Opowieść niepolityczna

Wśród moich licznych dziwnych znajomych była w dawnych latach postać wysoce oryginalna, w każdym razie w polskich warunkach. Otóż był to autentyczny reemigrant z USA, Polonus, były tamtejszy… gliniarz, czyli cop; nazwijmy go Joe, po polsku – Józek. Mając amerykańskiej emerytury coś koło 800 dolców miesięcznie, był Józio w PRL-u potentatem finansowym. Jego rozważania o służbie były pasjonujące; bardzo lubiłem jak  – na przykład – nabijał się z polskich milicjantów, że w ogóle nie mają pojęcia o zawodzie. Joe mawiał, że jak nie wywalił w ciągu doby ze swojej czterdziestki piątki przynajmniej jednego magazynku, to służba była wyjątkowo spokojna. Chwalił się, że osobiście rozwalił siedmiu gangsterów i sam był jedenaście razy ranny w potyczkach ulicznych, w tym trzykrotnie – ciężko. Onże Joe opowiedział mi kiedyś przy szklaneczce whisky (co istotne, bo bez tego pewno język by mu się nie rozwiązał) o tym, jak on i jego kumple „powzięli wiedzę” (znaczy, ktoś im zakapował) o przygotowywanym zamachu na pewnego czarnoskórego nauczyciela. Owa wiedza była jednak wysoce niepełna: znali zleceniodawcę zabójstwa, ale nikt nie wiedział, kto ma go dokonać…

No i zwinęli tego zleceniodawcę zbrodni. Mocno już zmęczony whisky Joe powiedział mi, że wraz z dwoma kumplami spuścili mu – najzupełniej nielegalnie – potworne manto. Takie, że facet „pękł” i wysypał wspólników. W efekcie nauczyciel nie zginął, natomiast gangsterzy poszli do mamra na długą odsiadkę.

Po latach Joe spotkał owego głównego zbrodzienia wieczorem na  ulicy. Był bez broni, więc poczuł się dość niepewnie, tym bardziej, że bandzior wyraźnie go rozpoznał. Mój gliniarz już szykował się do walki, gdy tamten wyciągnął rękę i z szerokim uśmiechem powiedział sierżancie, dziękuję panu za to skucie mordy. Dzięki temu i ja i moi kumple nie trafiliśmy do komory gazowej, a i ten czarny żyje…

No i tu do Szanownych Państwa pytanie: czy ta opowieść mówi Wam coś w kontekście afery z „polskimi więzieniami CIA„? Czy – jeżeli nielegalne w Polsce i znane polskim władzom działanie funkcjonariuszy „Firmy”  uratowało życie lub choćby zdrowie nawet paru tylko potencjalnym ofiarom terroryzmu – będziemy nadal pryncypialnie potępiać naruszanie „przyrodzonych praw człowieka”? I domagać się procesu?

Mam w tej kwestii – mówię uczciwie – określone wątpliwości. I powiem, że nie oburzyłbym się, gdyby Prezydent z góry (choć nie wiem, czy akurat tak można) ułaskawił polskich sprawców tej afery, zamiast zapowiadać, że zwolni ich w razie czego z tajemnicy państwowej. Jeśli ona nawet rzeczywiście była, ta afera…

23 thoughts on “Opowieść niepolityczna

    1. Ale to z miłości do Ojczyny, dla ratowania Cywiiacji i obrony maluczkich. Jak się tylko tych wrednych wytłucze, na drogę cnoty i miłości bliźniego wrócim.

