Cyrk na Woronicza, błazny fikają

Na Woronicza błazny tam rządzące wykonały kolejne salto. W ostatnim okresie najpierw królowała jakiś czas egzotyczna i dość obrzydliwa koalicja PiSSLD, potem chłopcy ze stowarzyszenia Ordynacka gładko  wyślizgali cuchnącego koalicjanta i jakieś pół roku rządzili sami, blokując w dodatku śmieszną instytytucję pod tytułem Krajowa Rada Radia i Telewizji, której skutecznie uniemożliwiali wybór rad nadzorczych; wreszcie – gdy skończył się okres zawieszenia odstawionych poprzednio prezesów z PiS – do akcji wkroczył ponoć przedstawiciel Skarbu Państwa, czyli PO, śmiertelnego ponoć wroga pisuarów – i zagłosował przeciw lewicy. W efekcie u władzy są znów panowie Orzeł i Tejkowski. Tym razem wygląda na to, że klowny w trakcie skoku napaskudziły sobie na puste łby; z tym, że nawet głupia gawiedź się już nie śmieje. Rechocą tylko managerowie błaznów.

A mnie się zbiera na wymioty. Bez trudu sobie wyobrażam co będzie dalej: ledwo co usunięci z anteny talibowie zostaną natychmiast przywróceni do pracy, z Woronicza odejdą natomiast (za bardzo sutym odszkodowaniem…) ich “kojarzeni z lewicą” chwilowi zamiennicy. Na wszelki wypadek nowi-starzy zarządzający zapewnią im zawrotne kontrakty “gwiazdorskie” z gwarancją gigantycznych odszkodowań, żeby – w razie czego, po kolejnej zmianie rządzących – ich usunięcie zaskutkowało oskarżeniem o działanie na szkodę spółki…

Pisałem tu kilkakrotnie i powtarzam raz jeszcze: “posiadanie” mediów elektronicznych, specjalnie zaś telewizji – w sensie politycznym nie daje kompletnie nic, poza dobrobytem dla swoich dziennikarskich kolesiów. Od lat wiadomo, że media te nie są w stanie zmienić nastawień politycznych odbiorców: kto jest konserwatywny, konserwatystą pozostanie; kto jest za postepem i nowoczesnością – także. Przekonania widzów i słuchaczy można, owszem, wzmocnić – ale nie: zmienić. Stosując zaś metody rżnięcia brzytwą po oczach, jak to czynili pp. Ziemkiewicz, Wildstein. Pospieszalski czy osławiona “Misja niespecjalna” – można poza wywołaniem euforycznego orgazmu u zwolenników wyłącznie pozostałych rozwścieczyć. Czy warto?

Nasi (tfu!) politycy sądzą wyraźnie, że warto. Wniosek jest jeden: trzeba im zabawkę z Woronicza ostatecznie odebrać, ich samych zaś odesłać tam, gdzie już się dziś znajdują już pan Krzaklewski, pani Beger, pan Tomaszewicz i inni: na tzw. zielona trawkę. Są nienaprawialni.

Co zrobić z tą telewizją publiczną? Nie zmieniam tu zdania od lat, tylko teraz wiem od czego zacząć: od zakazu występowania w niej – w jakimkolwiek charakterze – polityków i tzw. działaczy gospodarczych, związkowych i społecznych. To znaczy tak: dziennikarze powinni miec prawo omawiania i komentowania ich poczynań; ale żadnych występów na żywo, żadnego lansowania się, żadnych dyskusji i polemik. I żadnej tematyki historycznej na antenie, dotyczącej historii nowszej niż rok 1850. Po pół roku błazny z Wiejskiej stracą wówczas zainteresowanie tematem i wtedy będzie można bez większego problemu w całości oddać władanie na Woronicza dziennikarzom. Z zastrzeżeniem, że stanowiska kierownicze zajmą ludzie ze stażem w mediach co najmniej 30-letnim. A na szefostwo najwyższe ogłosiłbym konkurs międzynarodowy; marzy mi się na tym najwyższym piętrze słynnej wiezy Babel były szef BBC lub jakiejś porządnej telewizji niemieckiej…

Jakiś czerstwy fachowy siedemdziesięciolatek, kompletnie oderwany od polskiej “sceny politycznej”, w dodatku nieusuwalny ze stanowiska i z władzą dyktatorską…

Marzyciel ze mnie.

