Nasze kobiety

Okropnie się feministki z prawa i z lewa obraziły na prezydenta za ten zwrot o „naszych kobietach”, którego użył podczas spotkania z Obamą. Jakże to tak – zaszlochały panie z panią profesor Magdą Środą na czele – toć to przecież traktowanie kobiety jak własność, rzecz niedopuszczalna…

No więc – muszę w tej sprawie zabrać głos. Po prostu muszę, bo za chwilę damy się zwariować.

Ale zacznę od deklaracji osobistej: otóż uważam się za feministę. Jestem gorącym zwolennikiem parytetów wyborczych, „tradycyjna rola kobiety” lansowana przez kręgi przykościelne, czyli model „obiady coraz lepsze, baba coraz głupsza” budzi we mnie żywe obrzydzenie, jestem absolutnym przeciwnikiem tradycyjnego modelu małżeństwa i rodziny – i tak dalej.

Co wszystko razem nie znaczy, że każda osoba, nazywająca siebie feministką, ma rację. Pomysły ich językowe dla przykładu (te wszystkie „ministry” czy „ministerki”, „magisterki” czy „doktorki”) uważam za komiczny idiotyzm. Nawet, jeśli lansuje coś takiego na przykład jakaś „profesora doktora”.

A czepianie się Komorowskiego za te „nasze kobiety” jest też kretynizmem. Jeśli któraś z pań powie o jakimś Jasiu czy innym Bronku (a nawet o mnie…) mój mężczyzna to przecież nie znaczy wcale, że chce owego Jasia, Bronka, czy w końcu mnie – wpakować do szafy między łachy i uperfumować naftaliną. Nikt tego tak nie odbierze; wręcz przeciwnie, większość ludzi dostrzeże w takim powiedzeniu jakieś sympatyczne ciepło. Tedy i w drugą stronę: w powiedzeniu moja kobieta nie ma nic samczowładczego. Jest znów ta ciepło zaakcentowana wspólnota.

Bardzo lubię panią profesor (nie: profesorkę!) Środę. Jej poglądy na przykład na relacje państwo-kościół (i wiele innych) to w zupełności moje poglądy. Ale z tą krytyką Komorowskiego, toś się pani profesor wydurniła maksymalnie.

Tym bardziej, że za inne rzeczy pana prezydenta można krytykować zasłużenie. Choć, prawdę mówiąc, na tzw. tle historii już w tej chwili lokalizuje się na pozycji tuż za Kwaśniewskim, a sporo przed dwoma pozostałymi (spośród tych „wybieranych bezpośrednio”…).

21 thoughts on “Nasze kobiety

  1. Witam.
    Nadarza się okazja żeby odnieść się do dwóch artykułów „Nasze kobiety” i „Coś wielkiego” jednocześnie. Znalazłem właśnie blog prowadzony przez profesor(kę) Rosie Redfield z University of British Columbia, w którym poddała miażdżącej krytyce ostatnie „odkrycie” NASA. Artykuł trudny i bardzo fachowy (raczej dla biochemików niż ignorantów), ale warto się zapoznać http://rrresearch.blogspot.com/2010/12/arsenic-associated-bacteria-nasas.html . Coś mi mówi, że Gospodarz polubiłby panią Rosie. Redfield to prawdziwy naukowiec w odróżnieniu od pani Środy, bo pani ta co prawda też posiada tytuł profesora, ale ilość głupstw które wypowiada nie najlepiej o niej świadczy ( nie jest to tylko moja opinia, ale również opinia kilku moich koleżanek, kobiet niezależnych i inteligentnych). Pani Środa kompromituje pewnien odłam feminizmu, co mi akurat nie przeszkadza, bo co prawda popieram feminizm, ale rozumiem pod tym pojeciem coś innego niż pani Środa czy pani Szczuka. W każdym razie robienie na siłę z kobiety nieudanej kopii mężczyzny ( w sferze stroju, zachowania, mentalności) nie jest dla mnie feminizmem.

  2. „Jestem gorącym zwolennikiem parytetów wyborczych”

    Przeciw.

    Parytety wyborcze biora sie z list wyborczych. Listy wyborcze ustalaja waskie kliki za zamknietymi drzwiami lub wrecz jednoosobowo jakis kieszonkowy Napoleon (np. Jaroslaw Kaczynski), co nie ma nic wspolnego z demokracja.

    Nalezy zlikwidowac listy partyjne (USA i Wielka Brytania ich nie maja i zupelnie dobrze sobie radza).

