O wpływie opozycyjności na urodę i inteligencję

 

Bartosz Arłukowicz

Taka mi się prawidłowość ułożyła, dla ludzi dużo ode mnie młodszych zapewne niedostrzegalna. Otóż pamiętam z okresu „pierwszej Solidarności” jak się wszyscy (słusznie) zachwycali wynikiem porównania estetycznego ludzi opozycji i ludzi władzy. Opozycja na ogół (bo bywały wyjątki) – to były fajne brodate chłopaki, ubrane z luzacką nonszalancją i sympatyczne; takoż były luzackie, wyszczekane i inteligentne dziewczyny-okularnice. Opozycjoniści starszego pokolenia – to byli z reguły ludzie wysokiej klasy, umiejący wiązać krawat i nosić dobrze uszyty garnitur. Jedni, drudzy i trzeci – mówili ładnie po polsku, z dobra na ogół akcentacją, logicznie. Władza miała kwadratowe – znów: na ogół – mordy, potrójne podbródki, zapuszczone brzuszyska. Jej przedstawiciele dukali coś tam „w tym temacie”, „na bazie” i „po linii”…

 

Dziś oglądam Sejm III Rzeczypospolitej – i znów widzę to samo, choć z pewnym zróżnicowaniem. Przedstawiciele centrum – do jakich zaliczam ludzi z PO – wyglądają na ogół nieźle, choć o jakimś luzie i świeżości nawet w ich wypadku mowy nie ma; są – jak to mówi jedna moja kumpela – drewniano-plastikowi. Przedstawiciele PiS najwyraźniej przejęli zaś – choć są w opozycji – schedę po dawnych „towarzyszach”: są brzydko mordziaści  i dupiaści, wypuszczają z siebie – jak tamci – wciąż te same szymle językowe, oczki mają tak samo tępe i uciekające na boki, luzu w nich tyle, co w moich spodniach sprzed dziesięciu lat.

A rzekomi „spadkobiercy PZPR” – brylują…

Radość wszak słuchać, gdy na mównicę sejmową wejdzie taki doktor Balicki, albo przeinteligentny i dowcipny Marek Borowski, czy błyskotliwy dr Arłukowicz. Nawet autentyczni przedstawiciele „starej gwardii” jak Zemke, Miller, czy choćby Oleksy – biją klasą, wyglądem, lekkością bycia, wykształceniem, sposobem mówienia przeciwników ideowo-politycznych o kilka długości… Nie mówiąc już o Kwaśniewskim czy Jaruzelskim; to są dżentelmeni wysokiej próby, ale ich w tej wyliczance właściwie nie należałoby uwzględniać, bo są trochę na aucie i nie da się ich zaliczyć ani do „klasy rządzącej” ani do opozycji.

Z początku myślałem, że da się zaobserwować wysoką korelację „ogólnej klasy” polityka z jego opozycyjnością; mogłoby się wydawać, że po prostu opozycyjność człowiekowi dobrze robi sama przez się. Dalej od żłobu, więc okazji do napychania kałduna mniej, szefowi też podpaść jakoś mniej niebezpiecznie (ze stołka ministerialnego się nie wyleci, bo ten poza zasięgiem) – na więcej luzu też sobie można z natury rzeczy pozwolić…

PiS mi tę teorię jednak wyraźnie psuje. To jeszcze jeden powód, by ich nie lubić. Tak mi się wszystko ładnie układało, a ja patrząc na niemal wszystkich przedstawicieli tej formacji wciąż spodziewam się, że usłyszę znowu „w tym temacie, towarzysze, mamy problem klasowy, a ja jako były„…

8 thoughts on “O wpływie opozycyjności na urodę i inteligencję

  1. Warto tez zwrócić uwagę, że jest dużo prawdy w powiedzeniu Nie habit czyni mnicha.
    Naigrawanie się z cudzego wyglądu… przyznam, że średnio dowcipne i jakby poza klasą tych, których podaje się jako przykład elegancji i manier.

    1. Hahahahaha.Bradzo te smieszne te fotki PiSowcow.Uwielbiam wysmiewam powierzchownosc innych.

      Nasz obecny prezydent na kazdej imprezie – czy to msza, czy dozynki czy inne przeciecie wstegi lubi sobie pospac.

