Czego nie było w mediach…

Media interesują się różnymi rzeczami. Same są też rozmaite, różnych mają wydawców, właścicieli, adresatów… Ale czasami „jadą równo”; i nie chodzi mi o to, że bywają tematy absorbujące – często przez wiele dni – wszelkie media. To normalne i to się zdarza. Sprawa inwigilacji przez pisowskie specsłużby dziesiątki dziennikarzy, wywleczona na przykład dzisiaj przez „Gazetę Wyborczą” – bez żadnej wątpliwości i słusznie! – będzie wałkowana kilka dni przez wszystkich, bo skandal to przeraźliwy. Bulwersujący swoim poziomem dzisiejszy wywiad niejakiej Fotygi dla gazety „Polska – The Times”, w którym ta przedziwna damulka zarzuca premierowi ni mniej, ni więcej, tylko… zdradę główną, też  swoje miejsce na łamach znajdzie. Są jednak tematy przez wszystkie główne media pomijane lub w oczywisty sposób lekceważone…

Oto dwa drastyczne – moim zdaniem – przykłady. Jeden – to XVI Konkurs Chopinowski. Wczoraj zakończył się pierwszy etap; w całości i bardzo kompetentnie (chodzi o komentarz, z realizacją bywało rozmaicie…) relacjonowany przez niszowy kanał TVP Kultura. Otóż po zakończeniu tego etapu jego wynikami nie zainteresowało się absolutnie żadne medium poza Programem II Polskiego Radia; owszem, „Gazeta Wyborcza” poinformowała jednym zdaniem, że w następnym etapie zagra czterech Polaków. Kto poza nimi – nie było już ciekawe. Inni – nawet „TOK FM” w audycji specjalnie poświęconej kulturze – ani słowa… Co dopiero mówić o pozostałych tytułach czy kanałach. Jednocześnie niemal wszyscy interesowali się jakąś Lady Gagą, czy jak tam się to debilne dziewczę wabi.

Drugi przykład. Zmarł w wieku 94 lat profesor Gerard Labuda. Nie moja to specjalność, bowiem historią, specjalnie średniowieczną – obszarem badań Profesora – interesuję się po amatorsku. Ale wiem, że Labuda był jednym z paru absolutnie największych polskich uczonych, uczonym o renomie światowej, autorem ponad 2000 (!) prac.  Zajmował się historią Pomorza i Kaszub, był wielkim znawcą słowiańszczyzny; co będę zresztą o tym pisał, poczytajcie sobie w Wikipedii. To jemu – powiem tylko – zawdzięczamy odkrycie najstarszego znanego zdania w języku polskim, którym okazało się nie Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj! z Księgi Henrykowskiej (jak jeszcze mnie uczono w liceum), ale prorocze  Gorze nam się stało wypowiedziane przez Henryka Pobożnego w trakcie bitwy pod Legnicą (1241).   No i skąd wiem o Jego śmierci? A no, z nekrologu jedynie.  Bo nikt o tym wielkim człowieku nie napisał ani słowa. Nigdzie.

Tak sobie myślę: to znamienne. Wielka kultura, wielka nauka… A kogo to, do cholery, dzisiaj obchodzi?

Kilkadziesiąt lat temu, w okresie schyłkowego Gomułki, kiedy wszystko zaczynało wyglądać w Polsce bardzo już źle, jeden z moich ówczesnych kumpli zrobił konkietę towarzyską błyskotliwym zdaniem rozwiązać to państwo, dopóki nie jest za późno.

Nie posłuchaliśmy. Chyba to był jednak błąd, bo dziś już jest za późno.

24 thoughts on “Czego nie było w mediach…

  1. Panie Bogdanie, jest tak, jak miało być. Niestety (wbrew temu co nam wmawiano w szkole) nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy narodem mędrców, poetów, malarzy, kompozytorów i filozofów. Nigdy. Warto sobie to uświadomić, media bowiem (jakkolwiek smutny i ubogi ten medialny polski krajobraz by nie był) odzwierciedlają jedynie rzeczywistość i zapotrzebowanie, mentalną kondycję odbiorcy. Tacy jesteśmy (ogólnie i zbiorowo). Warto to przyjąć do wiadomości i potraktować jako szansę. Remanent. Bilans otwarcia.

    Nikt nie broni nam (ach niestety) napisać i wydać arcydzieła, stworzyć teatr na miarę Meyerholda i Stanisławskiego, wznowić miesięczniki takie jak Poezja, Nowy Wyraz lub Dialog. To, że tego nie robimy powinno zastanawiać i skłaniać do szukania przyczyn podłej kondycji TEGO KRAJU. Bo jest to ten kraj, i stał się „tym krajem” przez rzesze nadętych dupków mielących bezustannie we wszystkich odmianach: Polska to, Polska tamto, Polska teraz, Polska potem…
    Sądząc przy tym, że spełniają patriotyczny obowiązek. Smród onuc w barwach narodowych pozostanie na pewno. Od nas jednak zależy, czy coś (może) więcej.