    Bez list partyjnych parytety traca racje bytu.

  3. Za Kwaśniewskim? Tzn. musi się publicznie upić co najmniej dwa razy, żeby był przed?

    1. Wolę pijanego Kwaśniewskiego (a był zalany więcej niż dwa razy), niż trzeźwego Kaczyńskiego. Błędem jego nie było picie, tylko to, że nie pogonił w cholerę Głodzia. Poza tym: od polityka nie wymagam moralności (a już szczególnie chrześcijańskiej), nieskazitelności ani niczego takiego; ma być skuteczny w wykonywaniu swoich zadań. Oczywiście, alkoholowe wpadki AK były żenujące; ale lepsze one, niż gruzińskie zabawy w wojenkę Lecha K. Tak samo w niczym mi nie przeszkadzają cygarowe zabawy Clintona, natomiast wkurze mnie „wojna na górze” Wałęsy. A najlepszym prezydentem III RP – dopowiedzmy to wreszcie wyraźnie – był Wojciech Jaruzelski.

      1. Aleksander Kwaśniewski nawet będąc „na bani” nie tracił poczucia humoru i nie opuszczała go inteligencja. Zdanie „Ludwiku Dorn i psie Sabo, nie idźcie tą drogą” to absolutny klasyk.

      2. A najlepszym prezydentem III RP – dopowiedzmy to wreszcie wyraźnie – był Wojciech Jaruzelski.

        Ja nie z tych, co 13 XII każdego roku demonstrują na ul. Ikara ze zniczami, ale taka ocena tego akurat fragmentu biografii gen. Jaruzelskiego robi wrażenie przegięcia w druga stronę. Można prosić o uzasadnienie?

        1. Oczywiście. Pełnił swoją ogromnie trudną w ówczesnych warunkach funkcję dostojnie i z godnością. Nie wykonał żadnego „numeru”, nie strzelił żadnej najmniejszej gafy nawet. Dopomagał rządowi Mazowieckiemu szczerze i z dbałością o Polskę. Wyglądał i zachowywał się jak mąż stanu. Mówił cudownie po polsku, pod tym względem nawet znakomity językowo Kwaśniewski mu nie dorównuje. Spokojnie zrezygnował z funkcji, gdy nadeszła na to – zbyt wczesna, moim zdaniem – wymuszona pora. Słowem, pokazał wielką klasę rasowego polskiego rodowodowego inteligenta. Nigdy się go nie musiałem wstydzić. A poza tym – jestem głęboko przekonany – on osobiście się najbardziej zasłużył dla polskiej transformacji. On ją po prostu umożliwił; jeśli ktoś mówi, że na nim wymuszono cokolwiek, to jest – w moim przekonaniu – po prostu ślepy. Głęboko wierzę, że za 100 lat będzie się mu stawiać pomniki i nazywać ulice jego imieniem.

  4. Panie Bogdanie.
    Naprawde rozumiem, ze niektorzy moga nienawidziec „kaczorow” i „pisuarow”.
    Osobiscie nigdy na PiS nie glosowalem i nie palam sympatia do tej partii.

    Ale nie moge zrozumiec, ze nienawisc do wszystkiego co ma jakikolwiek zwiazek z PiSem wylacza logiczne myslenie.

    A prawda jest taka, ze Komorowski to prezydent-obciach i jeszcze nieraz sie o tym przekonamy.

    Tez nie rozumiem halasu o „nasze kobiety”, ale czy takie cos moze mowic prezydent(nie chodzi tu o nasze kobiety, ale calosc):

    „Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne.Wtedy też lepiej się poluje”

    ???

    A tutaj inne przyklady stylu BK:

    „W naszym miejscu Europy, jak ktoś pamięta mapę Europy, nie wiem czy w Ameryce ktoś pamięta, jak wygląda mapa Europy, czy nie? Nie jestem tego pewien. My jesteśmy w takim miejscu między Rosją a Niemcami. To jest takie miejsce, w którym proszę Państwa bez względu nawet jak się ktoś integruje, jak powstaje wspólny dom europejski, wspólny dom natowski, to jest takie miejsce, gdzie ciągle są jakieś przeciągi. I bez względu na to, gdzie ktoś na jakimś piętrze otworzy drzwi albo okno, to od przeciągu, my Polacy, zawsze mieliśmy katar. No tak po prostu zawsze było.”

