Palikot

Niby Janusz Palikot głosi program, który mógłbym uznać za swój (antyklerykalny, ostry, otwarty, pozornie nowoczesny) – a coś mi tu jednak zgrzyta. Pierwsza rzecz – to to, że w żaden sposób nie wytłumaczył tego epizodu swojego życia, w którym wydawał i finansował arcyreakcyjną i fundamentalistycznie katolicką obrzydliwość, jaką był tygodnik “Ozon”. Uzasadnienie, że chodziło tu o czysty biznes, jest idiotyczne: przyjęcie go do wiadomości i przejście nad sprawą do porządku dziennego – oznaczałoby akceptację absolutnego relatywizmu ideowego i uznanie, że dla pieniędzy można zrobić każde kurewstwo.

Druga sprawa, to sam program. Nie jest głupi jako całość. Brawo za zwrócenie uwagi na sprawy kultury i jej niedofinansowania (choć byłoby nieźle, gdyby Palikot odróżniał 1% budżetu od 1% PKB; a to są dwie calkiem różne rzeczy!) – ale dlaczego nie ma mowy o co najmniej równie ważnym temacie, jakim są nakłady na naukę i edukację? Przodujące kraje świata wydają na to około 10 razy więcej niż Polska…

Jestem jak najbardziej za eliminacją z życia społecznego religijnej bzdury i obskuranckiego obyczaju rodem ze średniowiecza – ale przeznaczenie pieniędzy, które głupawi i cyniczni politycy ładują do kieszeni klechom na naukę właśnie i oświatę jest na to najlepszym sposobem. Trzeba to wyartykułować wyraźnie, dokonując tego właśnie przeciwstawienia: Kościół – to wstrętne średniowiecze, my – nowoczesność, racjonalizm i oświata.

Trzecia sprawa, to wystrój całej imprezy w Pałacu Kultury i Nauki. Wejście Palikota na salę, wzorowane w oczywisty sposób na cyrku pod nazwą “gala boksu”, jest dla mnie szczytem złego smaku i podlizywaniem się “kibolskiemu” elektoratowi; czyli ludziom, którymi gardzę, i z którymi nie chciałbym mieć nigdy nic wspólnego. Bez gustu i smaku. Czysta prowincja i prymityw.

No i ten dość żałosny Kalisz…

A poza tym…

Poza tym: Palikot ma dużo racji. Gdyby jeszcze zupełnie wyraźnie i jednoznacznie powiedział, że dla jego ruchu wrogiem numer 1 jest PiS i jego akolici, byłoby już zupełnie nieźle. I gdyby szukał ewentualnego głównego koalicjanta w SLD, zamiast wyznaczac sobie nierealne cele “starcia z powierzchni ziemi” tej formacji…

Może by wtedy otrzymał mój głos. Na razie jest on zarezerwowany – mimo wszystko – dla “plastikowego” Napieralskiego.

20 thoughts on “Palikot

  1. Nie mam krzty zaufania do politycznych „skoczków”. Zagrywka posła Palikota na odległość zalatuje „ściemą i ustawką”. Chciałbym się mylić.
    Choć miło było popatrzeć jak gó*no się podczepiło i wrzeszczało: płyniemy!

Możliwość komentowania jest wyłączona.