My, Polacy, piękne ptacy…

Oj, nie lubimy my prawdy o sobie.

My – Rycerze Niepokalanej. My Chrystusiki Narodów. My – sama Dobroć, Mądrość i – oczywiście – Wiara Święta. Jak nam jakiś Gross trochę prawdy powie, to już byśmy kęsim czynili jemu i całej rodzinie. My, Kibole Sprawy Narodowej.

A teraz nam te parszywe Niemce dokładają. Poczytajcie; nie będzie miło:

Seksizm? Rasizm? Antysemityzm?

Polacy w czołówce Europy – poparcie dla autorytarnej formy rządów – twierdzą autorzy raportu z badań w ośmiu krajach UE, który opublikowała w piątek w Berlinie Fundacja im. Friedricha Eberta. Według raportu silnego przywódcy kraju życzyłoby sobie 60,8 proc. Polaków.

Polacy w większym stopniu niż mieszkańcy innych objętych badaniem krajów reprezentują poglądy kojarzone z antysemityzmem, homofobią i seksizmem – wynika z raportu.

Spośród ujętych w badaniu państw jedynie w Portugalii tęsknota za rządami silnej reki jest większa niż w Polsce; 62,4 proc. Portugalczyków chętnie widziałoby na czele państwa „silnego człowieka, który nie przejmuje się ani parlamentem ani wyborami„. Na Węgrzech pogląd taki poparło ponad 56 proc. badanych, a w pozostałych badanych krajach – w Niemczech, Francji, Włoszech, Holandii i Wielkiej Brytanii – odsetek ten sięgał od 23 proc. (w Holandii) do 38 proc. (we Włoszech).

Raport na zlecenie Fundacji im. Friedricha Eberta przygotowali naukowcy z Uniwersytetu w Bielefeld. Dotyczy on postaw antydemokratycznych oraz stosunku do mniejszości. Zdaniem autorów studium za niepokojące należy uznać to, że większość mieszkańców krajów ujętych w badaniu ma poczucie, iż nie jest rozumiana przez polityków. To wiąże się często z tęsknotą za silnym przywódcą.

Uprzedzenia wobec mniejszości są w Europie bardziej powszechnie niż sądzono – wynika z raportu. Prawie połowa wszystkich respondentów jest zdania, że w ich krajach mieszka zbyt wielu imigrantów. Podobny odsetek pytanych uważa islam za nietolerancyjną religię. Jednocześnie około 70 proc. zgadza się z opinią, że imigranci wzbogacają kulturę poszczególnych państw i Europy.

72 proc. badanych Polaków zgodziło się z tezą, że „Żydzi próbują dziś wykorzystać to, iż byli ofiarami reżimu nazistowskiego„; to największy odsetek spośród objętych raportem krajów. Także sporo Węgrów – 68 proc. – zgodziło się z taką tezą. W Holandii opinia ta spotkała się z najniższą akceptacją (17 proc.).

49,9 proc. Polaków jest zdania, że w ich kraju Żydzi mają zbyt duże wpływy. Z tą tezą zgadza się też 69,2 proc. Węgrów. 63 proc. polskich respondentów – najwięcej spośród ujętych w raporcie państw – uznało, że Izrael prowadzi niszczycielską wojnę przeciwko Palestyńczykom.

Jednocześnie większość wszystkich respondentów, w tym ok. 52 proc. Polaków, uważa, że Żydzi wzbogacają kulturę krajów europejskich.

Blisko jedna trzecia ankietowanych osób (w tym ponad 40 proc. Polaków) jest zdania, że pomiędzy różnymi grupami etnicznymi obowiązuje „naturalna hierarchia”. Według autorów raportu postawy rasistowskie najsilniejsze są w Portugalii, w Polsce i na Węgrzech.

