Pałkarz

Lata temu mój ówczesny – i do dziś – serdeczny przyjaciel, świetny naukowiec, który też z wielkim powodzeniem próbował w swoim czasie sił na polu literatury science-fiction, ale objąwszy ważne międzynarodowe stanowisko uznał to zajęcie – niesłusznie zresztą – za niepoważne, zadzwonił do mnie i zaczął mi opowiadać o debiutującym wówczas młodym autorze. – Wiesz – mówił – wygląda okropnie: jakiś taki pryszczaty niechlujny spaślak; wiedzę też ma niewielką, ale łatwość pisania – szaloną. Sądząc po debiucie – mówił przyjaciel – mogą być z niego ludzie, jak się trochę poduczy. No i jeśli nie da się kupić jako pałkarz, bo z tą łatwością pisania będzie cennym łupem dla różnych nieciekawych środowisk. Bo nos mi mówi – kontynuował przyjaciel – że facet będzie miał mnóstwo kompleksów i wyhoduje w sobie solidny zasób bezinteresownej nienawiści i zawiści. A poglądy ma zdaje się mało ciekawe, jeśli w ogóle jakieś…

Bardzo cenię i szanuję przyjaciela, ale nigdy go nie posądzałem o zdolności profetyczne. Okazuje się – opinia sprzed lat sprawdziła się co do joty. Ów uzdolniony młodzieniec poszedł niestety właśnie drogą pałkarstwa na zlecenie; tyle, że w związku z transformacją ustrojową czujnie dał się wynająć nie zdezaktualizowanym towarzyszom, ale opcji teoretycznie wręcz przeciwnej; teoretycznie, bo wprawdzie powołującej się na wartości typu Bóg-Honor-Ojczyzna, ale w gruncie rzeczy śmierdzącej – jak tamci – moczarami (dlaczego użyłem tego słowa – wiedzą dobrze nieco starsi Czytelnicy).

I wówczas, i dziś – chuligaństwo dziennikarskie dość często przynosiło i przynosi, niestety, określone profity. Własne programy w telewizji, zasiadanie w kolegiach rozmaitych czasopism i gazet, liczne sukcesy towarzyskie (pominę szczegóły, ale przecież wiecie, co mam na myśli). Tyle że to wszystko kończy się w niemiłym hałasie i smrodku; kac moralny potem jest – jeśli się ma więcej niż dwie szare komórki – przepotworny. Dochodzi do tego pytanie: dlaczego? Dlaczego ja, taki zdolny, taki przez wielkich tego świata hołubiony – nagle staję się nikim? Przecież wykonywałem każde zadanie; nawet sam, z własnej inicjatywy, flekowałem ludzi starych i zasłużonych, wdeptywałem w błoto wszystkich, którym się Szef nie podobał…

A tu – programów w TVP już nie ma, a i porządni ludzie ręki nie podają. I jak jeszcze ten prezes przerżnie kolejne wybory, to chyba tylko trzeba będzie pójść w ślady Leppera.

A można było pisać niezłe science-fiction. Ale być celebrytą tak miło…

Nie, nie wymienię nazwiska. Odnośnika do podkreślonego zdania też nie będzie. Po co robić reklamę łachudrom? Co więcej: oświadczam, że nikogo konkretnego nie miałem na myśli, a wszelkie podobieństwa do faktycznie działających osób są najzupełniej przypadkowe. Ot, tak sobie piszę. Żeby sobie różni nie myśleli, że nie widzimy i nie zapamiętamy. Jak przyjdzie pora – nie będzie zmiłuj.

PS. Obrazek przedstawia zwierzątko o nazwie łacińskiej Pithirus pubis, czyl wesz łonowa, zwaną też mendą. Nie przypadkiem.

Reklamy

27 uwag do wpisu “Pałkarz

  1. Czy to jest – udający wielkiego dziennikarza – Piotr S. z Rzepy? Wszystko się zgadza- jest to wypasiona menda, farbująca ponadto włosy ( mężczyzna? ) – ciekawe, czy dobrze obstawiłam tego typka…

    Polubienie

  2. Moze warto internautom przypomniec kto i kim byl ow Moczar?
    Nader trafne odniesienie do osoby i tego okresu czasu.NIe odniose sie do nazwiska owego beztalencia z latwoscia wysypywania z siebia steku sloganow niby polaczonych w logiczn calosc a w rzeczywostoci to parasol dla pustki i doglebnej niewiedzy autora.
    Niestety mamy coraz wiecej takich trujacych grzybow w mediach pokazywanych, pisanych filmowanych, wycinanych, sterowanych i retuszowanych czyli tzw. mediach demokratycznych..
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  3. Bardzo podoba mi się określenie „spaślak”.

    Na blogu kogoś, kto jest zwolennikiem p. Kalisza.

    Pozdrawiam

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.