PS. Wykrakałem… I jeszcze tutaj…

11 thoughts on “Cyrk na Woronicza, błazny fikają

  1. astronom :

    :
    Gdybym był młodszy o 20 lat wyjechałbym jak najdalej od tego skretyniałego kraju.

    Eeee, odgrażanie się.
    A jak za komuny trwoniono nasze podatki, w telewizji prezentowano jedyną słuszna linię, w dodatku nie można było głośno narzekać („buntowników” mogły spotkać szykany/prześladowania a w skrajnych sytuacjach (np. 1970) strzelano do nich z ostrej amunicji) jakoś Pan nie wyjechał🙂.
    Chyba, że chodzi o to, że PRL tak kochał swoich obywateli, że nie chciał ich wypuścić na zachód😉 i to był powód dla którego Pan pozostał.

    1. Domniemuję, że jest pan młodym człowiekiem, zatem nie pamieta pan tamtych czasów, a wiedzę o nich czerpie pan jedynie ze szkoły i telewizji. Informuję więc Pana, że telewizja tamtych czasów prezentowała we wszystkich dziedzinach poziom dzisiaj niosiągalny, a pieniędzy nie marnowano na żadne gwiazdorskie kontrakty. Niech mnie pan nie rozśmiesza, pisząc że nie można było wtedy głosno narzekać, kto jak kto ale Polacy zajmowali się głównie głośnym narzekaniem, to nasza cecha narodowa. Co do tzw. prześladowań w latach 70-tych , to było kilku „zawodowych” prześladowanych, Michnik, Kuroń, Świtoń (ten akurat powinien być leczony), i to wszystko. Zapewniam pana, że NIC panu w PRL-u nie groziło, o ile nie brał pan udziału w burdach i nie demolował pan sklepów jak działo się to w 76-tym w Radomiu. A i za to, co najwyżej można było zarobić kilka razy pałką po grzbiecie, a dzisiaj domagać się od państwa za to niemałego zadośćuczynienia finasowiego. Powiem panu tak, w czasie PRL-u byłem wojujacym przeciwnikiem tego państwa i tego ustroju, ale teraz z perspektywy czasu uznaję lata 70-te za najlepszy czas w historii Polski. Nie tego się spodziewałem po tzw. demokracji, oczekiwałem państwa obywatelskiego, a widzę wokół fanatyzm polityczny i religijny, szowinizm, dewocję, wszechwładzę kościoła, IPN-u, prymitywizm w mediach.
      PS. W tamtych czasach jako jeden z nielicznych (mniej niż 1 %) nie brałem udziału w wyborach (a wszyscy ci rzekomo walczacy z komuną brali udział)i wbrew temu co wypisuje IPN i wygaduje telewizja nikt mnie za to ze studiów nie wyrzucał (a nawet dano mi wysokie stypendium o które się bynajmniej nie zwracałem i proszono żebym został na uczelni), bez problemu też dostałem paszport. Takie to były dziwne czasy.

      1. Pełna racja. To nie PRL lecz minione 20 lat zrobiło z Polski skansen i Krainę Absurdu!

      2. Za komuny byłem dzieckiem/młodzieżą, wiedzę na jej temat nie czerpię tylko z książek/gazet, ale po prostu rozmawiam z ludźmi którzy spędzili w niej dorosłe życie tak jak Pan – i nie wyłania się
        idylliczny obraz jak w Pańskim komentarzu.

        Ciekawa analiza wydarzeń radomskich, czy na temat grudnia 1970, albo kopalni „Wujek” też ma Pan podobną teorię?

        Skoro to był taki raj, to dlaczego się skończył?

  2. „Zdominowany przez PiS zarząd TVP zdecydował: wraca program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”. Prezes Romuald Orzeł podpisał umowę na nowe 30 odcinków. Telewizję będzie to kosztowało 1 mln 868 tys. zł (netto). Stanisław Janecki odzyskał zaś posadę wicedyrektora „Jedynki” ds. publicystycznych.”
    A zatem będziemy nadal katowani przez rojenia tego człowieka o zwichrowanej psychice. Należy zaprzestać płacenia abonamentu. Gdybym był młodszy o 20 lat wyjechałbym jak najdalej od tego skretyniałego kraju.