Jak piszą autorzy raportu, większość badanych reprezentuje seksistowskie postawy, popierając tradycyjny podział ról w społeczeństwie i żądając, by „kobiety bardziej poważnie traktowały swoją rolę jako żony i matki”.Takie postawy najsilniejsze są na Węgrzech (88,4 proc.) oraz w Polsce (87,2 proc.), a najsłabsze w Holandii (36,4 proc.).

88 proc. Polaków jest przeciwnych równouprawnieniu par osób tej samej płci. Podobnego zdania jest ponad 60 proc. Węgrów i Portugalczyków. Najbardziej tolerancyjni wobec homoseksualistów są mieszkańcy Holandii, gdzie równych praw homoseksualistom odmawia tylko 17 proc. pytanych.

Raport opracowano w ramach międzynarodowego programu badawczego, realizowanego na Uniwersytecie w Bielefeld pod kierunkiem profesora Andreasa Zicka i doktor Beate Kuepper. W 2008 r. przeprowadzono telefoniczne wywiady z 1000 reprezentatywnie dobranych osób w każdym z ośmiu krajów ujętych w raporcie.

Komentarza nie będzie. Tylko smutek. I wstyd.

49 thoughts on “My, Polacy, piękne ptacy…

  1. Przynajmniej my Polacy nie jesteśmy takimi faszystami jak Francuzi, Anglicy czy Amerykanie, czemu dają wyraz kolejną wojną i kolejnymi „humanitarnymi” bombardowaniami. Jednak w czasch PRL mówiono prawdę, że NATO to narzędzie imperializmu.

    1. Tu jest jednak pewna kłopotliwa „zagwozdka”: czy – mimo wszystko – pax americana nie jest lepsza niż pax sovietica, czy pax sinica, czy pax cubana albo pax bielorutenica? Nie odpowiadam na to pytanie, jak na razie; stawiam je tylko.

  2. A co jesli ktos uwaza, ze jedyne prawdziwe prawa to prawa fizyki?

    Z takiego punktu widzenia homoseksualizm nie jest czyms zlym, ale homofobia tez nie jest.

    1. To znaczy, że odrzuca prawo w ogóle. Prawo fizyki, prawo w sensie zbioru zakazów i nakazów określonego postępowania, wreszcie prawo moralne – to przecież trzy zupełnie różne rzeczy!

      1. No wiec pojecie prawa moralnego jest podejrzane, bo nie wszyscy w nie wierza, a nawet ci ktorzy wierza, w praktyce czesto lamia te „wiare”. Na dodatek moje prawo moralne moze byc inne niz sasiada i wlasciwie ktore ma byc wazniejsze?

        Jesli wiec ktos uwaza, ze malzenstwa jednoplciowe powinny byc legalne to ja go nie potepiam. Ale jesli ktos publicznie mowi, ze seks analny skraca zycie to tez nie widze w tym nic zlego.

  3. B M :
    Nie twierdzę, że PRL miała w pełni rozwinięte społeczeństwo obywatelskie. Ale SO nie polega na swobodzie wystąpień antypaństwowych i dowolnym uprawianiu każdej ideologii, ale na zastępowaniu przez obywateli i ich organizacje funkcji istniejącego państwa; w tym sensie SO może istnieć w państwie o każdym ustroju. Oczywiście, są to wszelkie organizacje samopomocowe, spółdzielczość mieszkaniowa, PCK, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Birmańskiej i tp. Nie jest działalnością SO funkcjonowanie np. Świadków Jehowy jako religii (bo państwa żadna religia ma nie obchodzić), ale organizacja przez nich własnego lecznictwa – już tak, jak najbardziej. Podobnie do SO należy działalność Ligi Przyjaciół Żołnierza czy Stowarzyszenia Hodowców Kanarków albo jakiegoś Związku Esperantystów.
    :
    :

