Coraz bardziej mój prezydent

Prezydent KomorowskiJak zapewne dla wszystkich bywalców tej witryny jest jasne – głosowałem w wyborach prezydenckich na Bronisława Komorowskiego raczej przeciwko horrorowi Kaczyńskiego (i trochę też dlatego, że pan Bronisław jest kuzynem mojej miłej i lubianej młodszej koleżanki szkolnej, Majki), niż z głębokiego przekonania, iż jest to najwłaściwsza w Polsce osoba na to miejsce. Bardzo się cieszę, że dziś mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością za słowo powiedzieć, że jest to coraz bardziej mój prezydent. Zachował się po trzykroć bezbłędnie.

Po pierwsze, ochrzanił publicznie prałata Żarskiego, który wygłosił w katedrze Wojska Polskiego prowokacyjne kazanie. Ksiądz pułkownik może się przy okazji pożegnać z mitrą biskupa polowego WP, która była tuż, tuż.

Po drugie, poprosił gen. Jaruzelskiego o udział w posiedzeniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Wysłał tym samym kilka ważnych pozytywnych sygnałów – w tym jeden w kierunku Rosji: że jego polityka międzynarodowa nie jest nasycona kaczyńską szowinistyczną agresją; że pora już na zapomnienie o dawnych podziałach; że – może troszkę zbyt osobiście tę sprawę interpretuję, ale takie jest właśnie moje widzenie – PRL nie był żadnym okresem sowieckiej okupacji i „czarną dziurą” w dziejach Polski, ale po prostu inną formą istnienia naszej państwowości. Nawiasem mówiąc, kilku polityków PO odęło z tej okazji mniej lub bardziej wargi lub okazało tzw. „wytworną dezaprobatę”; tym politykom niewytwornie mówię coś bardzo obraźliwego i zapewniam, że nikt z nich nie otrzyma ode mnie nigdy cienia poparcia, nawet taktycznego.

Po trzecie pan prezydent powiedział publicznie coś bardzo ważnego; mianowicie, że – jego zdaniem, a i moim także – „nie ma jednego patriotyzmu”. Co więcej, powiedział to w Gdańsku na uroczystym spotkaniu z polskimi Tatarami; na spotkaniu, na którym był muzułmański mufti i odmawiano muzułmańskie modły.

PS. Długo nie pisałem nic w tym miejscu z paru powodów. Po pierwsze, dopadło mnie cholerne męczące przeziębienie z wszystkimi możliwymi szykanami; kichając, kaszląc i popluwając ma się umiarkowaną ochotę na myślenie nad sformułowaniami postu. Po drugie, moje główne zajęcie – to jest współredagowanie „Studia Opinii” staje się coraz bardziej wciągające, ale i coraz bardzie praco- i czasochłonne. Po trzecie, wspólnie z przyjaciółmi wpadliśmy na kilka dość zwariowanych pomysłów (z których, jak znam życie, nic nie wyniknie…), wymagających dość intensywnej pisaniny. A doba ma ostatnio tylko 24 godziny…

Wszystkim życzliwym korespondentom dziękuję za zainteresowanie, niemniej. Pozdrawiam.

15 thoughts on “Coraz bardziej mój prezydent

  1. 3 X TAK

    Nie wybieraliśmy gwiazdy medialnej, tylko prezydenta. Większość może głównie NIE wybierała zacietrzewieńca żoliborskiego. Pewnie, że wolałbym prezydenta elokwentnego, znającego języki swobodnie i z niuansami, nienagannego w manierach i wypowiedziach…

    Jednak przy modelu żoliborskim to mamy kosmiczny postęp!

    Teraz pora na rzeczywiste odcięcie platformerskiej pępowiny i neutralność światopoglądową i wyznaniową Państwa, gwarantowaną przez jego Głowę.

  2. Trudno się dziwić decyzjom prezydenta, biorąc pod uwagę to jakich ma doradców. Wątpię, żeby sam wpadł na pomysł zaproszenia Jaruzelskiego.
    Przy okazji. Nadal nie mogę się nadziwić atencji jaką pan darzy generała – sprawcę szykan wobec Żydów w Ludowym Wojsku Polskim.