    „Od tej pory będę ściśle obserwował i się zastanawiał, gdzie jest Islandia. Islandia w tym sensie czy jest częścią Europy. Intuicyjnie zawsze sądziłem, że tak. W sensie kulturowym, mentalnościowym itd. Geograficznie to jest pewnie inaczej, na mapach gdzieś tam zawsze oddzielana. Kulturowo na pewno tak. A jak już jest 6 tysięcy Polaków, to już kawał Europy macie na pewno.”

    http://lubczasopismo.salon24.pl/latarnik/post/258736,to-bylo-wspaniale-przemowienie-nikt-nie-mial-szansy-zasnac

    Pod tym linkiem mozna przeczytac kurioznalny „wyklad” naszego prezydenta.
    Bardzo slabego prezydenta.
    Niestety.

    1. Lepszy obciachowy prezydent od szalonego prezydenta. Wolałbym w tej roli widzieć nawet Lappera, bo na pewno mielibyśmy wtedy normalne relacje z Rosją, a niedoszły prezydent Kaczyński gotów byłby nawet wypowiedzieć Rosji wojnę. Wbrew Twojej sugestii nie wyłączam logicznego myślenia, po prostu słucham i obserwuję narastające symptomy paranoi ogarniającej tego pana. Jest niebezpieczny, on jest nas gotów naprawdę wciągnąć w konfilikt militarny, zakładając że za nami stoi NATO i może sobie na to pozwolić. Proszę słuchać uważnie tego co mówi, obserwować jego mimikę i wyraz oczu. To nie jest zwykła gra polityczna, to po prostu szaleństwo.

      1. „niedoszły prezydent Kaczyński gotów byłby nawet wypowiedzieć Rosji wojnę” – to jest bajka.

        I naprawde nie jest to wielka roznica czy Kaczynski obrazilby Rosjan, czy B.Komorowski sobie zazartuje (bo np.przypomnialo mu sie o Kremlu w 1612).
        Naprawde nie uwazam, ze Kaczynski Jaroslaw bylby dobrym prezydentem, ale gdy Bronislaw Komorowski otwiera usta, zaczynam sie bac. To NAPRAWDE nie jest dobry prezydent.

    2. Odpowiadam (patrz wyżej): wolę „obciach” Komorowskiego, niż szkodliwość polityki Kaczyńskiego czy pewną hm… prostotę Wałęsy.

  5. Panie Bogdanie, litości. Czy naprawdę chce pan aby w sejmie było wiecej Nelly Rokitowych, Begerowych, Kemp, Wróbli (to ta od komisji Czumy), Sowińskich (to ta od teletubisia homoseksualisty), że nie wspomnę o posłance LPR-u pani Sobeckiej. Jedynym kryterium do bycia posłem i tworzenia w tym kraju prawa powinna być INTELIGENCJA, bez względu na płeć czy inne czynniki. Takie rozwiązania nigdy nie będą czasowe, bo co by nie opowiadać o równości płci, kobiety i mężczyźni są różni. Kobiety mają inne prioprytety życiowe, inny temperament, i dlatego kobiety statystycznie nigdy nie będą na równi z mężczyznami zainteresowane walką polityczną, tak jak nie będą zainteresowane piłką nożną czy boksem. Nie ma tym nic złego ani dobrego, tak po prostu jest. Nie zgadzam się też z porównaniem do parytetów wprowadzonych w USA w ramach działań antyrasistowskich, tak naprawdę to rasizm „a rebours” i w moim przekonaniu jest źródłem frustracji i narastającej nienawiści rasowej, która prędzej czy później wyjdzie w USA na wierzch ze zdwojoną siłą.

    1. Nie. Nie chcę Rokicin ani innych Wróbli, apage. Ale sąd o jakichś predyspozycjach – takich czy innych – związanych z płcią, uważam za błędny. Po paru – może parunastu – latach, po odebraniu mężczyznom wyłącznego prawa decyzji „kto jest kim”, wszystko się wyrówna. Głęboko jestem o tym przekonany. Przed półwieczem poważni (ponoć) naukowcy mówili, że Murzyni mają statystycznie IQ niższe od Białych o 10 pkt. Dziś Czarny jest Prezydentem USA. I inteligencją przerasta konkurencję o dwie długości. A Sarah Palin jest idiotką nie dlatego, że jest kobietą. Ani dlatego, że jest Biała.

  6. Jestem kobietą i uważam się za feministkę. Także uważam, że Prezydenta Komorowskiego zwyczajnie się niektóre panie i niektórzy panowie, bezpodstawnie czepiają. Zrobiliśmy się narodem takich ponuraków, że strach jedno żartobliwe zdanie wygłosić. Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie dotychczasowe świetne teksty. Z przyjemnością czytuję również wielu Pana komentatorów.