    Stosuje Pan bardzo ograniczoną definicję „swobód obywatelskich” (w sam raz aby udowodnić ich istnienie w PRL).
    Economist Intelligence Unit przygotowując raporty o stanie demokracji zadaje na przykład, takie (nie pokrywane przez Pana definicję) pytania w kwestionariuszy na temat „civil liberties”
    – Is there a free print media?
    – Is there freedom of expression and protest (bar only generally accepted restrictions such as banning advocacy of violence)?
    – Is media coverage robust? Is there open and free discussion of public issues, with a reasonable diversity of opinions?
    Inna znana organizacja (Freedom House) publikująca raporty o stanie demokracji używa między innymi takich pytań badając poziom „swobód obywatelskich”:
    – Are there free and independent media and other forms of cultural expression?
    – Is there freedom of assembly, demonstration, and open public discussion?

    Czyli kwestie możliwości swobodnej krytyki, prawa do protestu są taktowane jako swobody obywatelskie przez organizacje, które zajmują się ich monitorowaniem.

    1. Pisze pan:

      Stosuje Pan bardzo ograniczoną definicję „swobód obywatelskich” (w sam raz aby udowodnić ich istnienie w PRL).

      Bardzo namawiam do dokładnego czytania tekstów; nie tylko moich. Ja nie piszę w ogóle o swobodach obywatelskich, ale o społeczeństwie obywatelskim; a to całkiem co innego. W PRL swobód obywatelskich było mało; społeczeństwa obywatelskiego – znacznie więcej. Troszkę się trzeba po prostu pouczyć teorii.

  4. B M :
    Nie twierdzę, że PRL miała w pełni rozwinięte społeczeństwo obywatelskie. Ale SO nie polega na swobodzie wystąpień antypaństwowych i dowolnym uprawianiu każdej ideologii, ale na zastępowaniu przez obywateli i ich organizacje funkcji istniejącego państwa; w tym sensie SO może istnieć w państwie o każdym ustroju.
    :
    :

    Jaką definicją swobód obywatelskich pan zna/używa?
    Ja opieram się na tej, która jest używana podczas tworzenia corocznego raportu o stanie demokracji na świecie przez Economist Intelligence Unit.
    http://graphics.eiu.com/PDF/Democracy_Index_2010_web.pdf

    W dziale „Civil liberties” są miedzy innymi pytania:
    Is there a free print media?
    Is there freedom of expression and protest (bar only generally accepted restrictions such as banning advocacy of violence)?
    Is media coverage robust? Is there open and free discussion of public issues, with a reasonable diversity of opinions?
    Gdyby za pomocą takich kryteriów oceniać ówczesny PRL, to znaleźlibyśmy się w drugiej/gorszej połówce świata na pewno.

    Co do „wystąpień antypaństwowych” to to jest język który najchętniej jest używany przez rządy krajów z dołu tabeli cytowanego przeze mnie raportu😉.

  5. Z tego typu informacjami (liczba mnoga, bo choć z tym konkretnym badaniem spotykam się pierwszy raz, to widywałem już podobne) mam jeden problem — sam chętnie przyłączam się do krytyki, tym bardziej, że do rasizmu i nietolerancji się nie przyznaję — ale krytyka przestaje mi wystarczać. Wydaje się czasem wręcz odbiciem ‚wady narodowej’, którą i ja posiadam — powszechnego krytykanctwa, które nie przekłada się na pozytywne działanie. Bo samo badanie można potraktować jako informacje o problemach, tyle że jaki mamy pomysł by to zmienić?

  6. Jeśli będziemy konsekwentnie stosować zasadę, że

    samo spojrzenie na cokolwiek pod kątem narodowościowym – już jest nacjonalizmem albo rasizmem, albo jednym i drugim

    ,

    dojdziemy do wniosku, że pomysłodawcy i autorzy cytowanego raportu są nacjonalistami albo rasistami, albo jednym i drugim.