    1. Sprawa stanowiska gen. Jaruzelskiego w 1967/68 nie jest prosta. Warto pamiętać, że PRL była wówczas członkiem pewnego obozu politycznego i pewnego paktu (Warszawskiego), który pozostawał w konflikcie z obozem zaprzyjaźnionym z Izraelem, sprzyjając wówczas Egiptowi. Jest rzeczą smutną, ale zrozumiałą, że na oficerów, którzy potencjalnie choćby mogli opowiedzieć się po drugiej stronie, patrzono w określony sposób. Wspomnijmy, że Amerykanie po Pearl Harbour internowali wszystkich swoich obywateli pochodzenia japońskiego – nie ze względów rasistowskich bynajmniej, ale prewencyjnie. Dochodzi do tego taka okoliczność, że na sprawę nałożyła się wymiana pokoleniowa w wojsku; powiedzmy, że troszkę ją w ten sposób zintensyfikowano, niezbyt elegancko – przyznajmy – „dziękując” starym pułkownikom. Dalej, gen. Jaruzelski był wojskowym i wykonywał rozkazy przełożonych; można powiedzieć, że nie musiał, mógł dać się zdegradować i usunąć z wojska – ale czyje zwycięstwo by to w gruncie rzeczy oznaczało? A poza tym: człowiek ma w życiu różne okresy. Każdy. I jeśli uznamy, że ten okres w życiu Generała jest nieco wstydliwy – to niech rzuca kamieniem pierwszy ten, kto jest bez grzechu. A bez Generała nie byłoby Okrągłego Stołu i bezkrwawej transformacji ustrojowej. Tak na marginesie: jakoś nikt nie wyciąga faktu, że w 1956 roku „podziękowano” doradcom radzieckim; dziś też ukończenie jakichś rosyjskich uczelni uważa się za obciążenie. Czy to także rasizm?

      1. Muszę przyznać, że wyśmienicie się czyta Pana bloga i notki, które zamieszcza Pan w dyskusjach/komentarzach.
        Jakiś czas temu kategorycznie, dożywotni zakaz dla nauczycieki za określenie ‚żydówa’. Tutaj zaś, w odniesieniu do człowieka łamiącego innym życie, wyrzucającego ich z kraju ‚takie były czasy’, ‚był żołnierzem’…
        Aż sobie z wrażenia książkę zamówiłem. ‚Proces w Norymberdze’ się nazywa.

  3. Prezydent z ta rada RBN robi medialny show.

    Przekazem jaki mozemy odczytac jest faktycznie to, ze Komorowski akceptuje w pelni PRL jako pelnoprawny etap ciaglosci naszej panstwowosci.

    A co do samego „radzenia” o bezpieczenstwie…gen.Jaruzelski pewnie mial spora wiedze i konktakty, ale kiedy to bylo?
    General sie starzeje, swiat pedzi coraz szybciej.
    We wczesnych latach 80′ Putin byl przed trzydziestka, w 1990 mial 38 lat.

    Od czego ekspertem moze byc Kazimierz Marcinkiewicz (obecnie, w kontekscie rbn)?

    To szopka i nic wiecej.

    Ogladalem wiekszosc wystapien Komorowskiego i wywiady (np.z T.Lisem).
    Poprawny, bez polotu, bez blysku, malo bystry.

    1. Jeśli nawet założyć, że poprawny, bez polotu, bez blysku, malo bystry, to i tak wolę to od żoliborskiego polotu pewnego ćwierćinteligenta. A prezydent nie jest od błyskotliwych cwiszenrufów w telewizji i innych cyrków. A słuchać warto każdego; nawet Kazz Marcinkiewicz może mieć coś do powiedzenia interesującego, choć u byłego pisowca to mało prawdopodobne. Nie trzeba słuchać i nie należy więcej zapraszać tych, którzy odmawiają.

