W sprawie ego niektórych Czytelników

Dostaję od czasu do czasu listy i komentarze od Czytelników, które mnie odrobinkę dziwią, odrobinkę zaś – irytują. Nie tyle swoją treścią, w sensie głoszonych w owych listach poglądów; każdy ma własne,  i w zasadzie wolno mu głosić dowolne durnoty – ale niebywale rozdętym ego autorów i brakiem ich rozeznania w mechanizmach działania witryn internetowych, w szczególności zaś – WordPressa.  Zauważy na przykład taki jeden z drugim, że jego – zaprawdę bezcenny przecież i oczywiście wyjątkowo trafny – komentarz nie pojawia się natychmiast pod artykułem, i już triumfując, że niby autora artykułu przyłapał na cenzurowaniu, ograniczaniu wolności słowa i tak dalej, pisze kolejny list protestacyjny…

Otóż, dupku drogi (proszę wybaczyć, ale to określenie jest najzupełniej adekwatne) , przyjmij, proszę, do wiadomości, że WordPress daje blogerowi możliwość nie tylko automatycznego blokowania niektórych komentarzy i odsyłania ich do kosza (powiedzmy, gdy wystąpi w nich słowo uznane za niepożądane), ale także ustanowienia reguł, ograniczających pewnym osobom możliwość wypowiedzi i odsyłających  ich komentarz do „poczekalni”. W tym blogu do owej poczekalni trafi każdy komentarz (bez względu na jego treść), którego autor pojawia się na tych łamach po raz pierwszy. Innymi słowy: tylko ktoś, kto już ma na swoim koncie co najmniej jeden opublikowany komentarz, będzie dopuszczony do dalszych procedur weryfikacyjnych; czy to jasne?

Teraz tak: czemu, kochany dupku, wyobrażasz sobie, że bloger nic innego nie robi, tylko siedzi przy komputerze i z wypiekami na twarzy czeka na twoje (czy czyjekolwiek) komentarze, by je natychmiast poddać moderacji i jeszcze szybciej z nimi dyskutować? Czy to wypadkiem nie przerost dobrego mniemania o sobie?

Wyjaśniam najuprzejmiej: czasami nie zaglądam tu dosłownie tygodniami.  Bywa też – choć rzadko – że nie czytam poczty, do której automatycznie trafiają informacje o tym, co się dzieje na blogu. Czasem nie mam czasu, bo na przykład piję wódkę. Czasem miewam katar. Czasem czytam książkę. Naprawdę, mam poza tym sporo zajęć.

Zastanów się wreszcie, przyjacielu, czy twoje zdanie – tak przecież błyskotliwe i trafiające w sedno – nie jest takim… wyłącznie w twoim własnym mniemaniu? Pomyśl sobie, ukrywający się na ogół za jakimś nickiem komentatorze bez znanego komukolwiek nazwiska i dorobku, że twoje zdanie może – horribile dictu – w ogóle nie mieć żadnego znaczenia? Dla nikogo? I nikogo nie obchodzić?

Z różnych powodów ludzie piszą, także artykuły w internetowych blogach.  Niektórzy, specjalnie kurduple (mentalni), marzą o popularności, o byciu celebrytą; czasem, by osiągnąć ten cel, nie ma innego sposobu, niż nasikać komuś większemu na buty. Inni liczą na upowszechnienie swoich poglądów i opinii, czasem na wywołanie dyskusji; słowem, realizują jakąś misję.

Ja – Panie i Panowie – celebrytą już niegdyś byłem (już wtedy nie było to nic specjalnie przyjemnego ani ciekawego, słowo daję – dziś zaś to wręcz katastrofa). Poczucia misji także nie mam od czasu gdy przestało mi się podobać harcerstwo, to jest od jakichś 60 lat.

W gruncie rzeczy jest mi wręcz idealnie obojętne, co Szanowni Państwo jako całość sądzą o publikowanych tu tekstach; piszę w istocie niemal wyłącznie po to, by jakoś uporządkować własne myśli; takie mam hobby, po prostu, czy mówiąc językiem mojej młodości, zajoba.

No, nie będę się załgiwał: ponieważ jestem złośliwym antyklerykalnym i mocno lewicującym staruszkiem, więc jak się jakiś radiomaryjec czy inny oenerowiec zapluje z oburzenia, to sobie w duchu z uciechy chichoczę, mówiąc: o to chodziło. No i jeszcze lubię, jak ktoś z przyjaciół powie: dobrze to napisałeś, stary. Ale to wszystko.

A dopuszczanie do publikacji poglądów każdego idioty nie ma nic wspólnego z wolnością słowa, zwłaszcza dziś: jak sobie, idioto, chcesz upowszechniać swoje poglądy – to załóż własnego bloga. Nic prostszego.

