Skreślam Palikota

W stosunku do Janusza Palikota miałem od dawna tzw. mieszane uczucia (przypominam: tak nazywamy uczucia odczuwane gdy nasza nielubiana teściowa wpada naszym samochodem do rzeki…). Z jednej strony facet okazywał sporo odwagi cywilnej – z drugiej, okazywał tę odwagę w sposób często wulgarny i w najgorszym stylu; z jednej – głosił bliskie mi hasła antyklerykalne, z drugiej – to za jego pieniądze wydawano fundamentalistyczny „Ozon”. Z jednej – miał niezłe wyczucie medialności, z drugiej – wykorzystywał to wyczucie w sposób cyniczny i często po prostu chamski. Z jednej strony demonstrował pewne oczytanie i erudycję, z drugiej – koszmarny gust. I tak dalej, dałoby się ciągnąc wyliczankę bardzo długo.

Tym razem – przesadził; i skreślam go ostatecznie. Zrobiony pod jego auspicjami filmik animowany, który można obejrzeć w Internecie (i który ochoczo pokazał TVN24) ukazujący brutalnie chamską i w najwyższym stopniu niesmaczną scenę z udziałem Donalda Tuska i Bartosza Arłukowicza – eliminuje Palikota z towarzystwa ostatecznie i definitywnie. Nawet tego „towarzystwa” rozumianego bardzo szeroko i tolerancyjnie. Okazuje się, że ten dorobkiewicz nie wyrwał się w gruncie rzeczy nigdy ze swego środowiska. Nie będę tego środowiska nazywał, bo musiałbym się wyrazić bardzo brzydko. Prowincjonalne ćwoki – to wobec niego komplement.

28 thoughts on “Skreślam Palikota

  1. Wimmer :
    Nie chodzi o treść, a o styl. To dwie różne sprawy.

    Szczerze mówiąc zawsze byłem podejrzliwy w stosunku do zarzutów o „zły styl”. Może to znieczulica internetowa – wszak można tu znaleźć dużo bardziej drastyczne filmiki – ale nijak nie rusza mnie ostatnia produkcja Palikota.
    Co zaś się tyczy stylu/smaku – czy ktoś z Państwa wyrzekał, że całowanie ziemi kaliskiej było w złym stylu? Albo różne aluzje do single-ostwa Kaczyńskiego?
    Palikot oczywiście jest „do skreślenia”, ale na Boga nie z tego powodu.

    1. Całowanie ziemi nie było w złym stylu. Było nieobraźliwym, nieco sztubackim żartem (czy może nawet kpiną…) z „wartości” wyznawanych przez tzw. ogół. Który nigdy nie ma racji… Aluzje do singlostwa JK są złośliwościami i niczym więcej; gdyby na filmie rysunkowym pokazano jakieś dosłowne aluzje do tego tematu, byłoby to chamstwo. Tak jak jest – nic w tym szczególnie złego. Niby dlaczego religia czy PiS miałyby być chronione przed szyderstwem? Przed chamstwem – oczywiście tak. Ale w atakach na PiS, JK, Ojrydzyka itd. do chamstwa jest bardzo daleko…

      1. Jestem ostatnią osobą, która by się oburzała na występ w Kaliszu – w istocie był to jedyny powód dla którego głosowałem wówczas na Kwasa – już wówczas miał zadatki na zdrajcę lewicy (Konkordat). Niemniej miłośnicy „stylu” powinni go raczej za to potępić. Bo był to sztubacki żart po (zapewne) suto zakrapianym locie – w każdym razie nie najwyższych lotów.
        Nie chodzi mi wcale o ochronę uczuć religijnych/PiS-owskich. Ale oburzenie za słowa jest mi tak obce, że nie ufam oburzeniu żadnej ze stron sporu. „Obrażeni” przez Nieznalską tak samo jak „obrażeni” przez wybryki Palikota, czy „obrażeni” przez nazwanie „ekspozyturą WSI” są dla mnie tą samą stroną – atakujących wolność słowa.
        Dziś możecie się Państwo cieszyć, że kibole zostali zatrzymani za hasło „Tusk m**ole, twój rząd obalą kibole” – w końcu to kibole i „wypleniamy to ścierwo ogniem”. Ale dla mnie to pogrzeb wolności słowa. To nie były krzyki „bij żyda”, czy coś w ten deseń. To czysto polityczna agitacja, która została przerwana przez prawo. Wszystkim drwiącym z demokracji w Rosji, czy na Białorusi dedykuję ten wybryk naszej władzy.