  1. Zastanawiające, jak inteligent może w taki „beznamyślny” sposób chodzić na sznurku propagandy. Każdy człowiek, który nie przespał lekcji historii wie, że wszystkie imperia w historii używały różnych „szczytnych” uzasadnień dla swojej przemocy. Niedorzeczności o „humanitarnych interwencjach”, „niesieniu cywilizacji”, czy w końcu „obronie przed terrorem” nikt normalny nie traktuje poważnie.
    Co ciekawe nikt nie ma wątpliwości, gdy ocenia podobne zjawiska dziejące się w przeszłości: „Wojna X wybuchła na gruncie rywalizacji imperialnej Y i Z”, „Wojna U miała na celu przejęcie kontroli nad strategicznie ważnym obszarem V”. Dziennikarze teoretycznie powinni mieć jako takie pojęcie o historii. Dlatego zadziwia tak naiwne patrzenie na świat – co im rzecznik Pentagonu zaserwuje, to nam podadzą.

    Muszę powiedzieć, że od młodości mój głęboki sprzeciw budzi też pastwienie się nad przegranym. Poczynając od Norymbergi – choć tu przewaga zbrodni niemieckich była znaczna – a kończąc na współczesnych trybunałach specjalnych (jak ten od Miloszewicza)? Dlaczegóż nikt nie domaga się stworzenia trybunału, który sądziłby za zbrodnie, nie wykluczając żadnej ze stron konfliktu? Taka jest właściwość świata (przynajmniej na razie), że zwycięzców się nie sądzi. My nie możemy nic na to poradzić, ale możemy jedno – nie dać się propagandzie, która mówi, że dzieje się to wszystko na gruncie czegoś innego niż prawo pięści.

    O pomstę do nieba woła również to, że nie przeszkadza Panu zrównanie naszego kraju z Egiptem, Pakistanem, czy innymi „bantustanami”. Dlaczegóż panowie z CIA tortur u siebie nie stosują, tylko wywożą ludzi w egzotyczne miejsca. Ja dziękuję za taką egzotykę…

  2. Roman Strokosz :
    Zacznijmy od tego, czy aby mamy do czynienia z afera, dotyczaca CIA i udzialu przez Polske opkreslonych obiektow wojskowych dla CIA?
    Czlonkowstwo w NATO w koalicji antyterrorystycznej w czesci posiadajacej akceptacje Rady Bezpieczenstwa ONZ naklada na Polske pewne obowiazki i zobowiazania,wiec w tym momencie wyjasnia sie usankcjonowanie tej kwestii.
    Polscy zolonierze i oficerowie wywiadu nie przeprowadzali przewozonych podejrzanych o terroryzm aresztantow.To byla kwestia i metodyka CIA i ch zamierzony cel.Wiec w czym Polska i polski nwywiad wojskowy jest tu winien?
    Doibrze, zed uniewinniono polskich zolnierzy za strzelanie do cywilow. Cynicznym jest wrecz osadzanie zolnierzy za dzialania w trakcie operacji wojskowych w uwaronkwaniach stanu wojny w kraju i przez przedstawicieli palestry, ktorzy nie posiadajha zielonego pojecia o wspolczesnym teatrze dzialan wojennych, a w szczegolnosci w Afghanistanie. Mialem okazje byc tam dwukrotnie i powstrzymam sie od dalszego komentowania dzialan prokuratury RP.
    Moze jednak warto ostudzic emocje w tej sprawie i przestac zachowywac sie w sposob slomoobuwniczy, kargulski z pewnymi elementami dulszczyzny?
    Wczoraj wrocielm z krotkiego pobytu w Polsce i wlasciwie tylko takim tonem moge komentowe te i inne wydarzenia.Co do wizyty Obamy w Polsce juz lepiej wogole sie powstrzymam.Glupota i naiwnosc nie znaja granic a jednak jest cos miedzy Bugiem i Odra i tam glupota i naiwnosc szaleja.