  3. O ile zgadzam się z diagnozą stanu obecnego to kompletnie nie przemawia do mnie „wiem od czego zacząć”. Ma rację matidea – trzeba czasu. I trzeba w tym czasie wychowywać. A w wychowaniu potrzebne są wzorce! Nie tylko pozytywne. Jest potrzebny Żakowski, Miś, Bratkowski, … ale też Wildstein.
    Błazen wybierze błazna; ale tylko wtedy gdy nie musi sam za to ponieść jakiejkolwiek odpowiedzialności.
    „Słynna wieża babel” to zaledwie jeden z wielu elementów zgniłej budowli jakim jest Państwo. Zgnilizna tej budowli nazywa się anonimowość. „Błazny” są nieodpowiedzialne bo decyzje podejmują wspólnie, bezosobowo. Błazny nie radzą bo nie potrafią a rwą się do rządzenia bo nikt ich nie rozliczy za nic nie będą odpowiadać. Trzeba skończyć z sowietami. Trzeba wychowywać.
    Trzeba zacząć od fundamentów …

    PS. Ja też pewnie efektów nie doczekam. ;(

  4. Kilka cytatów:
    „nieusuwalny ze stanowiska i z władzą dyktatorską”
    „żadnych dyskusji i polemik”
    „Z zastrzeżeniem, że stanowiska kierownicze zajmą ludzie ze stażem w mediach co najmniej 30-letnim” (to super, totalną bezstronność mogą zapewnić tylko ludzie którzy w mediach (w Dzienniku Telewizyjnym?) pracowali w 1981 lub wcześniej😉 ).

    Mamy demokrację, wolność wyboru, prezentowania poglądów. Po latach w których różne grupy społeczne o różnych od władzy (i od siebie nawzajem) poglądach i dążeniach były szykanowane i uniemożliwiano im jakąkolwiek aktywność, nastąpiła eksplozja,
    walka o „swoje” i wzajemne wyszarpywanie sobie łupów.
    Używając terminologii z elektroniki: mamy teraz „stany nieustalone”, które objawiają się „pożarem w burdelu” czyli działalnością w/ walką o TVP.

    Nie ma co porównywać tego do BBC, bo ona działa w kraju o tradycjach demokratycznych, gdzie wiele instytucji, obywatelskich zachowań, idei pracy nad dobrem wspólnym miało czas wykształcić się i okrzepnąć.

    Nie mam tu jakiejś recepty dla TVP, myślę że trzeba po prostu czasu (Wyspy Brytyjskie też mają długą tradycję wyrzynania się nawzajem). Zmiana musi nastąpić w wyborcach jako w obywatelach.
    Pański pomysł jest rodem z epoki z której wyszliśmy ostatnio (a którą jak rozumiem wspomina Pan nie najgorzej). Nikogo by nie uszczęśliwił, wprowadziłby tylko nowy rodzaj frustracji, czyli nic by nie naprawił.

  5. zeby bylo spokojnie, sprawiedliwie i skurwysynstwo sie nie szerzylo proponuje dla kazde opcji politycznej otworzyc kanal telewizji publicznej i niech tylko opcje podziela sie spokojnie numerkami kanalo np. SLD to Program 1-szy, PiS Program @-gi itd itp. Przestanie gawedz dziennikarska wedrowac pomiedzy TVP i Polsatemn czy TVN gdzie laduja na przetrzymanie trudnego okresu czasu. Przestana sie pojawiac burkowe pismidla w ktorych wszelkie Wildsteiny sa poca i proroca.
    Chyba nalezy znalezc zloty srodek na proporcjonalne rozlozenie szamba po swoim miejscam
    Choc mieszkam w USA to siegam po ogladanie telewizyjnych przekazow z Polski wyjatkowo i na krotko i wybiorcz. To zalosne, co satelity przekazuja w swiat z kraju nad Wisla i az dziw bierze, ze jest taka potezna moherowa armia tych, co to oczu od tVseta nieodrywaja.
    Obciac sukinsynom abonamenty i wtedy zobaczymy czyje biedze na wierzchu!

Możliwość komentowania jest wyłączona.