Cyrk

Pamiętacie ten stary kawał? Mówi facet w cyrku: To jest cyrk? To jest burdel, a nie cyrk! Moja ciocia miała burdel; ale tam to był cyrk! Żart nienajlepszy w sumie, ale do sytuacji, która mnie dziś mocno rozbawiła, pasuje jak ulał.  Nieoceniona prasa opisała tak kompletne – jak sadzę – pomieszanie z poplątaniem, że ręce i piersi opadają samoczynnie. Poczytajcie zresztą; w tytule – wbrew pozorom – nie ma błędu:

Radni PiS i PO chcą nadać osiedlu imię stalinowskiego działacza

Sprawa wynikła podczas dyskusji o podziale jednego z dużych gliwickich osiedli. Według radnych rządzącej koalicji PO i PiS, nadanie jednej części osiedla imienia Zubrzyckiego – od patrona ulicy, przy której się znajduje – usankcjonowałoby zwyczajową, funkcjonującą od kilkudziesięciu lat nazwę tego miejsca.

Radni opozycyjnej Koalicji dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza powołują się jednak na biogram Zubrzyckiego zamieszczony na stronie internetowej Instytutu Pamięci Narodowej. Sylwetkę Zubrzyckiego umieszczono tam pod komunikatem prezesa IPN „w sprawie nazw ulic, placów oraz patronów i imion instytucji publicznych, będących formą okazywania czci i szacunku dla ideologii nazistowskiej i komunistycznej”.

IPN opisał Franciszka Zubrzyckiego jako „stalinowskiego działacza komunistycznego, członka Polskiej Partii Robotniczej i Gwardii Ludowej, wykreowanego przez propagandę PRL na (…) legendarnego dowódcę bohaterskich walk o wolność, mimo że jedyną udokumentowaną akcją, w której brał udział, był napad na polskiego leśniczego, żołnierza AK”. „Przemilczano, że w sensie ideowym i partyjnym był zdyscyplinowanymi funkcjonariuszem stalinowskiej konspiracji” – ocenili w internetowej notce historycy IPN.

„Dziwi mnie zaciętość gliwickiego PO-PiS-u w tej sprawie, szczególnie jego PiS-owskiej części. To przecież politycy tej partii nie tak dawno chcieli nakazać ustawowo zmianę nazw ulic i placów kojarzących się z komunistycznymi +bohaterami+, a teraz w 2011 r. w Gliwicach chcą utworzyć nowe osiedle ze stalinowskim patronem” – ocenił przewodniczący Koalicji dla Gliwic Marek Pszonak.

„Podczas wczorajszej, niezwykle gorącej dyskusji zwracaliśmy wielokrotnie uwagę, że propozycja rozbicia z powodów politycznych dobrze funkcjonującego osiedla oraz utworzenie w jego miejsce dwóch nowych i to w dodatku z tą nieszczęsną nazwą to zły pomysł” – podkreślił Pszonak.

Wiceprezes zarządu okręgowej organizacji PiS w Gliwicach Aleksander Chłopek powiedział PAP w czwartek, że pomysł zakładający m.in. utworzenie Osiedla Zubrzyckiego dopiero będzie konsultowany. Właśnie o konsultacjach zdecydowano bowiem podczas środowej sesji rady miasta.

Radni podjęli uchwałę o konsultacjach wraz z szeregiem innych uchwał zmieniających statuty szeregu gliwickich osiedli. Jak napisano w zbiorczym uzasadnieniu uchwał, „głównym powodem zmian jest ułatwienie wyboru rad osiedlowych dzięki zmniejszeniu liczby kandydatów koniecznych do przeprowadzenia wyborów”. Dotąd w części osiedli właśnie z tego powodu rady nie były wybierane.

Odnosząc się do nazwy nowego osiedla, radni koalicji PO-PiS argumentowali w środę m.in., że nazwisko Zubrzyckiego jako patrona ulicy było już konsultowane. W poprzedniej kadencji władze miasta poprosiły mieszkańców o opinię w sprawie zmian niektórych patronów ulic, placów lub osiedli, związanych z poprzednim ustrojem. Mieszkańcy opowiedzieli się przeciw zmianom, których koszty (np. związane z wymianą dokumentów) musieliby ponieść.

Według Pszonaka, kiedy samorząd przed laty porządkował w Gliwicach strukturę osiedli, rzeczywiście starał się szanować zwyczajowe nazwy. Od tej zasady wprowadzono jednak wyjątki. Zamiast Osiedla Gwardii Ludowej utworzono np. Osiedle Wojska Polskiego.

No więc tak: już sama koalicja PO i PIS jest dość zabawna. Opozycyjne wobec niej ugrupowanie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem powinno być innych poglądów; a tu – powołują się chłopcy na sztandarową instytucję PiS-u, jaką jest IPN. Czyli są na prawo od prawej ściany, ale tamci – w obronie lewicowego gieroja; czyli wszystko bez sensu. A lewicy w ogóle nie ma…

Wszyscy razem zajmują się, niestety, pierdołami…

Czy nie śmiesznie? Sam sobie odpowiadam: śmieszne; ale taką śmiesznością, od której chce się – jak mawiała moja (przyszywana!) ciotka – absolwentka Petersburskiego Instituta dla Błagorożdienych Diewic – womitować.