    1. ALeż mamy i dramaturgów młodych i bardzo zdolnych i reżyserów i twórców genialnych muzyki, książki dobre piszą u nas dobrzy pisarze. Nie piszę tego, bo ślepom patriotkom jezdem, ale piszę, żeby jednak nie bazować na tym, co lansują media telewizyjne, bo one są przede wszystkim padlinożercą.
      Adieu

  2. „Najglupsze” medium, jesli chodzi o selektywnosc i dobor informacji, to chyba portal gazeta.pl – kilka bitych tygodni strone glowna okupowaly relacje z „wojny o krzyz”.

    Zreszta internetowy portal agory tabloidyzuje sie, a artykuly z niektorych dzialow sprawiaja wrazenie, ze zostaly napisane przez dyletantow, w przerwie miedzy paczkiem a kawa.

    1. To akurat nie jest błąd. Owa „wojna o krzyż” jest sprawą bardzo poważną, i zasługuje na uwagę, stałą – jak świadczą choćby wybryki tego zdziczałego tłumu i coraz wyraźniejsza paranoja „wodzusia”. Inna sprawa, że pewne elementy tabloidyzacji w portalu są; ale i tak mniejsze, niż w niemal wszystkich innych. Dziennikarstwo też mogłoby być warsztatowo lepsze, ale wszyscy w mediach prywatnych (a pewno i innych) starają się zatrudniać tanio. Więc się bierze młodych i niedouczonych. Tyle, że znów: mniej niedouczonych, niż gdzie indziej…

  3. Szanowny Panie Bogdanie, media są jak sępy i potrzebują katastrof, powodzi i dużo krwi, ale to oczywista oczywistość. Konkurs Chopinowski??? A co to jest? Jak sprzedać tutaj reklamę proszku, czy piwa?
    Komercja w mediach sprawia, że informacje nie dające się wykorzystać biznesowo są marginalizowane. Wyświechtana już od sporów politycznych misja mediów stała się tylko postulatów. Media nie przekazują tego co ważne,one często te informacje blokują.

    1. Mateusza pobronię — Lady Gaga to nie moja beczka, ale z tego co do mnie dociera, to nie robot zaprogramowany na rynkowy sukces, ale wcale ambitna i pracowita dziewczyna, która krok po kroku (od terminowania u innych) buduje swoja karierę.

  4. Szanowny Gospodarzu, ja również jestem zgorszony totalnym olaniem przez media Konkursu Chopinowskiego. Ale i z nie mniejszą przykrością przeczytałem to, co napisał pan o Lady Gaga, gdyż jest to niesprawiedliwość w drugą stronę. Debilne dziewczę?! – wolne żarty! Jak będzie pan miał chwilę czasu, proszę, naprawdę bardzo proszę, żeby pan przejrzał jej CV na Wikipedii (http://en.wikipedia.org/wiki/Lady_Gaga#Public_image). To nie jest jakaś tam celebrytka, znana z tego, że jest znana, tylko wspaniała, super utalentowana, pracowita jak szatan dziewczyna, która robi przeogromną światową karierę muzyczną, a przy tym zaczyna wyrastać na nie byle jaką postać w dziedzinie walki o prawa człowieka. Warto również odszukać na internecie jej wywiad telewizyjny z Larry Kingiem. Jej kultura osobista, powściągliwa elkowencja z jaką wypowiada swoje niebanalne opinie, jej pełen czułości i szacunku stosunek do fanów, wszystko to składa się na bardzo pozytywny wizerunek. Fakt, że zdarzały jej się również wpadki medialne, na przykład gdy pokazała fuck you natrętnym paparazzi z prywatnej kabiny Jerry’ego Seinfelda na meczu New York Yankees/Mets, ale można jej to wybaczyć, bo nawet Einstein kiedyś pokazał reporterom język i wszyscy go za to jeszcze bardziej kochali. Dlatego postuluję: Konkurs Chopinowski – yes, ale Lady Gaga też, i trzeba znaleźć dla dania odporu ignorantom jakiś adekwatniejszy negatyw.

    1. Zdaje się, że palnąłem. Cóż, zdarza się. Rzeczywiście, z właściwą sobie megalomanią przyjąłem, że jeśli JA czegoś nie wiem i nie lubię, to znaczy, że to nic nie jest warte. Hau, hau. Odszczekuję i sorry jestem. Niechaj kwitną wszystkie kwiaty.

        1. Przejrzałem tę stronę. To coś dla chorych umysłowo. Niestety, potwierdza ona, że w wypadku Lady gagi palnąłem. Jeśli tacy ludzie ją atakują – musi być świetna…

    2. Rzeczywiście,warto rozmawiać na temat Lady Gagi: produkt nie masowy, twórczy, intrygujący, nie pokazujący pupy, ale bazujący na głosie i osobowości. No dajcież żyć!