    Teatr działań wojennych… Tylko trupy prawdziwe.
    Nie za bardzo rozumiem, co ma „Czlonkowstwo w NATO w koalicji antyterrorystycznej w czesci posiadajacej akceptacje Rady Bezpieczenstwa ONZ” do lizusowskiego nadskakiwania CIA przy ich bezprawnych, niepoddawanych żadnej kontroli działaniach (o ile mi wiadomo, zdecydowana większość członków NATO nie gościła na swojej ziemi jankeskich aresztów wydobywczych). Jeszcze bardziej nie rozumiem, dlaczegóż członkostwo takie miałoby dawać prawo swobodnego strzelania do cywili. A jeszcze jeszcze bardziej nie rozumiem, cóż widzi Pan w takim strzelaniu dobrego (wnoszę to z faktu Pańskiej radości z tytułu uniewinnienia tych delikwentów).

  3. Zacznijmy od tego, czy aby mamy do czynienia z afera, dotyczaca CIA i udzialu przez Polske opkreslonych obiektow wojskowych dla CIA?
    Czlonkowstwo w NATO w koalicji antyterrorystycznej w czesci posiadajacej akceptacje Rady Bezpieczenstwa ONZ naklada na Polske pewne obowiazki i zobowiazania,wiec w tym momencie wyjasnia sie usankcjonowanie tej kwestii.
    Polscy zolonierze i oficerowie wywiadu nie przeprowadzali przewozonych podejrzanych o terroryzm aresztantow.To byla kwestia i metodyka CIA i ch zamierzony cel.Wiec w czym Polska i polski nwywiad wojskowy jest tu winien?
    Doibrze, zed uniewinniono polskich zolnierzy za strzelanie do cywilow. Cynicznym jest wrecz osadzanie zolnierzy za dzialania w trakcie operacji wojskowych w uwaronkwaniach stanu wojny w kraju i przez przedstawicieli palestry, ktorzy nie posiadajha zielonego pojecia o wspolczesnym teatrze dzialan wojennych, a w szczegolnosci w Afghanistanie. Mialem okazje byc tam dwukrotnie i powstrzymam sie od dalszego komentowania dzialan prokuratury RP.
    Moze jednak warto ostudzic emocje w tej sprawie i przestac zachowywac sie w sposob slomoobuwniczy, kargulski z pewnymi elementami dulszczyzny?
    Wczoraj wrocielm z krotkiego pobytu w Polsce i wlasciwie tylko takim tonem moge komentowe te i inne wydarzenia.Co do wizyty Obamy w Polsce juz lepiej wogole sie powstrzymam.Glupota i naiwnosc nie znaja granic a jednak jest cos miedzy Bugiem i Odra i tam glupota i naiwnosc szaleja.

    1. Panowie z CIA mówią, „mamy coś tak trefnego do zrobienia, że nie przejdzie to na terytorium USA, UK …. itd., więc dajcie nam kawałek swojego kraju, żebyśmy mogli tam w sekrecie robić te złe rzeczy”

      A skoro władza na to odpowiedziała, „Yes sir” zamiast „wicie, rozumicie my chętnie ale konstytucja, prawa człowieka i inne pierdoły nam też zabraniają”
      To teraz chętnie posłucham, jak ktoś prawników wyrecytuję tow. Millerowi jakie są nowe zalecenia urlopowe, rodem z filmu „Ghost Writer’

  4. B M :
    Smuci mnie w tym wszystkim jedno: zamiast zastanowienia się nad – ewidentnymi moim zdaniem – wątpliwościami, tak wiele osób ulega prymitywnemu antyamerykanizmowi…

    Krytyczny ogląd poczynań rządu USA nie jest antyamerykanizmem. Podobnie rządu Izraela – antysemityzmem (por. wypowiedzi amerykańskiego Żyda Noama Chomsky’ego), zaś Polski – antypolonizmem. Bycie „anty” jakiemukolwiek narodowi – jako narodowi – samo w sobie jest prymitywne.