      Byly prezydent korzystne fotki mial dopiero po smierci a przeciez chcemy obiektywnych mediow:

      Panie Bogdanie – ma Pan znajomosci w mediach – niech Pan podsunie im super pomysl – spiacy Bronislaw Komorowski, zamkniete oczy, rozchylone usta – obok tegiej, zle sfotografowanej zony – super fota na pierwsza strone jakiegos tygodnika!!

  2. Szanowny gospodarz blogu w podtekscie chce powiedziec, ze mozna swinie ubrak w smoking i zrobic z niego inteligenta. Cos w tym jest, szczegolnie w srodowisku PiS. Zaczynajac od samego Prezesa po innych jego klakierow – wyjatkowo wylaczajac z tego towarzystwa Poncylisza i Kluzik Rostkowska – mamy do czynienia z ludzmi, ktorych poprawnosc polszczynzy pozostawia wiele do zyczenia. Ubrani calkiem niezle ale kiedy swoje buzki otworza, to caly watpliwy urok pryska.
    W kazdym srodowisku polsckiej sceny politycznej widac na nowow, na wzor i podobienstwo PRL-owskiego stylu wypasionych aktywistow, dzialaczy ubranych w drogie ubrania ladne koszulki i calkiem nie z tanich krawaty.Nie byloby w tym niczego zlego gdyby nie to, co z wiekszosci z nich emanuje, a to prymitywny demagogizm, skolnnosci do prostackiego malkontenctwa i wyjatkowa zdolnosc do chamstwa i arogancji.To wszystko staraja sie przybrac wspomniana polszczyzna i w efekcie doznajemy szoku i przerazenia.Zadajemy sobie pytanie w czyje rece oddac losy tego kraju.Ktos powiedzial POLSKA WSPOLNYM DOMEM WSZYSTKICH POLAKOW. Jakze ladnie to brzmi, tylko ze autor tego propagandowego szmirusa mijajacego sie z rzeczywiostoscia z cala powaga i swoim psychicznym urojeniem rujnuje podstawy mozliwosci porozumienia ogolnonarodowego.Prezydent RP jest nikim,uzurpuje sobie prawo do wyrazania swoch opinii przed miedzynarodowym korpusem dyplomatycznym.
    Emanuje z niego chec walki o czystosc rasowa Polakow – poklon w strone NSDAP -.
    Reasumujac.Jesli nawet wystepuje jakas pozytywn ciekawa uroda ukwiecona stosownymm ubraniem to caly urok pryska nie na wido slomy wystajacej z obuwia i prostactwa ukwieconego skaleczona polszczyzna.Jednostki pozytywne jedno negatywnego wrazenia nie zmienia niestety.

  3. PiS standardy w najbliższym czasie poprawi, wszak „spłodzili” deklarację łódzką. Muszą tylko trzymać się tego co napisali.

  4. Mechanizm w takiej specyficznej, wodzowskiej partii, jaką jest PiS, być może jest zupełnie inny – „na obraz i podobieństwo”.
    I mechanizm eliminacji – przecież Joanna Kluzik-Rostkowska czy P. Poncyliusz, osoby odstające wyglądem i zachowaniem od partyjnej przeciętnej, mają wysoce niepewną przyszłość w Pis (delikatnie to ujmując).

  5. Borowski jest nieustająco niezrównany. Arłukowicz robiłby dobre wrażenie, gdyby nie usiłował równo dokładać obu stronom, udając sprawiedliwego. Ale i tak po stokroć go wolę od takiego Ziobry czy Girzyńskiego.

  6. Ale śmiesznie! Mój dawno nieżyjący już przyjaciel, Leszek Terpiłowski, po obejrzeniu wideo z pewnego uroczystego iwentu, spytał mnie z jakiego pegieeru przybył ten tłum i po co ja tam się znalazłem w tym eleganckim stylu. Chwalę się bo to fakt, a poza tym nikt mnie przecież już dziś nie pochwali…
    No to jeszcze jedno przypomnienie. Jan Nowicki, stary birbant, kobieciarz i perfidny cynik jeszcze przed wyborami spytany o PiS powiedział krzywiąc się: ” ależ jacy oni są wszyscy strasznie brzydcy!” No i on ma niestety całkowitą rację.
    Teoria niejakiego Lombroso głosiła, że wygląd i powierzchowność niesie informację o czyimś charakterze – zwłaszcza o czyichś tendencjach przestępczych. Zdezawuowano dawno tę teorię, ale czy słusznie????

Możliwość komentowania jest wyłączona.