    1. Nie. Sprecyzujmy: badanie jest z tego punktu widzenia obojętne, bo dotyczy całości zjawiska.

  7. -mój brat kilka miesięcy temu na lotnisku w Paryżu był świadkiem awantury wywołanej przez ortodoksyjnego Żyda:
    Byłem świadkiem awantur zrobionych przez Polaków — czy to usprawiedliwiałoby antypolonizm?

    -w krakowskim obozie w Płaszowie Niemcy często wykorzystywali Żydów do uprzykrzania życia współwięźniom
    W jednym obozie?
    Tak się składa, że jestem po lekturze wyboru tekstów na temat stosunków polsko-żydowskich. I gdybym chciał lansować antypolonizm, to znalazłbym masę przykładów, bo hitlerowcy potrzebowali pomocników w łapaniu Żydów — sami ich od Polaków nie rozróżniali. Oczywiście — bywali i pomocnicy-Żydzi. Ale nie da się ukryć znaczenia polskich szmalcowników — niestety teza, którą stawiać mieli Niemcy w Płaszowie do tego nie pasuje.
    (Nawiasem mówiąc — mam znajomego, którego ojciec-Żyd, przyłączył się do powstania warszawskiego. I musiał ukrywać swoje pochodzenie przed towarzyszami broni, bo rozstrzelaliby go za to, że jest Żydem.)

    -kolega na stypendium w Japonii, usłyszał zdziwione opinie (wykształconych) Japończyków – „jak to Polacy nie gazowali Żydów w Auschwitz?przecież mówi się polish death camps?”
    Podobno Japończycy tak się przejęli w czasie wojny ideą, że Żydzi rządzą światem, że postanowili ich ściągnąć do Mandżurii. Bo skoro rządzą, to lepiej, żeby to byli ‚nasi Żydzi’😀 Tak czasem do Japonii przekrzywione docierają zachodnie idee.

    -nastroje „antyżydowskie” istniały w CAŁEJ przedwojennej Europie
    Jeśli całej rozumiesz ‚w każdym kraju’, to zapewne masz rację, choć niczego o antysemityzmie w Monako jeszcze w życiu nie czytałem.
    ‚Obcy’, choćby kulturowo, zawsze będą łatwo kwalifikowani jako wrogowie. O ile Żydzi byli zasymilowani, a ludność nie poddana antysemickiemu praniu mózgu, antysemityzm praktycznie nie istniał.
    Mamy więc trzy czynniki: konkurencję ekonomiczną, ‚naturalną ksenofobię’ i propagandę. Pierwszy czynnik — trudno. Drugiego wypada się wstydzić (i o tym także jest ten wpis na blogu, jak rozumiem). Ale trzeci czynnik, to da się zakwalifikować jedynie jako haniebny. Niestety, był on w II RP bardzo silny. I co bardziej zawstydzające, był w znacznej mierze importem z III Rzeszy.

    a jego książki mało mają wspólnego z rzetelną pracą historyka (którym w sumie nie jest)
    Formalnie nie jest, ale źródła sprawdza, czego nie mogę powiedzieć o jego krytykach. Przynajmniej tych najgłośniejszych.

    mnożyć można tysiące przykładów jak to w różnych rejonach (tolerancyjnej) zachodniej Europy Polacy spotykają się z rasizmem.
    Jak wyżej pisałem, ksenofobia jest naturalna. Co nie znaczy, że z tego powodu staje się dobra. Problemem zaś jest to, że nasz obecny model kultury raczej jej sprzyja — gdy ktoś w towarzystwie wypowiada się w kontekście rasistowskim (przeciw Żydom, Arabom, Hindusom, Murzynom…) nie wypada reagować.

    Nie wiem, na ile reprezentatywna była próbka w tych badaniach, ale nie są one pierwszymi, które pokazują tak złe oblicze naszego społeczeństwa — spotkałem się już wcześniej z podobnymi w odniesieniu do demokracji (nasza część Europy, z Węgrami i wtedy chyba Czechami, była najbardziej antydemokratyczna na świecie…).

Możliwość komentowania jest wyłączona.