  7. Cały krzyk wokół zachowania i odzywek Komorowskiego u Obamy jest dla mnie śmieszny. Komorowski zachował się prawie jak Wałęsa – to znaczy przywalił między oczy językiem rzadko słyszanym na tych salonach. To w kontekście ujawnień WikiLeaks ma interesujący smak i ozdrowieńczą moc! Ten jego język był przynajmniej konkretny i jasny – czyli różnił się piramidalnie od języka kaczego, a nawet zaryzykuję pogląd, że korzystnie odbiegał od ślisko-gładkiej niby-mowy Ola Kwaśniewskiego.
    Porównania do polowania były przede wszystkim szczere – co u tego mordercy zwierząt jest raczej plusem. On przecież zostawia babę w domu i martwi się, czy ktoś jej tam w międzyczasie nie dopadnie.
    Cały krzyk wokół tych wypowiedzi jest przykładem pseudofeministycznej histerii, której coraz częściej, niestety, nie udaje się unikać także i Srodzie. Całe środowisko tzw. Kongresu Kobiet jest dla mnie szemrane – nie ufam, nie podzielam, nie akceptuję.
    Dla wyjaśnienia – jestem za szerokim udziałem kobiet w każdej sferze życia publicznego i zarazem kategorycznie przeciw wszelkim mechanicznym parytetom – o co stoczyłem już niezły bój m.in. na portalu Ordynackiej.

    1. O tyle się z tobą nie zgadzam, że uważam mechaniczne parytety za (czasowo) niezbędne, podobnie jak niezbędne były w USA ostre działania antyrasistowskie mimo teoretycznej równości czarnych i białych. Potem – za jakieś 20 lat – to wejdzie w usus i będzie OK; wówczas będzie można odpuścić. Ale to sztuczne rozwiązanie jest, niestety, dziś niezbędne – choćby nawet czasowo miało doprowadzić do pogorszenia jakości życia politycznego. On the other hand: czy może być gorzej niż dziś? Więc pójdźmy na ten mechanizm.

  8. Tradycyjnego modelu, czyli jakiego? Facet pracuje, baba w kuchni? Wbrew temu, co twierdzą feministki to już jest przeżytek, nawet w Polsce. W miastach na luksus zostawienia „swojej kobiety” (mimo tego, że ma możliwość pracy zawodowej) w domu mają tylko ci, których na to stać. A i tak odbywa się to za zgodą drugiej stron, bo inaczej to już nie żadna tradycja, tylko patologia.
    Ale feministkom jest wygodnie twierdzić, że oto w Polsce panuje obyczajowe średniowiecze. Bo, jak ludzie przestaną wierzyć w te bzdury, to ich funkcjonowanie przestanie mieć rację bytu.

    1. Gorzej. Oczywiście, jestem przeciwnikiem „sakramentu” i nierozerwalności małżeństwa jako związku mężczyzny z kobietą. Jestem za swobodnym rejestrowaniem (lub nie – zostawmy to uznaniu zainteresowanych) związków bez względu na płeć i skład (na przykład: dwie panie i trzech panów albo cztery panie, albo dwóch panów czy jakkolwiek inaczej). Z prawem wypowiedzenia takiej umowy przez kogokolwiek w dowolnym terminie; rzecz prosta, połączonego z ochroną praw dzieci, o ile takie są.

  9. Moim zdaniem to nie było ładne, ale znacznie brzydsze było przyrównanie wojny do polowania, na co zwróciła uwagę na swoim blogu prof. Senyszyn.

    1. Zgadzam się, nieładna porównanie. Na wojnie przynajmniej (zwykle) obie strony mają szanse (nawet jeśli nie wyrównane), polowanie to bardziej egzekucja.🙂

      A profesor Środa (którą i ja cenię) nie po raz pierwszy się wygłupiła dokumentnie.

    2. Myślę, że pan prezydent powinien się rzeczywiście ciut markować (albo wynająć sobie ostrego ghost writera). Wyraźnie wyznawany przezeń model „polski wąsaty pan z pięknego kresowego dworku, mający gromadkę religijnych dzieci”, to absolutny przeżytek. To se ne vrati, pane Bronislavie. I w cywilizowanym świecie wygląda śmiesznie. Ale… lepsze to jednak, niż model „wściekły buldog narodowosocjalistyczny”, jeśli wiecie, kogo mam na myśli. O niebo lepsze.

Możliwość komentowania jest wyłączona.