14 thoughts on “W sprawie ego niektórych Czytelników

  1. Co się stało, że trzeba było tak ostro? Jakiś trollik dał się szczególnie we znaki? Odrzucenie komentarza bywa przykre. Autor czuje się oceniony negatywnie: nie miał nic wartościowego do powiedzenia, zrobił to poniżej poziomu? Nic dziwnego, że niektórzy próbują dociekać u moderatora przyczyn. Ale generalnie nie jest to nic, co zasługiwałoby na tak ostrą reakcję. Inną rzeczą jest zalew czystego chamstwa na forach, ale to szersza sprawa. Razem z ustrojem znienawidzonego przez nową klasę panującą PRLu, wyrzucono też całą resztę: spółdzielczość, profilaktykę zdrowotną, resztki zdrowego rozsądku i …kindersztubę. Ton życiu publicznemu nadają duchowi spadkobiercy ONRu. I tyle.

  2. Tak trzymać szanowny autorze. Czytam u Pana oraz na niektórych innych blogach bo interesują mnie mądre teksty, z których mogę się czegoś nauczyć. Lubię też poczytać mądre komentarze. Paplanina i oceny pod adresem autorów mnie nie interesują. Pomyślności.

  3. Szanowny Panie Redaktorze,
    z użytych w tekście słów wnoszę, że poczuł się Pan dotknięty zawartością wzmiankowanych „listów”, zapewne słusznie. Być może również wyrażałbym się podobnie, jednak najpewniej szukałbym innych określeń, wszak polszczyzna daje spore możliwości dosadnego, a jednocześnie stonowanego wyrażania się. Osobiście, przyznaję, potraktowałbym to na poziomie swoiście pojętej kultury spod przysłowiowej budki z piwem – i ze zrozumieniem (co nie znaczy, że z akceptacją).
    Zastosowane przez Pana słowa zarezerwowałbym natomiast dla sprawy zdecydowanie groźniejszej – chamstwa i głupoty urzędniczej.
    Oglądałem wczoraj wieczorne „Fakty” – i poczułem się strasznie. Został zaprezentowany krótki materiał o słynnym już w sieci filmiku kilku uczniów parodiujących przejazd papieża. Wystąpiły panie dyrektorka, kuratorka i policjantka. Dyrektorka przepraszała, kuratorka straszyła uczniów odcięciem od wycieczek, a policjantka groziła latami więzienia „za obrazę uczuć”.
    O ile głupota wyrażana w listach jest irytująca (acz potencjalnie groźna), o tyle głupota urzędników jest groźna realnie. I na takie okazje rezerwowałbym słowa powszechnie uznane za obraźliwe – a nawet jeszcze ostrzejsze. Byłbym ciekaw Pana opinii – może nawet w formie osobnego tekstu o konkretnej sprawie.
    Pozdrawiam.

    1. Oczywiście, ma Pan rację w kwestii urzędników. Ale pozostanę przy mniemaniu, że głupota jest jedna; tylko u jednego jej występowanie jest mniej społecznie szkodliwe (na przykład, u nadętego typa z przerostem ego, który może co najwyżej pohałasowac publicznie), u drugiego (urzędnika na przykład, czy działacza związkowego) – bardziej. A kwestia chamstwa – to jeszcze coś cokolwiek innego. Co do wspomnianego incydentu – szkoda słów; każdy bywalec tego blogu wie, co miałbym na ten temat do powiedzenia: zgroza. Warto jednak przede wszystkim walczyć o usunięcie z KK kretyńskiego przepisu o „obrazie uczuć religijnych”.

    2. Źle pan to wszystko interpretuje, to wcale nie jest głupota urzędników, wprost przeciwnie, to ich życiowa mądrość. Jeszcze się pan nie zorientował w jakim państwie żyjemy ? Proszę sobie wyobrazić brak reakcji z ich strony. Jeżeli chcą zachować swoje stanowiska, kuratora, dyrektora szkoły, muszą tak zareagować tak a nie inaczej. Oni w przeciwieństwie do pana mają świadomość kto rządzi w tym kraju, przecież wystarczy jeden telefon z kurii i już mogą sobie szukać innej pracy. Ja się im nie dziwię, może sa oportunistami, ale kto w średnim wieku będzie ryzykował utratą dobrego stanowiska ?

  4. Weszłam powodowana ciekawością tytułu, więcej nie wejdę ponieważ poczułam się sprowadzona do parteru in spe i na zapas.