      2. Otóż tak: powiem coś wysoce kontrowersyjnego. Jestem głęboko przekonany, że żadna wolność – w tym wolność słowa – nie jest nieograniczona; sąd przeciwny, to czysty anarchizm, którego nienawidzę. Nie żadna demokracja. Wolność słowa z kolei jest ograniczona dla mnie dwojako: chamskiej wypowiedzi nie trawię u nikogo w ogóle; to raz, bez względu na intencje mówiącego i temat wypowiedzi. A dodatkowo uważam, że chamowi i prostakowi (a tacy są kibole) w ogóle wolno mniej, znacznie mniej (wcale nie więcej, co niektórzy uzasadniają mniejszą u proleta świadomością). Wisława Szymborska – gdyby jej coś takiego przyszło do głowy – mogłaby najstraszniej zbesztać papieża, i byłoby to w porządku; prostakowi nie wolno nawet obrazić wójta. Ma być szczęśliwy, że nie bierze dwa razy dziennie w mordę od stójkowego i tyle. Wiem, że to mocno „nielewicowe”, ale na to nic nie poradzę.

        1. Wolność, jak wszystko na tym świecie, nie jest nieograniczona. Ale ciężar uzasadnienia ograniczeń wolności musi spadać na ich proponenta. To Pan musi uzasadnić swoje twierdzenia; „defaultem” jest wolność dla wszystkich i bez szczególnych ograniczeń.
          Pomijając nielewicowośc i niemoralność Pańskiej propozycji rzuca się w oczy jej nierealność. Każda próba realizacji tej „idei” musi opierać się na ludzkiej decyzji, że ktoś ma mniejsze prawa. A to prędzej czy później musi się zdegenerować do sytuacji, w której dowolna niewygodna osoba dostaje propozycję, by „cieszyć się, że nie dostaje w mordę”.

          A zastrzeżenia kiboli są niestety słuszne. Tusku zrobił kolejną wrzutę medialną – tym razem pod nazwą „walki z bandytyzmem stadionowym” (jakby to był najważniejszy problem naszej polskiej rzeczywistości) – i jak zwykle „po trupach” odwraca uwagę od bieżących spraw. Jest to tak nudne i degenerujące politykę, że każdy (choćby był to Palikot) kto będzie dawał nadzieję na zakończenie tej farsy, otrzyma mój głos.

  2. Odnoszę wrażenie, że Palikot jest mitomanem, który uburdał sobie, że robienie polityki polega głównie na fermentacji – takie skrzywienie zawodowe faceta, który zawsze i wszędzie potrafi pędzić bimber.
    Usiłuje zaszkodzić w tej chwili Platformie otwartym tekstem; tymczasem szkodził jej o wiele bardziej będąc członkiem tej partii. To przeciez jego „występy” do tej pory sa żelaznym argumentem dla pisowcow, że wielki Lech był okrutnie prześladowany.
    Palikota – domokrążcę nalezy trzymać na wycieraczce przy tylnym wejściu. Bez względu na to, co nam oferuje.

    1. Proszę rolnika, nam uwiera chamstwo, obłuda i rzucanie się od ściany do ściany.

    2. Naprawdę, to mnie uwierają takie jełopy, które opowiadają o premierze „Thuske” i prezydencie ‚Komoruskim”. Ci ludzie, to zwyczajne nacjonalistyczne szumowiny. W dodatku z inteligencją ostrygi – ponieważ uważają się za złośliwych i ideowych, są zaś wyłącznie żałośnie śmieszni. Dedykuję im przedwojenny wierszyk:
      W ocenie popełnił błąd
      W odmęty pomyłki wpadł
      Myślał, że płynie pod prąd
      A faktycznie tylko szczał pod wiatr.

      1. Znam fajniejsze wierszyki, ale nie będziemy tutaj min robić i języka pokazywać, bo to nie jest metoda. Być może jestem ostrygą, ale ostrygą ze świetną pamięcią. Pamiętam towasze naukowcy [sorka – „akademicy”] czasy gdy kręciliście lolka do każdej ekshibicji towasza palikota.

        Mi Omułkowi po prostu wstyd by było mieć w marcu inny pogląd niż w lutym na tą samą rzecz.

        1. To marnie, bo tylko głupiec tkwi w błędzie w marcu, gdy wszystko wskazuje na to że w lutym się pomylił.

Możliwość komentowania jest wyłączona.