  5. W Rzeczpospolitej (przynajmniej w wersji internetowej) prawie codziennie były informacje o konkursie Szopenowskim.

  6. Szanowny Gospodarzu Blogu!
    zaczne moze od Konkursu Chopinoskiego, ktory memu sercu jst bliski szczegolnie. Sledzilem i ogladalem chocby 6 osatnich konkursow. Prosze mi uwierzyc – a przesledzilem to dosc dokladnie – media w e Francji, Wloszech, Japonii, Chin o wiele obszernej informuja o pzebegu tegorocznego konkursu niz jakiekolwiek polskie media. Dlczego tak jest? Odpowiem nastepujcymi slowy. Do glosu w mediach doszla kadra tanich, slabych specjalistow, ktorzy najpardopodobniej soba tz specjalnej kultury nie eprezentuja. W efekcie mamy prawie rynsztokowe media.
    Niejko kontynuacja tej mysli jest pozal sie Boze Anna Fotyga.Kobieta, ktore kariera oparta byla i jest po linii i na bazie partyjnej, zupelne zero w dyplomacji, ze juz ni wspomne o poltologii, wlczyla sie do aktywnego trendu Jaroslawa Kaczynskiego – Smolenskiego na rzecz anarchizacji zycia politycznego wPolsce.Licze, ze jedak znajzie sie ktos, kto napomni tej Pani jej skandaiczne pomylki/ gafy w okresie, ked to byla Miistrem Spaw Zagranicznyc. Media jednak kupuja takie wypociny i bzdety i na to jes mijsce, sa srodki na naklad i co najgorsze na to czeka prawi 30 % oglupialego narodu, ktoy wierzy w takie brednie. To jest kolejna cegielka do wrecz krytycznego pozalu Polski i Polakow.
    I ostatni watek Szanownego Gospodarza!.
    Ktory z premierow minioego 30-to lecia stworzyl warunki do powstania rozlicznych sluzb specalnych i z jakim przeznaczdeniem. Oczywiscie – opowiedz prawidlowa, 5 punktow. Jest ni Jarosaw I Kaczynski-Smolenski. Czy ktos pmieta jdna z pirwszyc jego rozmow z nika Olejnik i czym sie ona zakonczyla? A czegoz tu oczekiwac od prymitywa i chama? Wlasnie – na wzor i podobienstwo stalnowskiego rezimu poprzez luzby specjalne kontrola i inwigilacja srodowisk medialnych. Jakze nam to znajome jest z czasow PRL-u. Zamordyzm byl czyms w rodzaju przeznaczenioa i ideii fix Kaczynskieo. NA szczescie nie ane bylo jemu dlugo sprawowac ten urzad.Ja dzisiaj odnosze jdnak wrazenie, ze adal funconuje os w rodzaju cenzury polskich medach. Rozpowszechnia sie to, co wladzy jest na kozysc, a fakty i prawdy innego kaibru przemilcza sie lub puzcza w niepamiec.

  7. Hm. Autor ponad 2000 prac? 70 (powiedzmy, pewnie mniej) lat aktywnej pracy naukowej, czyli publikacja przeciętnie co 12 dni, świątek, piątek, niedziela, wakacje? A np. w czasie II WŚ pewnie publikował rzadziej, to potem musiał nadrobić.
    W tym samym czasie redagowanie słowników, liczne prezesury, praca administracyjna? Badania jakieś potrzebne do tych publikacji?

    Pachnie mi to trochę częstym w Polsce obowiązkowym nazwiskiem szefa na każdej publikacji wychodzącej z zakładu, niezależnie, czy miał z nią cokolwiek wspólnego, czy ją widział, i czy by w ogóle zrozumiał.

  8. Aż TAK źle to może nie jest; Teleekspres, czyli nadal najpopularniejszy program informacyjny, podał wiadomość o zakończeniu pierwszego etapu Konkursu. Co więcej – nie tylko poinformował o czterech polskich pianistach w II etapie, ale nawet ich pokazał; co prawda nie była to najważniejsza wiadomość, ale gdzieś w czołówce…

    1. Tak, Teleekspres jest od zawsze z założenia „mniej poważnym” serwisem informacyjnym, w przeciwieństwie do „poważnych” na przykład Wiadomości… Czemu w tym kraju wszystko na głowie stoi?

      1. „Czemu w tym kraju wszystko na głowie stoi?”

        W Krainie Absurdu jest to normalnością:)

          1. Komentarza nie rozumiem; jego autor to chyba „prawdziwy Polak patriota”; jeśli tak, to niech tu raczej nie zagląda, bo się zgorszy do końca. Tak, jak ja nie będę bywał na jego stronie, ociekającej kiczowata erotomanią…

Możliwość komentowania jest wyłączona.