łyknie wszystko

  1. Jako etolog doradzałbym wypuszczenie gdzieś na twarzy jakiejś kępki włosów. Socjalne iskanie po pysku jest odruchem u psowatych powszechnym. No ale trzeba mieć co iskać, rzęsy to już ostateczność. Jako brodacz średni zawsze cieszyłem się powodzeniem u własnych i cudzych psiaków. Włos na szczęce budzi u psowatych sympatię i zaufanie. A nam oszczędza bolesnych uszczypnięć. Przed pożeraniem byle czego dobrze chroni dostarczanie systematycznie smaków niekonwencjonalnych. Nie będzie żarł np. kociego gówna pies, któremu parę razy na tydzień zaoferujemy suszonego krowiego flaka. I kości, kości i jeszcze raz kości. Jak w tej psiej modlitwie u Mleczki.

    1. Z tą kępką będzie problem. Wprawdzie już czasami się – ze wstydem przyznaję – nie golę, jeśli nie wychodzę akurat z domu, ale tak ogólnie to pruski oficer goli się nawet w toku walki, taką mam dewizę.
      A o kościach bardzo negatywnie wypowiada się weterynarz z najlepszej w Polsce Kliniki Małych Zwierząt SGGW (kto nie zna – polecam: XXII wiek, życzyłbym sobie sam być tak leczony, jak tam się leczy zwierzęta). Więc Kacper wsuwa wyłącznie ekskluzywną dietę weterynaryjną z absolutnie najwyższej półki światowej, żadne tam Pedegree Pal. Ale dziękuję za życzliwość.

  2. Dobrze, że wszystko dobrze się skończyło😉
    Oczywiście, że psie zdrowie ważniejsze od polityki. Proszę podrapać Kacpra za uszkiem!

  3. Są metody na oduczanie – choć pewnie zindywidualizowane.
    Mój ostatni pies jak miał mniej niż rok namiętnie darł na maleńkie strzępki i częściowo pożerał książki z regału stojącego w przedpokoju, gdzie był zostawiany, jak wychodziłem z domu. Kary nie skutkowały. Nie skutkował kaganiec – żarł przez kaganiec, systematycznie i po kolei! Na tym regale honorowe miejsce miały dzieła klasyków marksizmu. Pewnego dnia Atos dotarł do broszurki tow. Illicza Ulianowa pt. „Trzy źródła i trzy części składowe marksizmu” – napoczął, zostawił – i od tej pory żadnej ksiązki już nie ruszył!
    Jakby tak skarpetę nasycić Leninem?

  4. Zawodowo miałam do czynienia z promieniami oraz barium sulfuricum, używanym do kontrastowania rzeczy przejrzystych dla promieniowania X. Badanie żołądka z kontrastem wymaga dość dużej dawki promieniowania, a Kacper przebył dwa badania: puste i kontrastowe.
    Psy maja organizmy bardziej niż ludzkie – wrażliwe na promieniowanie jonizujące.
    Kacperek dostał solidną dawkę w trakcie badań, ale baryt przy okazji go „wyczyścił”.
    Psiak powinien chyba dostać urozmaicone wielkością i smakiem gryzaki.🙂
    Co nie wyklucza podobnych przygód na przyszłość, bo byc może Kacperek jest psim wścibidłem i wszystko musi wziacna ząb.🙂
    http://www.bryk.pl/teksty/liceum/biologia/cz%C5%82owiek/18802-wp%C5%82yw_promieniowania_na_%C5%BCycie_i_zdrowie.html

  5. Chyba lepiej, że Kacper jest mniejszy i pożreć może tylko skarpetkę, co by było jakby wpadł na taką imprezę narodowców, zeżarł ze 4, a później w domu ich zwrócił? Przecież tego się trudno pozbyć. a zwrócić niema komu. Karmić by trzeba było wtedy takich 4 byczków, dbać o ich zdrowie i w ogóle się nimi przejmować… choć może z czasem na obyciu i wykształceniu by zyskali?😉
    Ale dlatego myślę, że lepiej mieć małego Kacpra, mniejsze rzeczy pożera, mniejsze kłopoty z tego wynikają😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.