  4. Moim prezydentem Bronisław Komorowski był od czasu przejęcia władzy Głowy Państwa po tragicznie zmarłym prezydencie Lechu Kaczyńskim.
    Kiedy to wraz z premierem mojego rządu sprostał tak tródnej sytuacji w chwili katastrofy jak i po niej

  5. Moment: ‚Co więcej, powiedział to w Gdańsku na uroczystym spotkaniu z polskimi Tatarami; na spotkaniu, na którym był muzułmański mufti i odmawiano muzułmańskie modły’. Co z postulowanym przez Pana wielokrotnie bezwyznaniowością RP?
    Mam wrażenie, że postulaty te sprowadzają się tak naprawdę do jednego konkretnego wyznania, czyż nie?
    Dla mnie oczywistym jest, że na uroczystości dotyczącej Tatarów jest duchowny muzułmański a na uroczystości dotyczącej Polaków jest duchowny chrześcijański (katolicki/prawosławny/protestancki…). Pan uparcie to drugie negował a tu proszę, niespodzianka…

    1. Oczywiście, że wolałbym uroczystość bezreligijną. Ale tu Prezydent wziął udział w spotkaniu grupy mniejszościowej narodowo-wyznaniowej i dostosował się do jej obyczaju. Nie była to uroczystość państwowa, tylko ICH. I nie miałbym nic przeciw temu, by Prezydent przyjął zaproszenie katolików jako grupy na jakąś szczególną uroczystość, raz na 200 lat powiedzmy. Ale nie może się tam pojawiać automatycznie (wszelkie pielgrzymki na Jasną Górę są niedopuszczalne), lecz tylko specjalnie oficjalnie proszony i na zasadzie wyjątku. Natomiast jeśli jest to, powiedzmy, spotkanie inżynierów sanitarnych, to obecność na nim jakiegokolwiek kapłana jest niedopuszczalna, nawet jeśli ta grupa ma swojego oficjalnego duszpasterza (co wręcz powinno być uniemożliwione przez prawo). Tak rozumiem cywilizowane laickie społeczeństwo.

      1. A dlaczego nakładać na osoby religijne jakiekolwiek ograniczenia? Niech Prezydent jeździ na Jasną Górę byle prywatnie lub tak jak Pan napisał, na zaproszenie. Niech grupy mają swoich duszpasterzy, byle bez przywilejów.
        Wreszcie: czemu by nie zaakceptować w szkołach i urzędach symboli religijnych, ale występujących na warunkach postawionej na biurku ramki ze zdjęciem bliskiej osoby (symbol znajduje się w biurze, ale wiemy, że jest on tam dla określonego pracownika lub ich grupy a nie dla urzędu jako takiego)?
        Osoby areligijne mają prawo uważać wszelkie religie za przesąd, ale spychanie wierzeń na margines nie powinno być nazywane „neutralnością światopoglądową”. Neutralność to równe prawa wszystkich światopoglądów- areligijnych i religijnych.

  6. Wszystko wskazuje na to, że prezydent będzie utrzymywał taki kurs. Co więcej, wydaje się, że ma to także swój konkretny cel. Mianowicie, chęć pokazania że nie jest prezydentem na etacie PO, a stara się być prezydentem wszystkich Polaków. To dość istotne i pozytywne. Po prezydenturze Lecha Kaczyńskiego, który nie ukrywał nigdy swojego (uwaga, modne słowo!) serwilizmu wobec jednej, określonej partii politycznej.

  7. „kichając, kaszląc i popluwając” można komentować naszą politykę w sposób – jak widać – bezbłędny. Twojemu wpisowi Bogdanie daję ocenę 3Xtak!
    Natomiast Prezydentowi, na którego też liczyłem raczej umiarkowanie, życzę żeby trzymał się tego sensownego kursu, który tu zasygnalizował.

  8. nie ma ludzi doskonałych ale wydaje mi się (wszystkie jego ważniejsze ruchy na to wskazują), ze ten Prezydent bedzie najlepszym z dotychczasowych w III RP.

  9. Proszę się nie przejmować, to chwilowa fascynacja, pęknie,jak mydlana bańka, a my obudzimy się jak zawsze..z ręką w nocniku:) Pozdrawiam.

  10. Nie raz prezydent złościł mnie swoją niezręcznością, ale tym razem zachował się wyjątkowo przyzwoicie, konsekwentnie i asertywnie. Zatem zgadzając się, życzę Gospodarzowi powrotu do pełnego zdrowia i energii.

Możliwość komentowania jest wyłączona.