To JEST dziki kraj

Bitwa Warszawska

Ależ był rejwach, kiedy pan minister Drzewiecki wypowiedział te słowa! Aż się sam pan minister – skądinąd w najmniejszym stopniu nie bohater mojej bajki – zacukał i wił jak piskorz; chyba wręcz rzeczywiście uznał, że powiedział coś okropnego. A tymczasem – co krok potwierdzenie tej opinii, choćby w tej idiotycznej i ohydnej w swej wymowie Wojnie Krzyżowej. A oto kolejny dowód, świeżutki. Nacjonalistyczny tłumek uniemożliwił zrobienie porządnego grobu poległym pod Ossowem przeciwnikom; nie wystawienie pomnika, jak chciała ta chora nienawiścią publika, ale uporządkowanie grobu. Poczytajcie o szczegółach.

Powiem tylko tyle: wstydzę się.  Przeciwnikom (także: byłym zawziętym wrogom), zwłaszcza po tylu latach, należy się wojskowy szacunek. Także tym z Wehrmachtu, także tym z Armii Czerwonej. A może i innym…

Nieżyjący już mój przyjaciel – walczył w Powstaniu i był potem w Oflagu – opowiadał mi o swoim spotkaniu (w latach osiemdziesiątych) na pewnej naukowej konferencji międzynarodowej z uczonym niemieckim. Siedząc przy stole na obiedzie, panowie zaczęli rozmawiać. Niemiec powiedział, że był przed laty w Warszawie; spytany – kiedy? – odparł, że w sierpniu 1944. Okazało się po paru minutach, że obaj panowie mieli świetną okazję, by się nawzajem pozabijać: walczyli o tę samą barykadę…

Spytałem: czym się to skończyło?  O mój Boże – powiedział przyjaciel – dwa dni mnie łeb bolał, tak się schlaliśmy. Jak pułkownik rezerwy z pułkownikiem rezerwy… Jak doktor z doktorem…

Dodam – jako ciekawostkę – że przyjaciel miał z punktu widzenia „prawych Polaków”  niezupełnie właściwe pochodzenie i miał prawo pamiętać Niemcom nie tylko powstanie, ale Holocaust. Potrafił przejść nad tym do porządku dziennego.

To właśnie nazywam rycerskością i szlachetnym sposobem wojowania. Jak trzeba, możemy się zabijać. Ale nie ma specjalnych powodów do zbiorowej nienawiści przez lata.

17 thoughts on “To JEST dziki kraj

  1. Jest w tej sprawie jedna rzecz która zasmuciła mnie szczególnie. To co mieli w tej sprawie do powiedzenia Paweł Kowal, Antoni Maciarewicz czy inny jeszcze nieznany szerszej publiczności działacz PIS-u mnie nie zdziwiło, nie spodziewam się że podobne kreatury przemówią ludzkim głosem nawet w Wigilię. To że znajdzie się grupka fanatyków, którzy zjadą w to miejsce z całego kraju żeby protestowac, też mnie specjalnie nie zdziwiło, szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń. Naprawdę zasmuciło mnie to, co mieli do powiedzenia przypadkowi mieszkańcy tych terenów indagowani przez dziennikarzy. Nie rozumiem skąd w tych ludziach tyle nienawiści, tyle zapiekłości. Mógłbym to jeszcze zrozumiec, gdyby chodziło o wydarzenia które mogliby pamiętac, można by to tłumaczyc przeżytą w młodości traumą, ale mimo zaawansowanego wieku respondentów, tych wydarzeń pamietac nie mogli. Nic się tak dobrze nie udało przez ostatnie dwadzieścia lat jak zaindoktrynowanie społeczeństwa i wytworzenie wprost zwierzęcej nienawiści do Rosji i Rosjan. Niezłe osiągnięcie w kraju przepełnionym rzekomo chrześcijańską miłością i kierującym się rzekomymi naukami JPII. A tak przy okazji, to dobrze by było gdyby przy okazji rocznicy bitwy warszawskiej zamiast ciągle mówic o napaści bolszewików na Polskę, wyjaśniono by rzeczowo polakom jak tak naprawdę ta wojna się zaczęła, bo ja mimo że mam już swoje lata tego nie wiem. Nie wiem nawet czy da się jednoznacznie stwierdzic kto jest winien tej wojnie, bo sytuacja międzynarodowa była wtedy bardzo skomplikowana i początek tego konfliktu jest jakiś rozmyty i niejednoznaczny. Nie od rzeczy byłoby też, żeby telewizja wspomniała o wyprawie kijowskiej, o próbie utworzenia przez Polskę tzw. niepodległej petlurowskiej Ukrainy (skąd my to znamy?), myślę że wśród 30-latków prawie nikt o tym nie słyszał, a to jednak trochę zmienia obraz całości. Tak przy okazji, jakoś mnie nie dziwi że Litwini wolą już byłych okupantów Rosjan aniżeli Polaków, Ukraińcy nas nienawidzą, a Czesi nie lubią. Może ci przemądrzali młodzi dziennikarze powinni się zastanowic dlaczego tak jest.

Możliwość komentowania jest wyłączona.