9 thoughts on “Cyrk

  1. A to Polska (samorządowa) właśnie. Zygmunt Frankiewicz odszedł z PO po konflikcie z jego działaczami, wcześniej wspierając środowisko konserwatywne tej partii — starał się kiedyś zorganizować tych, którym bliżej do J.M. Rokity niż do Donalda Tuska. Bodaj chodziło także o poparcie dla POPiSu po wyborach w 2005 roku, wbrew kierownictwu partii. Był już wówczas prezydentem miasta bez liczącej się opozycji w samorządzie.
    Opozycja się zbiera, ale jak ma zaistnieć? Narzekano przed wyborami samorządowymi na działalność ogólnopolskich partii w samorządach, ale często pieniądze i struktury takich partii to jedyne oparcie dla opozycji wobec lokalnego potentata, który może autorytarnie kierować miastem. (Nie mam tak dobrego wglądu w zarządzanie Gliwicami, by autorytatywnie oceniać prezydenta Frankiewicza. Choć gdybym był mieszkańcem tego miasta, głosowałbym na kogoś z opozycji.)
    Co do SLD w Gliwicach, to nie wiem, czy wciąż istnieje. Było słabe.

  2. Duch w narodzie nie ginie. Tylko patrzec jak posypie sie nam nadawanie imienia Lecha Kaczynskiego – a moze za zycia i Jaroslawa Kaczynskiego roznym ciekawym instytucjom jak:’
    – stacja uzdatniania pasz w Garwolinie,
    – przystanek kolejowy w Pcimiu,
    – izba wytrzezwien w Bielsku – Bialej
    – Remiza strazacka w Olecku-
    – Oczyszczalnia sciekow w Ustrzykach Donych bo do Gornych nawet nie dorosli.
    Innymi slowy CURWA ALE KYRK !

  3. Przeczytałem. Przypomniał mi się stary monolog Daukszewicza opisujący podobnej jakości debaty, który kończył się następująco:

    Nagle odezwał się pijak, który do tej pory siedział cicho:
    – Przepraszam państwa bardzo, ale czy ma ktoś z was może kieliszeczek wódki?
    – A na co ci, pijaku, kieliszeczek wódki?
    – Bo jak was słucham i jak na was patrzę, to się boję wytrzeźwieć.

    Szczęśliwie w barku mam bardzo zacną chorwacką figówkę.

  4. Qotasy z POPiS-u są w stanie tylko zmieniać nazwy ulic i osiedli – a poza tym są chętni tylko burzyć – np. PKiN, Dworzec Centralny i cokolwiek, co jeszcze zostało. Zarazem od 20 lat III RP żyje z wyprzedaży tych nędznych riun po komunie (biorąc poprawkę na przywłaszczycielską prywatyzacje i uwłaszczanie się rozmaitych krętaczy).
    Nie dziwi mnie w tym kontekście zainteresowanie idiotów zmianą nazw. Nieobecność tzw. lewicy – też mnie nie dziwi.
    Oto stan rzeczy i punkt wyjścia do minorowych refleksji.

    Ps.: Aha, nie jest wiadomo, czy podzielenie osiedla pod przykrywką zmiany patrona, nie daje przypadkiem większych szans wyborczych jaiemuś miśkowi z POPiS-u. Jeśli tak – to oni nie są bynajmniej idiotami! Idiotami będą wyborcy.

    1. Jeszcze raz bo nie znane mi ską kody; Pozwolę sobie zacytować: – Wszyscy razem zajmują się, niestety, pierdołami…
      A Pan? Miły Gospodarzu?

      1. Ależ oczywiście, sympatio. Święta racja. Ale w czwartki – umówiłem się sam ze sobą – dla relaksu psychicznego nie rozważam Zagadek Wszechbytu ani Głównych Problematów Naszego Uniwersum. Stary jestem, widzisz, dziecinko – i czasem po prostu chcę się odśmiać. Rzecz prosta, to kwestia Poczucia Humoru, które u różnych osobników występuje w rozmaitej postaci; nie wykluczam, że je mam tzw. zgredowskie. Nawiasem mówiąc, nie jest to istotne. Istotny jest tylko jego brak (kalectwo!) bądź obecność w organizmie.

        1. Kiedyś na jakimś forum dyskutowałem pod tym samym nickiem co obecnie.
          Ponieważ kończy się na „a” niekórzy widzą we mnie kobietę😉. Ktoś częściowo odniósł się merytorycznie do mojej wypowiedzi, ale ogólnie potraktował mnie protekcjonalnie
          na zasadzie „you stupid girl”. Pierwszy raz dotarło do mnie, jakie to może być wkurzające/drażniące i po prostu głupie. Znajduje to zdarzenie, które mi się przytrafiło jako pouczające.
          Oczywiście nie posądzam tu Pana o brak szacunku dla adwersarzy, raczej o delikatny brak empatii. No chyba że jesteście oboje na takiej stopie (i oboje się co do tego zgadzacie🙂 ), która uzasadniałaby te zwroty (sympatio, dziecinko), to cofam uwagę.

          1. Jesteśmy na takiej stopie; znamy się (choć nie osobiście, nad czym boleję) od dawna. Oczywiście, o ile pani Monika zechce to potwierdzić. Ja wiem, kim Ona jest – a jest nie byle kim! – Ona wie, kto ja zacz. Ręka i język by mi uschły, gdybym Ją kiedykolwiek ośmielił się potraktować protekcjonalnie. To tylko dowody sympatii; może troszkę niedźwiedziowate… Żartujemy sobie z siebie czasami nawzajem, to wszystko.

Możliwość komentowania jest wyłączona.