  5. Oj Bogdan, Bogdan, on był Gienieralnyj Siekretar! Niechby on się tego wtedy dowiedział, jak go szanujesz….:)

  6. Niestety coraz czesciej pojawiaja sie tu i owdzie szakale internetowe, ktorych siedlisko chyba zblizone jest do Salonu24. Tymi padlinozercami raczej bym sie tam niue przejmowal, a jedynie kontrujaco gnoil niszc zyl i kompromitowal. Oni maja przeto w swych szeregacg tego, co to szydzil interetem itd.itp, a teraz niby sam dwoma palcami fgarmazony pipe[przone chce i tutja prop[agowac.
    Panie Bogadnie Szanowny !
    Olewaj Pan te kanalie, pijawki i tych szakali.!
    Pana Blog i cale Studio Opinii to fora dyskusyjne stopjace na najwyzszm intelektualnym poziomie.Dzieki za to i ogromne bBRAWA !!!!

  7. Co prawda jestem od Pana o 11 lat młodszy, i może dlatego właśnie imponuje mi luz z jakim podchodzi Pan do samego siebie i swojego blogu,(może ten luz przychodzi z wiekiem?). Pańskiego wieku już pewnie nie osiągnę I dlatego życzę Panu dalszego dystansu do siebie i do innych.
    Serdecznie pozdrawiam!!!

    1. No niech Pan nie żartuje, młodziku. Ludzie żyją coraz dłużej, skąd ten pesymizm? Jeszcze ze dwa sfrustrowane PiS-y przyjdzie Panu przeżyć… Sześćdziesiatka z kawałkiem… No po prostu, za przeproszeniem i z całym szacunkiem: gówniarz. Przecież jak pan się rodził, to ja maturę robiłem…

  8. Bogdanie kolejny raz rozbawiłeś mnie aż do poziomu irytacji (są takie dialektyczne stany świadomości). No przecież nie przekonasz mnie, ani nikogo z życzliwych ci ludzi, że lekceważysz swoich czytelników! Gdybyś ich lekceważył, to piłbyś wódkę wyłącznie, nie uprawiając żadnego bloga.
    Każdego faceta (i kobietę też) imających się klawiatury gna w tę stronę biurka potrzeba kontaktu. Dobrze mówisz, że cieszy się bluzg jakiegoś „pana-ci-intelektualnie-nie-po-drodze” – każdego cieszy! Ja staczam z takimi literalnie ostre wojny na Facebooku – i to wojny rzadko przegrane, bo oni mało mają do powiedzenia, sporo do wykrzyczenia, albo wysyczenia.
    Piszesz w końcu tak: „… dopuszczanie do publikacji poglądów każdego idioty nie ma nic wspólnego z wolnością słowa, zwłaszcza dziś: jak sobie, idioto, chcesz upowszechniać swoje poglądy – to załóż własnego bloga. Nic prostszego” Twoja racja jest – tu będę wrednie złośliwy – trochę autorytarna, bo wolność słowa, to obecność tego słowa i kontrsłowa w tej samej mniej więcej przestrzeni komunikacyjnej…
    No, ale już odpuszczę i nie będę sekował cię jakimiś semiotycznymi talmudyzmami.
    Pisz dalej i jak najwięcej. A czasami nawet czytaj, co mądrzejsi i głupsi mają do powiedzenia, bo jak napisamo w „Dezyderatach” – „każdy ma swoją opowieść…”

    1. No więc, Wojtusiu, tak jak w tym starym kawale o Chruszczowie: dzwoni telefon na Kremlu, gospodarz podnosi słuchawkę i słyszy: Kotia? Nadyma się i odpowiada: Komu Kotia, tomu Kotia, no wam Pierwyj Sekrietar Ka-Ce, Nikita Siergiejewicz Chruszczow…
      Otóż i ja: kogo lekceważę (wiesz dobrze…), tego lekceważę; a kogo lubię i szanuję, tego lubię i szanuję.
      A z idiotami jednak będę się spierał w sytuacjach zgoła wyjątkowych i uogólnionych. Tak w ogóle to szkoda czasu.

      1. Nie znam osobiście ani Pana Bogdana ani Wojtusia ale zdecydowanie opowiadam się za Panem B. Kultura tworzy się (i przekształca) w przeciwieństwa. Chamstwo musi być nazwane chamstwem móc je odrzucać. Te rozdęte ega (liczba mnoga od ego) są wynikiem anonimowości, która w sferze internetu jest czymś naturalnym ale, per saldo, odrażającym. Z tego powodu postulowałbym ignorowanie, z zasady, wypowiedzi anonimowych, nawet jeśli zawierają jakieś nietresujące treści. W ten sposób unikniemy irytacji z powodu chamstwa, a wtedy takie rozdęte ego nieco schudnie. Czego obu Panom i sobie z całego serca życzę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.