Duchowi memu dała w pysk i poszła…

…mogłaby za poetą powiedzieć polska prawica. Tegorocznego Nobla z medycyny dali za ohydne i niemoralne mordowanie embrionów (przepraszam: czegoś tam napoczętego i nieurodzonego…), czyli in vitro…

Tegoroczny noblista w dziedzinie medycyny i fizjologii, 85-letni brytyjski fizjolog Robert Geoffrey Edwards, opracował metodę, dzięki której 25 lipca 1978 r. na świat przyszło pierwsze „dziecko z probówki” – Louise Brown. „Jego osiągnięcia umożliwiły leczenie niepłodności, schorzenia, które dotyczy dużej części ludzkości, ponad 10 proc. par na całym świecie” – napisali członkowie Komitetu Noblowskiego w uzasadnieniu swojej decyzji – pisze PAP.

Ciekawią mnie szalenie komentarze naszych prawiczków. Czy nabiorą wody w usta? Czy zaczną bajać o „niemoralnej Europie”? Ale mają pasztet… A ta bestia zionąca ogniem, Palikot – który czujnie wstawił walkę o in vitro do swojego programu, zapewne w kooperacji z międzynarodowym żydostwem, nieprawdaż – zaciera łapki.

A w dodatku sam Edwards ledwo kilka lat temu określił się jako „skrajnie lewicowy socjalista”…

W pyszny humor mnie wprowadziła ta wiadomość. Za lepszą bym uznał ewentualnie tylko… Nie powiem konkretnie, jaką.

16 thoughts on “Duchowi memu dała w pysk i poszła…

  1. Och, nieopatrznie kliknąłem w ten link do Frondy, poczytałem komentarze. Trująca lektura. Jak ludzie mogą być aż tak głupi? Żyją otoczeni wytworami nauki i, wielu z nich, dzięki tej nauce, a jednocześnie popluwają na nią jadem, wypuczając kaprawe oczęta w stronę Wróżki Zębuszki Która Im Tylko Da. Wg statystyk takich Polaków jest 95%? Szybko, gdzie moje walizki!

  2. Wolę Edwardsa od Terlikowskiego🙂 Ale czuję się zmuszony zauważyć, że przeciw in vitro jest nie tylko nasza prawia o mentalności elpeerowskiej, ale także część konserwatystów, choćby minister Rostowski (i wcale nie chodzi o finansowanie).

  3. Problem jednak pojawia się, gdy chcemy ją finansować z budżetu państwa.

    Nie chcę narażać budżetu państwa na kolejne – niemałe, jak by nie patrzeć – wydatki. Mam zatem propozycję – może na refundację zabiegów zapłodnienia invitro przeznaczyć pieniądze, które byłyby dostępne po ucięciu finansowania partii z budżetu? Marzenia ściętej głowy pewnie mam?

    1. Pieniądze zaoszczędzone w ten czy inny sposób należy przeznaczyć na spłatę zadłużenia, nie na kolejne wydatki. Jeśli ktoś uważa, że in vitro powinno być refundowane – niech rozpocznie od dawania dobrego przykładu, założy i dofinansuje fundację czy coś. Może nawet OPP?
      Co nie zmienia faktu, że w temacie ‚in vitro’ jestem na ‚nie’.