  5. Smuci mnie w tym wszystkim jedno: zamiast zastanowienia się nad – ewidentnymi moim zdaniem – wątpliwościami, tak wiele osób ulega prymitywnemu antyamerykanizmowi…

  6. Osobiście byłbym ostrożny z tym „ratowaniem ofiar terroryzmu”. To, że amerykańska propaganda (znacznie potężniejsza i sprawniejsza od „totalitarnej”) uwielbia uzasadniać wszelkie – nazwijmy to – kontrowersyjne działania USA koniecznością „wojny z terroryzmem” (który to terroryzm stał się wybitnie pojemnym pojęciem, mogącym w zasadzie obejmować wszelkie postawy nieżyczliwe polityce Waszyngtonu), nie znaczy jeszcze, że działania te rzeczywiście charakter taki mają. Rzekomo w imię „zwiększania bezpieczeństwa” wywołane i prowadzone były wojny w Wietnamie, Iraku, a także Afganistanie. Sądzę, że mamy sporo przesłanek do myślenia, że w dużym stopniu był to tzw. pic na wodę. Wedle logiki „niepoprawnej politycznie” prewencji można by właściwie odstrzelić łeb każdemu, komu „źle z oczu patrzy”, bo – kto wie – któregoś dnia wyjmie on nóż i zaszlachtuje kilka niewinnych osób. Historia rozwoju cywilizowanego państwa prawa to w dużej mierze historie odchodzenia od takich metod. To, że grupa lizusów, którzy w merdaniu teksańskiemu krowopasowi odnaleźli szansę na ostateczne wypranie „haniebnej”, bo „czerwonej” przeszłości (a ogon ich zwał się – Polska), nie znaczy jeszcze, że nasz kraj powinien być z zachowania tego dumny. Przeciwnie – Polska została potraktowana przez Jankesów niczym żałosne składowisko toksycznych odpadów, których – ze względów ekologicznych i estetycznych – nie wypada trzymać u siebie. Pomijając kwestie moralne – ostatnie lata pokazały, że na włażeniu w odbyt Amerykanom wychodzimy przeważnie jak Zabłocki na mydle. Chwała, że wreszcie nadeszło jakieś drobne otrzeźwienie. Na miejscu pana Millera schowałbym więc na chwilę swój bezczelny uśmieszek.

  7. Anegdota ciekawa do książki wspominkowej. Ale w tym kontekście Szanowny Gospodarzu niemożliwa to weryfikacji. A tym samym ma znikomą wartość poznawczą a już żadną jako argument uzasadniający „w szczególnych okolicznościach” stosowanie tortur. Tym bardziej że w każdych warunkach owe „szczególne okoliczności” mają w zwyczaju obejmować do 100% przypadków. Już areszt wydobywczy jest nieprzyjemny a świadomość że Policja mogła by w pełni legalnie urządzać waterboarding czy ścieżki zdrowia… Przypomina mi się okres słusznie miniony. Ohyda.

  8. Pański dowód z anegdoty (zakrapianej) kontra wypowiedź człowieka, który o terroryźmie wie duuużo więcej.

    Wystąpienie prof. Aharona Baraka, b. Prezesa Sądu Najwyższego Izraela
    http://www.rpo.gov.pl/pliki/12283913720.pdf

    „Rozstrzygając jedną ze spraw orzekliśmy, że tortury są zakazane we wszystkich okolicznościach. Zakaz ten jest absolutny i ma zastosowanie nawet w sytuacji tykającej bomby zegarowej. W wydanym wyroku napisałem: Mamy świadomość, że wydany przez nas wyrok nie sprawi, że konfrontacja z rzeczywistością stanie się w jakikolwiek sposób łatwiejsza. Taki jest los demokracji, w której oczach nie wszystkie środki są dozwolone i dla której nie wszystkie metody stosowane przez jej wrogów są dostępne. Czasami demokracja toczy walkę z jedną ręką uwiązaną za plecami. Mimo to demokracja ma przewagę, ponieważ ochrona rządów prawa i uznanie wolności jednostki stanowią istotne elementy jej strategii bezpieczeństwa. Ostatecznie sprawiają one, że demokracja i jej duch stają się mocniejsze i dzięki nim może ona pokonywać trudności.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.