  4. Coskolwieki napisalem w poprzednim Szanownego Gospodarza tekscie przewdonim.
    Wreszcie pstryczek dla Kosciola Katolickiego, ktory rozpanoszyl sie na ziemiach kraju nad Wisla do granic tolerancyjnej wytrzymalosci. Kosciol ktory jest gosciem w kraju swieckim, bowiem ma zwierzchnikow w Watykanie uzurpowal sobie prawo uczestniczenia w pracach legislacyjnych Parlamentu poprzez oddzialywania na spoleczna swiadomosc co jest niby zle, co po bozemu, a co dobre i wogole dajace profit klosciolowi.
    Tak wiec wreszcie jest kolejny przyczynek ( obok Trybunalu w Strasburgu w sprawie krzyzy ) ktory nakazuje zweryfikowac stosunki Panstwo – kosciol i postawic wszelkie kropki nad „I” w kwestii gdzie, kogo i jakie jest miejsce i obowiazki i zobowiazania, bo prawa jest tyle co dla kazdego po rowno.
    NAjwyzsza juz pora, by w kraju srodka Europy przyjety zostal kurs na cywilizowanie norm zycia i praw z tego tytulu winikajacych , a w tym prawa do i dziecka z probowki ( jesli inaczej nie jest to mozliwe). Prawa czlowieka to prawo do cywilizacji, edukacji, postepu, swobod, prawo wyboru a nie jedynie prawo obowiazku.
    Byc moze jestesmy swiadkami przelomowego momentu w ktorym ktos otwarcie powie, ze wspolczesna medycyna nie jest od Boga i dla Biag a jedynie od czlowieka dla czlowieka i jego zdrowia i zycia i szczecia rodzinnego tez. Bogu co boskie w czlowiekowi co ludzkie i postepowe, bo zycie jest jedno i czasami bardzo krotkie.

      1. W ogóle Nobel pokojowy budzi masę wątpliwości. A z Obamą się rzeczywiście po prostu pospieszyli.

  5. Tak jak moralnie nie zgadzam się na in vitro i tak jak niezależnie od przekonań moralnych popieram Nobla dla tego (jak by nie patrzeć!) osiągnięcia naukowego, tak kompletnie nie rozumiem nazywania tej metody zapłodnienia „leczeniem bezpłodności”. Jak na moje to takie samo leczenie bezpłodności jak peruka jest leczeniem łysienia. To tylko zastąpienie jakiegoś naturalnego braku czymś sztucznie wytworzonym.

    1. Nie zgadzasz się? To po prostu nie korzystaj. A twoja moralność jest twoją prywatną sprawą; nie próbuj jej narzucać innym. I po co się sprzeczać o sens słowa „leczenie”? Czy proteza nogi nie jest wyleczeniem (usunięciem) pewnej dolegliwości, choć noga nikomu jak dotychczas po żadnej kuracji nie odrosła? Czy wszczepienie sztucznego serca lub skorzystanie z aparatury do dializy nie są leczeniem? Odmawianie metodzie in vitro tego określenia – to zabieg czysto PR-owski, mający na celu zdyskredytowanie naprawdę wielkiej sprawy.

      1. Panie Bogdanie, dokładnie tak jak Pan pisze — nie zgadzam się, więc nie korzystam i daleko mi od zabraniania jej innym. Ich decyzja i nic mi do tego. Zupełnie serio🙂 Problem jednak pojawia się, gdy chcemy ją finansować z budżetu państwa.

    2. tak kompletnie nie rozumiem nazywania tej metody zapłodnienia „leczeniem bezpłodności”.

      Organizm nie produkuje insuliny podajemy sztuczną.

      Organizm produkuje za mało/dużo pewnych hormonów – podajemy sztuczne.

      Choroba zniszczyła staw – wkładamy endoprotezę.

      Oparzenia zniszczyły skórę – przeszczepiamy z pośladka.

      W organizmie nie może dojść do zapłodnienia – podajemy zapłodnione jajo z zewnątrz.

      Co tutaj nie jest leczeniem?

  6. Nasz piękny Olo rozważnie i głęboko słusznie mówi dziś o Kościele matce naszej w „Przeglądzie”. Jest stonowany i umiarkowany, wyawodzi jak to poparcie Kościoła dało nam szansę na wejście do UE, a jedno zdanie papy poskromiło krzyk LPR przeciw temu.
    Nie chcę z tego żartować, bo nie mam obiektywnych przesłanek, że tak nie było, ale dziś w „NIE” Agnieszka WŁ rzetelnie przedstawia degeneracyjny proces odwrozu naszej opinii publicznej od zasad demokratycznego bezwyaznanioiwego państwa. Ten proces był m.in. wynikiem dezercji lewicy, konkordatu i ustawy o komisji majątkowej.
    Kto policzy stosunek zysków do strat?

Możliwość komentowania jest wyłączona.